https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Kobiety nie są gorsze

W ubiegłym tygodniu, wraz z 35 innymi kobietami, uczestniczyłam w szkoleniu zorganizowanym przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR). Projekt mający na celu zwiększenie udziału kobiet w polityce został zrealizowany przy współudziale Szkoły Liderów oraz Kongresu Kobiet.

Podczas szkolenia poznałam i miałam okazję posłuchać głosu wielu ciekawych kobiet. Wśród nich Dorotę Warakomską, polską dziennikarkę, która swego czasu zajmowała się obsługą reporterską krajowych i zagranicznych wydarzeń politycznych oraz gospodarczych, a dziś jest szefową Kongresu Kobiet. Niezwykle ciekawe wystąpienie miała również minister Jadwiga Emilewicz, która udowodniła swoją ciężką pracą, że w ,,dostępie” do polityki płeć nie odgrywa roli i jeśli ktoś jest naprawdę dobry w tym co robi, to i bez parytetów znajdzie się tam gdzie powinien. Zadajmy sobie zatem proste pytanie: czy rzeczywiście bez parytetów kobiety nie mają możliwości przebić się na listach wyborczych?

Nie mam wątpliwości, że w politykę angażuje się więcej mężczyzn niż kobiet. Jednak nikt nie zaprzeczy chyba temu, że jeśli ktoś jest sumienny, pracowity, ma autorytet i w jakimś stopniu zapracuje na swoją pozycję, to płeć nie odgrywa istotnej roli w czynnym udziale w życiu politycznym. Co zatem sprawia, że statystyki wyraźnie wskazują na mniejszy udział płci pięknej w tym obszarze? Według mnie powodów jest co najmniej kilka. Najbardziej znamiennym jest jednak stereotyp, który zbyt długo funkcjonował w umysłach wielu ludzi. Mam tutaj na myśli to, że każda kobieta, aby mogła odnieść sukces (czy to w życiu politycznym, czy też zawodowym) powinna działać i myśleć tak jak mężczyzna. Na szczęście dotarło do nas wszystkich, że takie myślenie eliminuje naturalne zachowania i cechy kobiet, które tak naprawdę mogą przynieść nieocenione korzyści. Wiemy już, że z tej właśnie odmienności bierze się siła kobiety. I choć zarówno kobieta, jak i mężczyzna, to jeden ludzki gatunek, to ich odmienne spojrzenie i relacje między nimi, inaczej mogą oddziaływać na otaczającą ich rzeczywistość. Nie oszukujmy się. Do niedawna jeszcze wiele zawodów, nazw i stanowisk zarezerwowanych było głównie dla mężczyzn. Dziś to się zmienia. Panie wkroczyły w świat zarezerwowany tylko dla mężczyzn i co więcej, wiele fundacji, stowarzyszeń i innych organizacji pozarządowych powstało tylko dlatego, że okiem wrażliwym problem dostrzegła kobieta. Najwyraźniej kobiety odnalazły równowagę pomiędzy życiem prywatnym, a publicznym. Być może kobietom jest znacznie trudniej niż mężczyznom zachować tę równowagę, ponieważ mają rożne role wyznaczone głównie przez naturę. Zagorzałym feministkom od razu wyjaśnię, że nie mam tutaj na myśli zajmowania się domem i dziećmi. Bardziej jestem skłonna pójść w kierunku instynktu macierzyńskiego, który wynika w sposób naturalny z wrodzonych cech i ogólnie z tego, że to tylko nam jest dane rodzenie dzieci. W 2006 roku feministycznym światem wstrząsnęła wypowiedź znanej pisarki Caitlin Flanagan, która oświadczyła publicznie, że pracujące matki pozbawiają swe dzieci idealnej dla nich sytuacji – matki pozostającej w domu. W książce „To Hell With All That: Loving and Loathing Our Inner Housewife” (Do diabła z tym wszystkim: Kocham i nienawidzę kury domowej w sobie) rozprawiła się z mitem, który głosi, że kobieta lepiej służy swym dzieciom, spełniając się w pracy, niż siedząc w domu. Po burzy gwałtownych protestów feministek, autorka podtrzymała swoje stanowisko. No cóż, naturę ciężko jest oszukać. Wyszukiwanie na siłę kobiet, po to aby sprostać prawu, nie jest więc dobrym pomysłem, a sugerowanie, że panie nie są na tyle zdolne i przedsiębiorcze, aby samodzielnie, bez dodatkowego wsparcia osiągnąć sukces, wydaje się uwłaczające.

Równe prawa na pewno nie mogą oznaczać równej liczby krzeseł w danej instytucji, ponieważ może się zdarzyć tak, że postrzeganie problemu w ten sposób przyczyni się do dyskryminacji osób naprawdę zdolnych bez względu na ich płeć. W tym miejscu zacytuję żelazną damę izraelskiej polityki Goldę Meir (1898- 1978): – Nie wiem, czy kobiety są lepsze od mężczyzn – mogę tylko powiedzieć, że na pewno nie są gorsze.

Beata Żołnieruk

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Aby kontynuować zaakceptuj korzystanie z plików Cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close