https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Represje

bohun bartkiewicz
 
 
 
 
Twórcy polskiej konstytucji, tworzonej w warunkach budowy państwa prawdziwie demokratycznego, starali się w jej przepisach zamieścić takie klauzule, które w sposób realny chroniłyby wszelkie uznawane w demokratycznym świecie prawa obywatelskie, a także ustanowić, niezależne od władzy, organa kontroli tworzenia i przestrzegania prawa. Twórcy tej konstytucji zakładali, że po 1989 roku wszelkie siły polityczne, które w Polsce dojdą do władzy w wyniku wolnych i demokratycznych wyborów, będą stały na straży tej konstytucji, a przede wszystkim będą przestrzegały jej powszechnie obowiązujących zasad. Jak czas pokazał, byli naiwnymi idealistami, którym zdawało się, że na demokracji zależy nie tylko lewicy, ale i przede wszystkim wszelkiej prawicy, która czuje się spadkobiercą dawnej opozycji z czasów istnienia PRL.
Bardzo szybko okazało się, że ta, była już, opozycja demokratyczna z tamtych czasów, gdy tylko stała się nową siłą przewodnią, szybciutko o swych szczytnych hasłach zapomniała, o podstawowych zasadach zapomniała i z miejsca ogłosiła, że lewicy wolno mniej, a więc ma siedzieć cicho i bez szemrania respektować wszystko, co rządząca i triumfująca prawica wymyśli i wprowadzi w życie. Szybko okazało się, tym co wymyśliła i w życie wprowadziła, że uszczęśliwiła obywateli nie tylko niesamowitym bezrobociem, ale także zniszczeniem wszelkich podstaw polskiej gospodarki, oddając wszystko co przejęła po PRL-u w pacht zagranicznym korporacjom finansowym lub różnego rodzaju kombinatom, którzy z udogodnień stworzonych przez nową władzę do dziś czerpią profity niewyobrażalne dla normalnego polskiego zjadacza chleba. Wspomnę chociażby tzw. afery prywatyzacyjne w Warszawie i innych polskich miastach. Ich polityczna i etyczna naiwność spowodowała, że nie śniła się im nawet sytuacja, iż w wyniku demokratycznych wyborów do władzy dojdą siły, które – uchwaloną wolą obywateli – Konstytucję uznawać będą jeno za nic nie warty zadrukowany kawałek papieru, a z obywatelami, którzy zgodnie z treścią art. 32 są w jednakowym stopniu równi wobec prawa i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, pogrywać będą w przysłowiowe picipolo. I niech się zwolennicy i członkowie PO nie cieszą, bo akurat nie tylko o PiS mi chodzi, albowiem rządząca przez długie 8 lat Platforma Obywatelska pokazywała często niektórym obywatelom RP (równym ponoć wobec prawa) środkowy palec, uznając ich za obywateli drugiego, a nawet trzeciego sortu, których konstytucyjne zasady nie dotyczą.
To właśnie za czasów PO i PSL uchwalono (przy radosnym poparciu ze strony PiS) przepisy, które odbierały byłym funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa państwa (przypomnę, że uznawanego przez cały demokratyczny świat i członka ONZ) nabyte przez nich prawa emerytalne, co stało w jawnej sprzeczności z zasadami demokratycznego państwa prawa, stanowiącymi podstawę ustroju politycznego Polski. Z tej najważniejszej zasady biorą swoje źródło pozostałe zasady zawarte w Konstytucji, a między innymi zasada niedziałania prawa wstecz i ochrony praw słusznie nabytych oraz zakaz stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Odebranie tych praw, słusznie nabytych, zgodnych z ustawodawstwem III RP, złamanie zasady nie niedziałania prawa wstecz i zakazu odpowiedzialności zbiorowej, uznane zostało przez Trybunał Konstytucyjny za zgodne z konstytucją. Przypomnę, że organowi temu, tak wtedy, jaki obecnie, przewodniczył – jak się teraz okazuje – zdecydowany dzisiaj obrońca Konstytucji i zasad państwa prawa, Andrzej Rzepliński.
Piszę o tym ponownie, ponieważ leży przede mną tekst projektu ustawy o kolejnym rażącym naruszeniu podstawowych praw konstytucyjnych obywateli III RP, datowany na dzień 14.11.2016 r., autorstwa MSWiA (a więc Prawa i Sprawiedliwości) o zmianie ustawy o zaopatrzeniu tzw. służb mundurowych i ich rodzin. Autorzy tej poprawki do ustawy podnoszą przede wszystkim, że „nie znajduje uzasadnienia dalsze funkcjonowanie systemu prawnego, który przewiduje dla byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa państwa wysokie przywileje emerytalne, szczególnie w kontekście trudnej sytuacji materialnej wielu ludzi walczących w latach 1944-1990 o wolność, niepodległość i prawa człowieka.” Moim skromnym zdaniem ten już tylko fragment uzasadnienia zmian wskazuje na to, że są one podyktowane niczym innym, jak polityczną zemstą i należy uznać je za niedopuszczalne szykany polityczne. Poza tym autorzy projektu chyba nie zauważają, że tworzą niebezpieczny precedens prawny, albowiem w przyszłości jakaś inna siła polityczna może zastosować identyczną motywację i odebrać prawa emerytalne dzisiejszym funkcjonariuszom publicznym, którzy służbę swą wykonywali pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Jest to niedopuszczalny precedens, albowiem burzy on wszelki ład nie tylko prawny, ale także i społeczny, a przede wszystkim moralny.
Autorzy kolejnej już poprawki tłumaczą, że pierwsza próba obniżenia świadczeń emerytalnych byłym funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa państwa, którzy pełnili w nich służbę w latach 1944-1990, została podjęta w 2009 roku, jednakże nie okazała się wystarczająco skuteczna. Dlatego obecny projekt, pod którym podpisał się minister Mariusz Błaszczak, całkowicie zrywa z dotychczasowym podziałem na funkcjonariuszy służących tylko PRL i tych, którzy przeszli do pracy w służbach po 1990 roku. Według tego projektu, nawet jeżeli ktoś przed 31 lipca 1990 r. pracował chociaż jeden dzień w SB lub innych „organach totalitarnego państwa”, to jego maksymalna emerytura nie może przekraczać średniej emerytury ZUS – dzisiaj to 2053 zł brutto, ok. 1,6 tys. zł na rękę. I nie jest ważne, że przeszedł weryfikację, że przez następne 20 lat (lub więcej) służył obywatelem III RP i ochraniał jej porządek prawny, że ryzykował życiem i zdrowiem, że cierpiały na tym jego rodziny, a zwłaszcza dzieci. Nic z tych rzeczy, nic nie ma znaczenia, bo Prawo i Sprawiedliwość właśnie tak, a nie inaczej prawi o sprawiedliwość postrzega. A ja uważam, i zapewne wielu ludzi, dla których uczciwość i moralność, niezależnie od poglądów politycznych, to nie tylko puste słowa, że to co ma zamiar uczynić rządząca obecnie jedynie słuszna siła polityczna, jest zwykłą podłością i ordynarnym świństwem. Przeciwne tym zmianom są nie tylko policyjne związki zawodowe. Pozwolę więc sobie zacytować niewielki fragment z opinii FZPOZ „ Porozumienie Zielonogórskie”, w którym federacja ta oświadcza, że „niezależnie od oceny moralnej postępowania osób, które pracowały w tych instytucjach, których dotyczy projekt, jeżeli zmiany nie nastąpiły w sposób rewolucyjny, to działania odbierające nabyte uprawnienia podważają zaufanie do Państwa”. Nic dodać, nic ująć.
Janusz Bartkiewicz
www.janusz-bartkiewicz.eu

REKLAMA

Aby kontynuować zaakceptuj korzystanie z plików Cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close