https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Zmiany trzeba kontynuować

Rozmowa z Dariuszem Stachurskim, prezesem Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Wałbrzychu.
Darek stachurski
Piłka nożna to Pańska pasja?
Dariusz Stachurski: – Tak, to pasja, której oddany jestem ponad 20 lat. Moje życie od młodych lat związane jest z piłką. To taka rodzinna tradycja. W ten świat wprowadził mnie tato, a później samo się już potoczyło. Czas oddany na rzecz piłki nigdy nie jest dla mnie czasem straconym. A widząc efekty ciężkiej pracy, satysfakcja jest tym większa.
 
Co udało się Panu osiągnąć w kończącej się właśnie kadencji prezesa OZPN Wałbrzych?
– Wygrane wybory cztery lata temu były kolejnym krokiem w mojej pracy na rzecz naszej lokalnej piłki nożnej. Wraz z nowym zarządem rozpoczęliśmy działania, których oczekiwało od nas środowisko piłkarskie. Otrzymaliśmy bardzo duży kredyt zaufania, którego nie zmarnowaliśmy. Początek kadencji to prace porządkowe. Ważne było, aby ujednolicić regulaminy rozgrywek oraz wewnętrzne regulaminy wydziałów i komisji. To udało się zrobić, procedury są transparentne i przejrzyste. Zmieniliśmy sposób komunikowania z klubami, wszyscy wiedzą gdzie i w jakim zakresie szukać wsparcia. Pomocna okazała się stworzona przez nas nowa strona internetowa, która nie tylko informuje, ale za pomocą której można pobrać niezbędne dokumenty. Za sukces uważam nadanie rozgrywkom Pucharu Polski właściwej rangi. Tak się stało przez adekwatne nagradzanie zwycięzców sprzętem sportowym wartości 5 tysięcy złotych. Ważne jest również wypracowanie partnerskich relacji z Dolnośląskim Związkiem Piłki Nożnej. Jako Prezes OZPN Wałbrzych i wiceprezes DZPN miałem swój osobisty wkład, aby zaangażowanie na szczeblu wojewódzkim przyniosło efekty w naszym okręgu. Korzystaliśmy z dofinansowań kursów i ofert szkoleniowych, co podniosło poziom kwalifikacji trenerskich i zdobytych licencji. Jako delegat okręgu w PZPN buduję pozytywny wizerunek i skutecznie dbam o interesy naszego okręgu. Ranga wałbrzyskiej piłki wzrosła i obrała korzystny kurs.
Korzystałem z doświadczenia byłych działaczy OZPN, ale nowy zarząd dał dużo nowych pomysłów i motywacji do zmian. To był czas na realizowanie inicjatywy, która rodziła się na najniższych szczeblach. Duże efekty przyniosła współpraca z przedstawicielami Ludowych Związków Sportowych. Słuchaliśmy ludzi i wyciągaliśmy wnioski, dlatego zmiany nie tylko były możliwe, one po prostu zaszły. Wypracowano nowy system szkolenia dzieci i młodzieży we współpracy z Wydziałem Szkolenia DZPN. Praca trenerów w powiatach pozwala efektywnie rekrutować najlepszych młodych zawodników do udziału w kadrach swoich roczników. Stworzyliśmy program wspierania turniejów organizowanych przez kluby naszego okręgu, który ma konkretny wymiar finansowy. Każdy wnioskujący klub otrzymuje pomoc w postaci pucharów, statuetek i nagród.
Dużo dobrze wykonanej pracy za nami, ale nie czas na odpoczynek. Trzeba wspiąć się na kolejny poziom. Są pomysły, trzeba zebrać siły na ich realizację.
 
Jak odniesie się Pan do różnych zarzutów stawianych przez Pańskich kontrkandydatów i jak ocenia Pan ich pomysły?
– Jeśli Pan Kaczmarek uważa, że praca związku była zła, to chyba powinien też to potraktować jako swoją porażkę. Nie wniósł jako członek zarządu do jego prac nic pozytywnego i z jego strony nie było żadnej aktywności w pracach zarządu dla ułatwienia funkcjonowania klubów. Mówienie, że jego pomysły były torpedowane jest mijaniem się z prawdą, a na potwierdzenie tego są protokoły z posiedzeń naszego zarządu. Z drugiej strony zarzuty Pana Bieniasa, że decyzje w OZPN są podejmowane przez odpowiednie organy w nieregulaminowych terminach i że w związku panuje bałagan organizacyjny też są nietrafione. Członkowie wydziałów i komisji w związku nie pracują na etatach, ale jeśli sytuacja tego wymagała, zawsze spotykali się na posiedzeniach w terminach dodatkowych, aby dotrzymać wszystkich terminów. Żaden klub nigdy nie podnosił problemu braku kontaktu z naszym biurem. Najlepiej powinien wiedzieć o tym klub Pana Bieniasa, którego sprawy, jak i również wielu innych, były załatwiane niejednokrotnie poza godzinami pracy biura OZPN. Zarzuty te dziwią również w świetle tego, że dyrektor Lechii Dzierżoniów jest członkiem zarządu OZPN i nigdy nie zgłaszał takich problemów. Pan Łukasz Bienias pokazuje w swojej ofercie wiele rzeczy niemożliwych do zrealizowana. Są one niezgodne z regulaminami, uchwałami i unifikacjami Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wierzę, że delegaci w jasny sposób czytają błędy w ofercie kandydata. Dla właściwego funkcjonowania związku nie wystarczą hasła wyborcze nie mające odniesienia i pokrycia w rzeczywistości. Potrzeba wieloletniego doświadczenia w pracy w klubie i tego związkowego, którego nabyłem na pewno dzięki pracy w tej kadencji.
 
Jaki ma Pan plan na kolejne cztery lata?
– Kontynuowanie tego, co skutecznie zadziałało. W zakresie szkolenia pragniemy wspierać rozwój piłki dziecięcej, organizując – zgodnie z unifikacją PZPN – turnieje w kategorii orlików, także na szczeblu powiatowym. Pragniemy wspierać finansowo kluby przy organizacji turniejów, a także kontynuować współpracę z partnerem francuskim. W 2015 roku po raz pierwszy kadra z rocznika 2002 wyjechała na turniej do Francji. Do tego organizacja kursokonferencji dla naszych trenerów, a także realizowanie programu „Sędzia Klubowy”, który będzie dużą oszczędnością dla klubów. Program spotkał się z dużym zainteresowaniem i od trzech miesięcy trwa nabór. Chcemy prowadzić znacznie intensywniejszy nabór sędziów i stawiać w rozgrywkach ligowych przede wszystkim na młodych, perspektywicznych arbitrów. W trakcie roku zrodziła się także wspólna inicjatywa związku i jednego z klubów powiatu świdnickiego na realizację projektu pn. Puchar Polski B, czyli rozgrywek klubów najniższych lig, zakończonych wielkim finałem i atrakcyjnymi nagrodami rzeczowymi. Chcemy przyjrzeć sie dokładniej rozgrywkom klasy B świdnicko- dzierżoniowskiej i ułożyć rozgrywki tak, aby kluby ponosiły mniejsze koszty na dojazdy. W Wałbrzychu, chcemy namówić władze samorządowe i kluby aby współpracowały bliżej ze sobą, aby odbudować znaczenie piłki klubowej w tym mieście. Konkretny wymiar będzie miał już przyjęty przepis, dzięki któremu kluby z małych miejscowości mające problem z kompletowaniem zespołów młodzieżowych, będą mogły wnioskować o mniejszą liczbę tych drużyn. W drużynach seniorskich występować będą mogli już 15-latkowie. Niezmiennie uważam, że związek jest dla klubów a nie odwrotnie. Doceniamy silnie rozwijającą się piłkę kobiecą i dlatego w zarządzie znajdzie się miejsce dla przedstawiciela naszego ligowca AZS PWSZ Wałbrzych- kanclerza uczelni Jana Zwierki, by jej rozwój był jeszcze większy.
 
Czy ewentualna kolejna kadencja będzie trudniejsza?
– Na pewno. Wiemy  jakie są oczekiwania. To co zostało zrobione , jest przyjęte z dużą przychylnością, ale nie możemy na tym poprzestać. Czas wymusza nowoczesne rozwiązania, jak w każdej dziedzinie naszego życia, i będziemy musieli podjąć to wyzwanie, aby wałbrzyska piłka potwierdziła swoje miejsce na mapie piłkarskiej Polski.
 
Czy w wyborach może Pan liczyć na poparcie Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej i prezesa Andrzeja Padewskiego? Jakie inne środowisko może stać za Pana reelekcją?
– Mogę liczyć na poparcie Andrzeja Padewskiego, który uważa, że jest wynik naszej współpracy na linii OZPN – DZPN oraz mojej pracy w zarządzie DZPN jako wiceprezesa. Duże wsparcie płynie ze strony Ludowych Zespołów Sportowych, dla których przedstawiciela jest przewidziane miejsce w zarządzie OZPN, podobnie jak w mijającej kadencji.
 
Kto wygra?
– Doświadczenie. Zapoczątkowane zmiany trzeba kontynuować i nie można burzyć tego, co zostało zrobione. Tak nigdy nie zrobimy kroku na przód. Łatwo jest krytykować i używać frazesów, że nic nie zrobiono, nic nie zmieniono, a przecież zasady partnerstwa i współpracy na rzecz okręgu umożliwiały wszystkim zgłaszanie inicjatywy w rozwój lokalnej piłki. Wierzę, że to, co już zostało wykonane, przekona delegatów do mojej osoby i powierzenia kierowania związkiem na kolejną kadencję.
(RED)
 
Dariusz Stachurski, prezes OZPN Wałbrzych.

REKLAMA

Kliknij tutaj