Trzeba wrócić do korzeni

Polecamy11 czerwca, 2014

Rozmowa z Mirosławem Lubińskim, lekarzem i radnym Rady Miejskiej Wałbrzycha

 

miroslaw lubinski

 

 

 

 

 

 

Jaki jest Pana stosunek do „deklaracji wiary”, którą podpisała duża grupa lekarzy?

Mirosław Lubiński: – W walce o życie i zdrowie pacjentów kierowałem się i będę się kierował swoją wiedzą oraz wszystkimi dostępnymi osiągnięciami współczesnej medycyny. Prywatny światopogląd lekarza nie może stać ponad dobrem pacjenta.

 

Czy „deklaracja wiary” może stwarzać zagrożenie dla pacjentów?

– Publiczne podpisywanie deklaracji jest formą manifestacji i wywierania ideologicznej presji. Klauzula sumienia pozwala lekarzowi odmówić wykonania pewnych usług medycznych ze względu na jego przekonania, ale nakłada na niego obowiązek wskazania miejsca, w którym taka usługa zostanie wykonana. Przykład doktora Chazana pokazuje, że ta klauzula jest nadużywana przez niektórych lekarzy, którzy nie informują, iż danego zabiegu może dokonać inny lekarz i przez to zmuszają pacjentów do własnego światopoglądu. Marek Balicki, były minister zdrowia, tak to trafnie skomentował: „Nie ma przypadków łamania sumienia lekarzy, ale jest próba narzucenia sumienia przez lekarzy pacjentom. Piekło kobiet jest spowodowane przez złe używanie klauzuli sumienia”.

 

Jak Pan ocenia wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego: swój i SLD?

– Wynik osiągnięty przez SLD oceniam jako średni bo – moim zdaniem – mógł on być dużo lepszy. Natomiast z mojego wyniku, oraz wyniku SLD w Wałbrzychu i powiecie, mogę być bardzo zadowolony, bo jest on najlepszy na Dolnym Śląsku. A jak pokazały przypadki Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina, w wyborach liczy się nie tylko mocne nazwisko, ale także solidny szyld.

 

Anna Zalewska z PiS i Jerzy Tutaj z PO uzyskali więcej głosów…

– W liczbach bezwzględnych nie można porównywać mojego wyniku z wynikami tych kandydatów, bo nie jest to wyścig indywidualny, a drużynowy. Ich partie mają trzykrotnie większe poparcie niż moja partia i to zadecydowało o większej liczbie głosów oddanych na te osoby.

 

Dlaczego SLD tak znacząco przegrywa rywalizację z partiami prawicowymi, zwłaszcza w naszym regionie, który do niedawna był ostoją lewicy?

– SLD, jeśli chce zaistnieć, musi odnaleźć swój sposób narracji. Np. PO mówi, że „może nie jesteśmy najlepsi, ale przynajmniej gwarantujemy spokój i bezpieczeństwo, a jak przyjdą inni, to nie wiadomo co będzie”. Z kolei PiS neguje wszystko i mówi: „wszystko trzeba zmienić, bo wszyscy kradną, oszukują i są na usługach obcych”. I teraz lewica musi znaleźć swój sposób komunikowania się ze społeczeństwem. Najlepiej będzie, jak SLD wróci do swoich korzeni, czyli do haseł socjalnych i pro pracowniczych. Jeśli nie odnajdziemy swojego „żelaznego” elektoratu, to wkrótce partia może zniknąć…

 

Jesienią czekają nas wybory samorządowe. W nich SLD będzie jeszcze trudniej…

– Będzie trudno, bo duży może więcej. A możliwości rządzących są znacznie większe, bo np. na dwa dni przed wyborami może przyjechać od Wałbrzycha sam premier i obiecać miastu 150 milionów złotych… Poza tym wyborcy nie rozumieją, że to, co teraz dzieje się w Wałbrzychu, a czym chwalą się rządzący, to inwestycje na kredyt. Na domiar złego nie ma tego, co jest najważniejsze, czyli inwestorów i nowych miejsc pracy. A opowieści o tym, że strefa ekonomiczna uratuje Wałbrzych można włożyć między bajki, bo jej możliwości w mieście już się wyczerpały. Poza tym brakuje klimatu i lobbingu dla rozwoju wałbrzyskich firm i przyciągania nowych z zewnątrz. Co z tego, że będziemy mieli wyremontowane drogi, jak nie będzie pracy?

 

Będzie Pan znów ubiegał się o urząd prezydenta Wałbrzycha?

– Nie! Kandydatem SLD będzie Szymon Heretyk. Ja rozważam kandydowanie do sejmiku wojewódzkiego, ale nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji.

Rozmawiał Robert Radczak

Tagi: , ,