Co się stało z Polską?

Polecamy2 sierpnia, 2017

stanislaw michalik 

 

 

 

 

 

 

Poniższy tekst znalazłem w internecie w maju 2014 roku, jako przedruk wywiadu z  „Tygodnika Powszechnego”. Szczepan Twardoch, pisarz, autor głośnej powieści „Morfina” opowiada o tym, jak większość Polaków została przez Polskę „wyruchana”, a także o swoim podejściu do tzw. obrońców krzyża i obozu patriotycznego. Okazuje się, że jego poglądy i opinie nie tylko nie straciły na aktualności, ale wydają się szczególnie trafne w związku z tym, co się dzieje w Polsce. Zdecydowałem się przytoczyć najważniejsze z jego proroczych słów:

– Wydaje mi się, że Polski w Polsce wszyscy nienawidzą i na dodatek mają rację. Polski nienawidzi tzw. obóz patriotyczny, ponieważ żyją w czymś, co wydaje im się nie-Polską albo anty-Polską. Premierem jest Donald Tusk, którego mają za pachołka Niemców i Moskali, rządzą nami za pośrednictwem swoich wasali okupanci. Z kolei dla ludzi o opcji lewicowo-liberalnej prawdziwą Polską byłby kraj z tradycji Kołłątaja, Boya, Słonimskiego, Michnika, a tu mają Polskę, która słucha Rydzyka i chce głosować na PiS, Polskę, która tłumnie obchodzi rocznice smoleńskie i zapieprza do kościoła, Polskę – zadupie Europy, gdzie przetrwały największe demony kontynentu. I też jej nienawidzą. Kocha ją tylko wąska grupka – wiem, że to brzmi jak z fatalnej publicystyki, ale lepszego sformułowania nie widzę – mówi Twardoch.

– Wydaje się, że III Rzeczpospolita zawiodła znakomitą większość swoich obywateli. Większość Polaków została przez Polskę wyruchana. I z jakimś wstydem to mówię, bo mnie to nie dotyczy, ja sobie daję radę, robię to, co lubię, i mnie akurat w Polsce dobrze, nikt mnie, żeby sprawę ująć po marksistowsku, nie alienuje od wyników mojej pracy. Ale ja oczywiście jestem w wyjątkowej sytuacji. Nie wyzyskuję nikogo ani nie daję się wyzyskiwać. Nie jestem właścicielem firmy, ani w tej firmie nie pracuję. Czuję się raczej jak rzemieślnik, ktoś zupełnie na zewnątrz tego kieratu.

Choć pisarz deklaruje, że nie chce wypowiadać się na temat katastrofy smoleńskiej, to przyznaje, że nie da się o tej sprawie nie mówić.

– Chyba nie ma człowieka, którego by to nie dotknęło. To było doświadczenie zbiorowej traumy, jedyne tego rodzaju w ostatnich dekadach. Przeżyłem również jakoś, wygrzebując się z pancerza mojego cynizmu, pogrzeb prezydenta Kaczyńskiego. W Polsce niezwykle udają się pogrzeby, co mówię bez sarkazmu. Udają się po prostu. I nie dziwiły mnie nawet spory o miejsce pochówku. Nie było jeszcze wielkiego polskiego pogrzebu, przed którym by się mądre głowy o to nie pożarły – taka stara polska tradycja – mówi Twardoch.

– Ale to, co się potem działo na Krakowskim Przedmieściu… Tzw. obrońcy krzyża wzbudzali moją litość, natomiast motłoch, który ich atakował, wzbudzał moją nienawiść i odrazę. To było po prostu obrzydliwe na poziomie czysto ludzkim. I tutaj nie ma znaczenia sprawa, dla której stały tam te starsze panie i starsi panowie o drżących rękach, czy ci zahukani prawicowi chłopcy z dobrych domów – bo przecież nie było tam byczków, które teraz rozrabiają na Marszu Niepodległości – stwierdził pisarz. – To, że tzw. obóz patriotyczny uczynił ze Smoleńska centralny punkt swojego programu, wpisuje się idealnie w smutną tradycję winnych klęski wrześniowej, wybuchu powstania warszawskiego i innych przejawów polskiego pociągu do autodestrukcji.

– Większość ludzi których znam, którym udało się odnieść sukces, zupełnie nie widzi problemów Polski B. Ten kraj który jest wolny, to społeczeństwo, które jest wolne, zgotowały dużej grupie ludzi podłe życie. Mogliśmy iść inną ścieżką. Wybraliśmy antyspołeczny neoliberalizm w sferze gospodarczej, a ideologicznej konserwatywny, włażący z buciorami do naszych łóżek i sumień, wsteczny narodowy katolicyzm, z nutą obłędnego mesjanizmu rodem z innej epoki. O problemach społecznych dowiadujemy się sporadycznie z telewizji, w trakcie kolacji, gdy w Polsce rozbił się na drodze bus przeładowany robotnikami. Jest kilka programów tematycznych, które mówią o ciężkich losach niektórych współobywateli, ale nie sposób je oglądać, gdyż w większości przypadków włos się na głowie jeży, że przyczyną ich nieszczęścia jest własne państwo i jego urzędnicy.

– Fakty są takie, że gdyby te 10 mln członków pierwszej Solidarności przewidziało choćby w połowie, czym zakończy się ich walka, to 9,5 mln z nich zostałoby w domu, zamiast strajkować, protestować i popierać spółdzielnię, myjącą okna w wieżowcach. Komuna w tamtej postaci nie mogła się uratować, ale to co ją zastąpiło jest jeszcze gorsze. Grupę ustawionych aparatczyków zastąpiła grupa głodnych władzy, profitów i żądnych zemsty za krzywdy, prawdziwe i urojone. „Teraz kurwa my” powinno być wpisane w godło, zaraz poniżej orła w koronie.

A oto, co ma do powiedzenia na temat obecnego gorącego konfliktu pomiędzy rządzącym PiS-em, a znaczną częścią społeczeństwa reporter z Łodzi, Bartosz Józefiak? Pracował w gazetach lokalnych w Łodzi, Wrocławiu i Pabianicach, współpracował z „Dużym Formatem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest absolwentem Polskiej Szkoły Reportażu i swoją przyszłość wiąże właśnie z reportażem. A oto kilka fragmentów z tego reportażu:

„Nikt z Warszawki nie chce odejść od koryta. I stąd się biorą te protesty – mówi Arek z Widawy. Nie on jeden. – Tu się nie zarabia 10 tysięcy złotych – przypominają mieszkańcy małych miast i wsi. Tu sędziowie złodziei puszczają wolno, a ludzi wsadzają za kradzież lizaka. Tu nikt nie stanie w obronie sądów.

Wieś N. w pół drogi między Bełchatowem i Piotrkowem Trybunalskim. Wojciech, lat 63, właśnie wraca z rynku. Sprzedał jagody, żeby trochę pomóc ciotce, z którą mieszka. Razem żyją z jej renty. Wojciech pracował w fabryce żarówek w Pabianicach, ale zamknęli ją 20 lat temu. Cała jego wieś pracowała w PGR-ze, ale teraz prywaciarz ma tam zakład. Robi kukurydzę, zatrudnia kilka osób. Reszta czeka na zasiłek.

Wojciech o awanturze w sądach mówi: to jest odwracanie uwagi publicznej od prawdziwych problemów. Na przykład takich, że on na śniadanie, obiad i kolację ma jajecznicę. Owszem, w wolnej Polsce jest o tyle lepiej, że może o władzy powiedzieć, co się chce. Żaden tajniak go nie podkabluje. Ale poza tym to nic się nie poprawiło.

Między blokami suszy się pranie. Na podwórkach trampoliny dla dzieci, dmuchane baseny. Maria niedawno wróciła z pracy. Miała nocną zmianę w zakładzie. 250 macior na trzech halach, weź upilnuj tu wszystkie. Trzeba oprzątnąć, dać paszę, przypilnować porodu. A bywa tak, że prosi się dziesięć naraz.

Maria pracuje po 12 godzin dziennie. Nieważne, czy święta, czy Sylwester. Ma najniższą krajową, za chwilę pójdzie na emeryturę. – Już napracowana jestem bardzo – opowiada. – Chociaż tej emerytury to będzie raptem 800 złotych.

Maria nigdy nie była w sądzie ani na policji. Ale zawsze ogląda redaktor Jaworowicz i tam pokazują efekty wyroków. Ludzi eksmitowanych na bruk. Całe życie pracowali na mieszkanie, a teraz im zabierają. To jest sprawiedliwość? Ilu ludzi skrzywdzonych! Babka ukradnie lizaka, jak nie ma pieniędzy, i od razu: do więzienia! – A posłowie, sędziowie kradną, jeżdżą po pijaku – i nic im nie robią. Kto ma pieniądze, to weźmie adwokata i w sądzie wygra. Tak jak ci z Amber Gold. Co im zrobili? Nic. A Gronkiewicz-Waltz czemu nie siedzi? A Kijowski ukradł pieniądze i co mu zrobili? Nic. Tylko biednym nikt w sądach nie pomoże – mówi.

Maria przypomina wypowiedź Małgorzaty Gersdorf, prezes Sądu Najwyższego, która stwierdziła, że za 10 tysięcy złotych brutto dobrze żyć można tylko na prowincji. – Sędzia mówi, że za 10 tysięcy złotych to ona nie wyżyje. A ja na emeryturze muszę wyżyć za 800 złotych. A ludzie tu pracują za 1300 złotych. I żyją. Nie wiem, czemu ci ludzie w Warszawie protestują – zastanawia się.

W basenie pod blokiem kąpie się córka Eweliny. Ewelina nie ogląda telewizji, tylko coś tam usłyszy od męża. – Mąż jeździ po budowach. Wraca do domu raz na miesiąc. W okolicy nie ma roboty. Trzeba dojeżdżać do Bełchatowa, ale nie mamy samochodu. A autobus raz przyjedzie, siedem razy go nie będzieopowiada. – Nie podoba mi się to, że likwidują gimnazja. Obniżyli wiek emerytalny, to może dobrze, ale żeby ludzie mieli 800 złotych emerytury? O tych sądach niewiele wiem. A głosować i tak nie pójdę. To i tak nic nie zmienia. Wybiorą po swojemu, jak będą chcieli.

Arek przemyka do sklepu. – Na prowincji takie rzeczy to nas nie interesują. Ludzie mają dosyć. Wolą nie oglądać ani TVP, ani TVN, w ogóle się tym nie przejmować. Ja nie jestem ani za PiS, ani za PO. W ustawę o sądach się tak nie zagłębiałem. Nie wiem, czy to aż tak dobre, żeby taka władza była w rękach jednego człowieka. Ale te protesty to są śmieszneocenia. –  Kto tam protestuje? Widzi pan tam kogoś ze wsi? Nikt z Warszawki nie chce odejść od koryta. I stąd się biorą te protesty. Mnie interesują wymierne sprawy dla życia. Na przykład 500 plus. Dzięki kuroniówkom do tej pory ludzie chwalą Kuronia. Tak samo będą chwalić PiS za 500 plus. Martwi mnie tylko, że nie ma alternatywy. Opozycja tylko krzyczy, a niczego dobrego nie proponuje. Czemu KOD chodzi z puszkami i zbiera pieniądze na manifestacjach? Gdzieś słyszałem, że tak jest.

Na ławce przysiedli 30-letni Paweł i Natalia. Wracają z zakupów, kończą jeść lody.

Paweł pracuje w wojsku. Za Macierewicza dostał podwyżki. – Ale to nie znaczy, że go popieram. To, co oni robią z krajem, z wojskiem, to jest masakra – ocenia Paweł.

Natalia mówi, że jest bardzo antypisowska. – Te miesięcznice smoleńskie – kogo to obchodzi? Są ważniejsze problemy  twierdzi. – Na przykład to, że nie ma refundacji leków dla ludzi po przeszczepach. Podatki chcą wprowadzać od wody, od energii elektrycznej i od czego jeszcze? A na miesięcznice to mają pieniądze? Wszyscy powinni wyjść na ulicę i obalić Kaczyńskiego”.

A oto parę charakterystycznych komentarzy Czytelników:

– Z licznych wypowiedzi prezesa wynika, że stanie w pierwszym szeregu i pójdzie na wojnę z Putinem. Bez wsparcia zachodu, bo przecież jaśnie pan prezes nie będzie się zniżał do współpracy. Jeszcze by się chcieli z nim spotkać na jakiejś debacie. I pewnie nikt by nie zrozumiał, że egocentryzm prezesa jest ponad dobro kogokolwiek i czegokolwiek. Prezes ma jeden główny cel- dożywotnio być prezesem. A reszta- reszta się nie liczy.

– Kaczyński ma w sobie coś z kobiety. Lubi obgadywać innych i obrażać się jak kobieta. Nie cierpi konkurencji, która jest mądrzejsza od niego. Usuwa tę konkurencję z wielką ochotą. Dookoła niego pozostali sami mierni, ale wierni.

– Jedyną strategią prezesa, gdy robi się niebezpiecznie, jest zamkniecie się w szafie i czekanie na budyń.13.12.1981 wylazł z szafy dopiero w południe, poszedł do kościoła, po czym zamknął się znowu bo zgłodniał. Inni walczyli, byli aktywni w podziemiu, ryzykowali życiem, bądź też lądowali w wiezieniu a prezes wziął pochodnie i wylazł na ulice dopiero po 30 latach i próbował ludziom tłumaczyć, gdzie Zomo stało. Pajac.

Okazuje się, że ten pajac i jeszcze inni pajace są nam bardzo potrzebni, bo czym byśmy się bawili, gdyby nie te pajace. Wyobraźmy sobie dzisiaj życie bez polityków, albo też współczesne media bez politycznych sensacji. Niestety, życie polityczne to błędne koło, idem per idem, a bezwzględna walka o władzę i pieniądze stała się celem samym w sobie. Nie ma w niej mowy o wartościach moralnych, choć obecnie rządzący obwieszają się krzyżami, obcałowywują ręce duchownych, a faktycznie wiarę traktują jako środek do celu, a jest nim władza i zaszczyty. Żałosne tego skutki odczuwamy wszyscy. Co się stało z Polską?

Stanisław Michalik

Tagi: ,