Megalomania czy głupota?

Polecamy19 lipca, 2017

 

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

Nie chcę, ale muszę. To krótkie zdanie zrobiło niegdyś wielką karierę i obiegło cały świat, a i teraz niekiedy jest, za klasykiem, powtarzane. Tak i ja uczynię to samo i za wspomnianym klasykiem powtarzam, że naprawdę z wielką niechęcią, ale znów jestem zmuszony niefajne rzeczy napisać na temat naszej dzielnej wałbrzyskiej policji. I to absolutnie nie dlatego, abym czuł do niej jakąkolwiek niechęć (co poniektórzy mi zarzucają), tylko dlatego, że jako niepoprawny optymista, ciągle mam nadzieję, że tymi moimi krytycznymi uwagami, chociaż w nieznacznym stopniu, przyczynię się do poprawy jej funkcjonowania, przez co tym samym, do zapewnienia bezpieczeństwa prawnego również jej funkcjonariuszom. A więc ad rem.

Powrócę do moich felietonów z nr 13/2017 i nr 22/17 Tygodnika DB 2010, w których opisywałem moją przygodę z panami przestępcami, którzy chcieli „zrobić” mnie na tzw. policjanta i panami policjantami, którzy panów przestępców mieli złapać. W drugim z felietonów (pt. „Zrobieni w bambuko”), zwróciłem uwagę, że moje zawiadomienie o przestępstwie zostało w Komendzie Miejskiej Policji w Wałbrzychu włączone do wszczętego w innej sprawie dochodzenia (RSD 68/17), przez co popełnione na mnie przestępstwo statystycznie nie istnieje. Dzięki temu w oficjalnej statystyce zamiast dwóch, figuruje jedno, które już zostało wykryte, a więc osiągnięto 100% wykrywalność, co jest oczywistą nieprawdą. Nieprawda ta jest o wiele większa, ponieważ z policyjnych źródeł wiem, że do tego jednego wszczętego postępowania dołożono jeszcze cztery podobne przypadki, a więc jednym wszczętym postępowaniem objęto sześć czynów przestępczych, z czego tylko jedno zostało wykryte. Taka kreatywna statystyka powoduje, że oficjalnie wykrywalność w dalszym ciągu stanowi 100%, kiedy w rzeczywistości jest ona na poziomie 16,6%. Jest różnica? Mnie się wydaje, że jest i to istotna.

Zadałem pytanie, jak się ma to do art. 56 ustawy o statystyce publicznej, na co pani rzecznik prasowa nawet nie raczyła zareagować, mimo, że moja sugestia co do karalności takiego postępowania była nadzwyczaj czytelna, a na dodatek publiczna. Sprawą zainteresowała się ogólnopolska gazeta „Fakt”, która o to samo panią rzecznik prasową KMP zapytała i w wyniku czego redakcja tej gazety od pani rzecznik prasowej otrzymała kuriozalną odpowiedź, a ja tekstem tej odpowiedzi dysponuję. Nie wdając się zatem w szczegóły, bo na kilka jeszcze innych „policyjnych” spraw chciałbym zwrócić uwagę, podpowiadam pani rzecznik prasowej KMP w Wałbrzychu, aby postarała się dowiedzieć, czym różni się rejestracja kryminalna KSIP, od sprawozdawczości statystycznej (formularze Stp), którą policja zobowiązana jest prowadzić na mocy zarządzenia nr 350 Komendanta Głównego Policji z dnia 1 lipca 2003 r. (z póz. zmian.) w sprawie zbierania, gromadzenia, przetwarzania i opracowywania danych statystycznych o przestępczości oraz zamachach samobójczych i wypadkach utonięcia. Gdyby pani rzecznik prasowa znała te przepisy, to wiedziałaby, że oczywiście można połączyć w jedno postępowania, z uwagi na zbieżność tzw. modus operandi, kilka innych spraw kryminalnych. Można, ale pod warunkiem, że wcześniej w stosunku do każdego z nich zostaną wszczęte postępowania (dochodzenia), do czego niezbędne jest wydanie postanowienia o wszczęciu dochodzenia. Następnie, należy je zarejestrować pod innym dla każdego numerem RSD oraz wypełnić stosowne formularze statystyczne Stp1. Włączenie do jednego dochodzenia kilku zawiadomień o odrębnych przestępstwach popełnionych na różnych osobach, jest niezgodne z prawem, bo nie tylko narusza art. 305 § 1 k.p.k. ale podpada też pod art. 56 ustawy o statystyce. I szkoda tylko, że nikt na tego typu statystyczną (a zakazaną) żonglerkę, nie tylko w KMP, zwrócić uwagi nie chce.

Jak już się czepiam, to nie omieszkam napomknąć panom policjantom, że także ich obowiązują przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym. Słowa te kieruję szczególnie do tych funkcjonariuszy z KMP, którzy 5 lipca około godz.19.00 (może trochę później) na ulicy Wieniawskiego w Wałbrzychu, na odcinku od ronda do wysokości skrętu w Aleję Podwale, stworzyli potężny korek na obu pasach ruchu prawej jezdni. Zakorkowali te obydwa pasy przez to, że wykonując jakąś interwencję, postawili radiowóz (cywilny z podświetlanymi znakami policyjnymi) na środku prawego pasa, gdy tymczasem swe czynności w stosunku do kierowców dwóch samochodów, wykonywali na dostępnym dla tego radiowozu poboczu (zjazd na asfaltowy pasaż biegnący wzdłuż chodnika dla pieszych). Warto podkreślić, że samochody objęte interwencją, również znajdowały się na tym asfaltowym pasażu, gdzie z powodzeniem policyjny radiowóz mógł wjechać bez żadnych problemów. Ale po co? Przecież nikt panom policjantom nie podskoczy, więc ruch na drodze blokować mogą „skolko ugodno” i swe maszyny postawić mogą tam gdzie im się tak spodoba. Megalomania to, czy zwykła głupota? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Panu Komendantowi Miejskiemu Policji.

I ostatnia już sprawa. Otóż 26 lipca 2014 roku (o czym w Tygodniku DB 2010 pisałem kilka razy) miała miejsce interwencja funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Szczawnie Zdr. oraz funkcjonariuszy KMP w Wałbrzychu, w wyniku której dosyć poważnie został pobity Jacek D. zamieszkały w Licheniu, który na terenie Szczawna Zdroju przebywał wraz z ekipą remontowo-budowlaną, wykonującą na terenie uzdrowiska zlecone im roboty. Do pobicia doszło w radiowozie straży miejskiej, do którego w wyniku interwencji (chodziło o popełnione wykroczenie) doprowadzono Jacka D. i jego kolegę Przemysława R. Po zgłoszeniu faktu pobicia sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Kłodzku, która prowadzone śledztwo umorzyła. Od tego postanowienia Jacek D. odwołał się do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu, który postanowienie prokuratora uchylił, w wyniku czego prokuratura śledztwo wznowiła, ale ponownie umorzyła, przez co stało się już prawomocne. W międzyczasie jeden z policjantów oskarżył Jacka D. o naruszenie integralności jego ciała (skąd my to znamy?), ale w wyniku przeprowadzonego procesu karnego, Jacek D. został od zarzutu tego prawomocnie uniewinniony. Na podstawie tego orzeczenia wniósł on o wznowienie umorzonego śledztwa i przedstawił dowody, których wcześniej prokuratura nie chciała uznać. W rezultacie śledztwo zostało wznowione i zakończone przesłaniem 28 czerwca, do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu, aktu oskarżenia (PR 3Ds 67.2017.S) przeciwko dwóm funkcjonariuszom (Łukaszowi M. i Tomaszowi S.), którym zarzucono przekroczenie uprawnień, w mające miejsce w związku z pobiciem Jacka D. Są to kolejni już funkcjonariusze KMP w Wałbrzychu (w sumie 8 już policjantów), których prokuratorzy stawiają przed wymiarem sprawiedliwości, a pamiętać trzeba, że dwóch z nich zostało już skazanych prawomocnym wyrokiem karnym. Pamiętać trzeba też o tych licznych przypadkach, w których pobici przez policjantów nie mieli tyle szczęścia, co policjanci, którzy ich pobili, a uniknęli aktu oskarżenia, dzięki szczególnej pobłażliwości niektórych prokuratorów. Co Pan na to, Panie Komendancie Miejski? Czy nie czas zacząć robić porządki? A może jakieś obowiązkowe dla policjantów zajęcia z udziałem psychologów? Bo tak dalej nie tylko być nie powinno, ale przede wszystkim być nie może.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,