W obronie honoru bohaterów z 1918 r i tych z lat 1945-1963

Polecamy31 maja, 2017

DB2010 już w dwóch artykułach autorstwa A. Basińskiego, który jest znany ze szczególnej „miłości” do dobrej zmiany, odnosi się do inicjatywy budowy w Wałbrzychu pomnika Żołnierzy Wyklętych. Nie podoba się sam pomysł, jeszcze bardziej miejsce które zaproponował Komitet Budowy wspomnianego wyżej pomnika. Autor postawił sobie zadanie; obrona „pomnika Niepodległości”, który stoi na Podzamczu. Zapomniał, że Święto Niepodległości ustanowione w 1937 r. zostało zniesione przez władze komunistyczne w 1945 r. Zastąpiono je Narodowym Świętem Odrodzenia Polski (22 lipca) i od tamtej pory świętowanie 11 Listopada było nielegalne. Organizatorzy i uczestnicy tych uroczystości często byli represjonowani przez ówczesne władze państwowe. Wyjątek stanowiły lata 1980–1981, kiedy za sprawą działalności związku zawodowego „Solidarność” przywrócono Świętu Niepodległości należne miejsce w świadomości społecznej. Święto Niepodległości obchodzone w dniu 11 listopada zostało przywrócone przez Sejm PRL dopiero ustawą z 15 lutego 1989 pod nazwą „Narodowe Święto Niepodległości”. Faktem jest też, że władze komunistyczne od połowy lat 80-tych ub. wieku zaczęły „świętować” 11 Listopada, składano nawet wieńce prze Grobem Nieznanego Żołnierza. Było to zamierzone „spuszczanie powietrza z nabrzmiałego balona”. W sierpniu 1988 roku kolejna fala strajków (w Wałbrzychu strajkowała kop. Victoria) doprowadziła do rozpoczęcia rozmów władz PRL-u z solidarnościową opozycją. Wówczas ktoś (?!) w Wałbrzychu wpadł na pomysł postawienia pomnika upamiętniającego 70 rocznicę odzyskania niepodległości. Nikt z ówczesnej opozycji nie uczestniczył w tych uroczystościach. Po upadku PRL-u jednemu z orłów na tym pomniku dorobiono koronę, drugi pozostał bez niej – pewnie dla upamiętnienia jego twórców. Pomnik stracił też kilka liter, więc zastąpiono je drewnianymi „atrapami”. W międzyczasie w Wałbrzychu wybudowano Pomnik Niepodległości i od tamtej pory świętujemy to święto na Placu Kościelnym.  Pan Basiński ponoć dokonał ulicznej sondy na temat  obrony obelisku, który zamiast honorować tych którym zawdzięczamy niepodległość, stanowi pamiątkę stosunku władz PRL-u do bohaterów z 1918r. Ja również przeprowadziłem sondę. Chodząc po ulicach Podzamcza pytałem przechodniów (głównie młodych) o miejsce gdzie stoi przedmiotowy pomnik. Byłem zaskoczony, na ok. 35 osób nikt nie pomógł mi trafić na plac na którym ten relikt stoi. Obowiązkiem wszystkich, którym autentycznie zależy na oddaniu honoru żołnierzom, dzięki którym Polska wróciła na mapy Europy jest dbać o godne ich upamiętnienie. Trudno uznać powstały w 1988 r obelisk za godne ich pamięci miejsce. Dlatego Komitet Budowy Pomnika Żołnierzy Wyklętych proponuje właśnie to miejsce jako miejsce na którym powinien powstać pomnik upamiętniający żołnierzy polskiego powojennego podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego. Pana Basińskiego informuję, że antykomunistyczny, niepodległościowy ruch partyzancki, stawiający opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce doczekał się swojego święta. Od 2011 r. dzień 1 marca został ustanowiony świętem państwowym, poświęconym żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego, jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Nie jest też przypadkiem, że młode pokolenie Polaków tak często odwołuje się do bohaterów, którzy nie wahali się oddać życia dla wolnej Polski. Co na to P. Basiński cyt. : „To temat wyjątkowo kontrowersyjny. Wiąże się z czasem pierwszych lat po II wojnie światowej, kiedy kształtowała się nasza państwowość i nowa rzeczywistość, nie przez wszystkich akceptowana, co spowodowało krwawe starcia pomiędzy Polakami, niemal wojnę domową, która jest najgorszą z możliwych.”. O czym on świadczy? Ano o tym, że sowiecka okupacja mimo zakończonej II wojny światowej była „kształtowaniem naszej (???) państwowości” ciągle jest obiektem tęsknot. Dobrze, że coraz mniej licznym. Pozostaje tylko pytanie co odzyskaliśmy w 1989 roku?

Jerzy Langer

 

pomnik niepodleglosci

 

Insynuacje i przemilczenia

 

Początkowo nie zamierzałem zabierać kolejny raz głosu w sprawie likwidacji Pomnika Niepodległości na Podzamczu i wzniesienia tam monumentu poświęconego tzw. żołnierzom wyklętym, gdyż przedstawiłem już w sposób bardzo skrótowy stanowisko swoje i zapytanych przeze mnie mieszkańców osiedla. Po namyśle odnoszę się jednak mimo wszystko, także lapidarnie, do stanowiska wyrażonego przez Pana Jerzego Langera.

Określił Pan mnie jako „znanego ze szczególnej „miłości” do dobrej zmiany”. Pragnę Pana poinformować, że nie czuję się, w przeciwieństwie do Pańskiego osądu i intencji, w tej mierze za jakieś osobliwe kuriozum. Na co dzień doświadczam częstych wyrazów poparcia ludzi, którzy uważają moją skromną osobę za reprezentanta ich poglądów. Nie wiem, czy Pan się orientuje, ale przybywa ich z każdym dniem. Wszyscy biorą dobrą zmianę w cudzysłów, bo takie określenie okresu od ostatnich wyborów zakrawa na kpinę z inteligencji szerokich rzesz obywateli. Nie będę się rozwodził: trwa brutalne deptanie Konstytucji przez nową władzę i niszczenie fundamentalnych instytucji państwa, a Polska traktowana jest jako wyjątkowe dziwadło i oddala się na europejskie peryferie.

Po słowach P. Langera, wzniesienie na Podzamczu Pomnika Niepodległości odbieram jako coś bulwersującego z tego tylko powodu, że, jak sugeruje Autor, dokonała tego „zainfekowana” władza, której coś strzeliło do łba, by sprowokować dobrych obywateli, a zarazem zapewnić sobie alibi. I dlatego należy Pomnik Niepodległości („relikt”, jak go określa Pan Langer) zlikwidować?!

Stojącemu już na Podzamczu pomnikowi należy się, podobnie jak innym monumentom, okresowa konserwacja, a nie usunięcie.

Pan Langer ani słowem nie zająknął się w sprawie tych, co splamili honor polskiego munduru, postępowali jak ludzkie bestie i do dziś wspomnienie po nich wzbudza u świadków tamtych zdarzeń oraz ich potomków strach i odrazę. Ich też ma czcić nowy pomnik?!

Historia lubi płatać figle. Jeśli dojdzie do usunięcia Pomnika Niepodległości, to kto wie, co czekać będzie stawiane teraz monumenty, gdy Polska oczyści się z oblepiającego ją szlamu. Już rozpoczął się owczy pęd do stawiania czegoś, co po części przypomina potworki. Ale, podejrzewam, odruchy cywilizacyjne nie pozwolą na niszczycielskie zachowania kolejnej władzy, takie, jakie teraz są zapowiadane.

Autor był łaskaw zaznaczyć, że „sowiecka okupacja (…) jest ciągle obiektem tęsknot. Dobrze, że coraz mniej licznym”. Odnosi się to mojej obrony podzamczańskiego pomnika. Uważam to za wstrętne (pisałem już, że mam szacunek do Pana Langera jako działacza „Solidarności”; nie posunąłbym się w stosunku do niego do podobnych insynuacji…), ale przyzwyczajamy się do tego, że kaczyzm eliminuje inaczej myślących i obdarza ich inwektywami. Informuję Pana Langera, że mam już swoje lata (jesteśmy prawie rówieśnikami…), należy zatem tylko uzbroić się w cierpliwość i trochę poczekać, aż natura zrobi ze mną, co jest jej powinnością. Ale, cholera, pozostaną inni…

Andrzej Basiński

Tagi: , , ,