W góry, w góry miły bracie…!

Polecamy10 maja, 2017

 

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

Lubimy podróżować, poznawać otaczający nas świat i ludzi. Wszyscy mamy w sobie ciekawość świata. Czasami mniejszą, czasami większą, zwykle nieuświadomioną – ona przejawia się w naszych marzeniach, w naszych kontaktach z innymi ludźmi. Podróżowanie, to najwyższy sens mego życia, mawiał jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy-podróżników, Ryszard Kapuściński. Wtóruje mu też ustawicznie podróżująca po Polsce i świecie Olga Tokarczuk w swojej książce „Bieguni”. Ci, co pozostają stale w jednym miejscu są jak ludzie pozbawieni wolności, nie znają i nie czują wartości życia, tego niezwykłego daru, którego doświadczamy tylko raz.

Są ludzie, których świat w ogóle nie interesuje. Żyją światłem własnego wnętrza. Konfucjusz mówił, że świat najlepiej poznawać nie wychodząc z własnego domu. Jest w tym jakaś prawda. Można odbywać wędrówki w głąb własnej duszy. Zdecydowanie więcej jest jednak ludzi, którzy wolą poznawać naszą kulę ziemską z autopsji. Nie da się tego zrobić inaczej, jak przez podróże. Im lepiej poznajemy świat, tym bardziej rośnie w nas poczucie jego nieznajomości, przekonanie o jego nieogarnionych głębiach, zwłaszcza w dziedzinie kultury, obyczajowości, cywilizacji. Nie da się niczym zastąpić widoków przyrody i krajobrazów jak tylko za pomocą własnego oka i osobistego doznania. Czujemy potrzebę, aby poznać świat jeszcze dokładniej. Każda zakończona podróż staje się asumptem do podjęcia nowej.

W dzisiejszym świecie podróżowanie stało się łatwiejsze. Przyczyniła się do tego masowość turystyki i rozwój komunikacji. Samochodem możemy przemieszczać się szybko oraz sprawnie w kraju i za granicą. Na dalsze wojaże wybieramy się samolotem lub okrętem. Można też podróżować autokarem, pociągiem. Albo rowerem, jak to się dzieje w wielu krajach na zachodzie Europy, a i u nas staje się coraz popularniejsze.

„W góry, w góry miły bracie, tam przygoda czeka na cię”… głosi znane hasło promujące górskie wycieczki.

Maj i czerwiec w naszych górach, to najlepszy moment zobaczenia przyrody górskiej w chwili jej odradzania się, powrotu do intensywnego życia. Tylko na wiosnę zieleń drzew jest najzieleńsza, a kwitnące pęki krzewów mają niepowtarzalną woń i powab. Wtedy właśnie czujemy dławiący nozdrza zapach wiosny, a przejrzyste powietrze pozwala dostrzec uroki krajobrazów i położenia górskiego w najczystszej formie. Wielu z nas to wszystko wie i czuje, ale ciężko się zmobilizować i zebrać rodzinę na wycieczkę w góry. A w najbliższym otoczeniu leży skarb nieprzebrany. Wciąż jeszcze za mało znamy i nie doceniamy walorów przyrodniczych i krajobrazowych regionu wałbrzyskiego. Kiedy decydujemy się na weekendową wycieczkę w góry, nasz wybór jest zwykle ten sam: Szklarska Poręba, Karpacz, ewentualnie Góry Stołowe plus uzdrowiska Kotliny Kłodzkiej, Polanica, Duszniki, Kudowa.

Pytam: kto z Państwa był na Ruprechtickim Spicaku? Widzę jak podnosi się las rąk, ale tylko w Mieroszowie i Głuszycy, skąd najbliżej w Góry Suche. Blisko jest też z „Andrzejówki”, a właśnie to schronisko powinno być najczęstszym celem wyjazdów sobotnio-niedzielnych wałbrzyszan. Można tu pozostawić samochód i pieszo wyruszyć na Waligórę, a potem nieco dalej na Szpiczaka – przecież to naprawdę jest bliziutko. Około dwugodzinny spacer dostarczy nam mnóstwo wrażeń estetycznych i emocjonalnych.

Waligóra, to najwyższy szczyt Gór Kamiennych, liczący 936 metrów nad poziom morza. Dobrze widoczny ze wszystkich stron, wyrasta w postaci stromego stożka z wydłużonym spadającym w dół grzbietem. Sąsiaduje bezpośrednio z czeskim Szpiczakiem (880 m npm), na którym nasi sąsiedzi postawili wieżę widokową – cel licznych wycieczek pieszych, zarówno czeskich jak i polskich.

Już w XIX w. Waligóra zdobył sobie duży rozgłos jako punkt docelowy licznych wycieczek, był wtedy odsłonięty i stanowił znakomity punkt widokowy na całą okolicę. W okresie międzywojennym istniał na wschodnim zboczu, 10 minut od szczytu, domek myśliwski, szumnie zwany zameczkiem. Być może stąd się wzięły błędne informacje w niektórych polskich przewodnikach, podające jakoby na Waligórze były ruiny dawnego zamku. Po 1945 roku stała tam na zarośniętym już wówczas szczycie wieża triangulacyjna, służąca jako widokowa. Później uległa zniszczeniu i została rozebrana. To przykre, że nie ma kto takiej wieży postawić, bo Waligórą nie interesuje się zarówno gmina Głuszyca, w granicach administracyjnych której leży, jak również dużo większy Wałbrzych, dla którego Waligóra powinien być tak samo ważny jak Chełmiec, Borowa czy Trójgarb, a „Andrzejówka” winna być oczkiem w głowie wszelkich powiatowych i miejskich programów turystycznych.

Panorama z wieży widokowej na Spicaku może zachwycić najbardziej odpornych na piękno przyrody i krajobrazów. Najlepiej widać stąd Mieroszów i Głuszycę, nieco gorzej Bromowskie Stieny i pochowane w gąszczu drzew zabudowania czeskich wsi. Przy okazji warto się pokłonić naszym czeskim pobratymcom, od których powinniśmy się uczyć jak można najprostszym sposobem wznosić takie wieże widokowe w najciekawszych miejscach górskich. Czesi wykorzystali inwestorów telefonii komórkowej przy okazji stawiania masztów. Zgoda na maszt była wydawana pod warunkiem zbudowania wieży. W ten sposób udało się wieżami widokowymi wypełnić najciekawsze wierzchołki gór.

Amatorom wycieczek samochodowych proponuję jako punkt docelowy „Andrzejówkę”, bo w drodze powrotnej można tu w schronisku odpocząć i skorzystać z bufetu. Ale takie możliwości są też w innych miejscach startowych, np. w głuszyckiej wsi Łomnica. Jeśli podjedziemy samochodem pod domek myśliwski w Ustroniu, zwanym też Radosna, na Szpiczaka mamy niecałą godzinkę spaceru. A z powrotem można zatrzymać się w zawieszonej na zboczu Słodnej obok wyciągu narciarskiego, całej w drewnie, kilka lat temu zbudowanej „Łomnickiej Kolibie”. Nieco niżej, nad Złotą Wodą, mamy „Harendę” – świetnie urządzone gospodarstwo agroturystyczne państwa Hiszpańskich albo też w osławione Łowisko Pstrąga przy wyjeździe ze wsi Łomnica do Głuszycy. W Łomnicy wiele się zmieniło na lepsze. Już nie jest tak jak dawniej w PRL-u, kiedy jedyną atrakcją wsi letniskowej było jej urzekające otoczenie lasów i gór. Łomnica, szczególnie w części górnej jest rzeczywiście miejscem niezwykle urokliwym, a teraz dochodzą do tego nowo zbudowane lub wyremontowane domki letniskowe, gospodarstwa agroturystyczne i lokale gastronomiczne.

Stanisław Michalik

Tagi: ,