O naszym złotym patriotyzmie

Polecamy27 kwietnia, 2017

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

Na początek proponuję mój nie do końca chyba patriotyczny rezultat przemyśleń napisany tzw. mową wiązaną:

 

Kiedy przyjdą podpalić dom

 

Kraju mój, kto cię kochał szczerze w swojej masie?

Byłeś zawsze miłością przed czasem, po czasie.

 

Był czas gdyś o ojczyźnie nasłuchał się w szkole,

więc było przepełnione miłością pacholę.

Był czas, gdy swą ojczyznę bezgranicznie czcili

miliony Polaków, bo ją utracili.

 

Teraz kochać ojczyznę Kaczyński nam każe,

by w ten sposób umocnić swych kolesi władzę,

lecz dla wielu Polaków to nie jest pierwszyzna,

już przed wojną wołano: Bóg, Honor, Ojczyzna!

 

Dziś miłość do ojczyzny, to są puste słowa,

wcale nie musisz kochać, by dla niej pracować,

wcale nie musisz kochać, by chwycić za łom,

kiedy przyjdą podpalić dom !

 

Trzymam właśnie w ręku rzecz, którą w każdej innej sytuacji, rzuciłbym do śmietnika, usatysfakcjonowany bez reszty tym, co się znalazło w jej wnętrzu. Tak stałoby się niechybnie, gdybym nie zawiesił przypadkiem oka na łukowatym czerwonym, bliskim memu sercu napisie na owalnym pojemniku: Z miłości do Dolnego Śląska. I jak tu się nie wzruszyć i nie rozczulić. Nieco niżej napis: Złocista Barwa, u dołu przejmujące hasło: Szlachetna Jakość. A jeszcze obok: Chmielowy Aromat. Produkt Regionalny.

Słowo „złoto” stało się dla mnie synonimem bezcennego bogactwa, które potrafi spaść na nas jak biblijna manna z nieba nawet wtedy, gdy nikomu by to nie przyszło do głowy. Domyślacie się Państwo, że mam na uwadze „złoty pociąg”. To co się stało u nas w Wałbrzychu, to rzecz wyjątkowa.

Słyszeliśmy wszyscy o znanej na całym świecie pasji poszukiwawczej tego cennego kruszcu, zwanej „gorączką złota”. Setki tysięcy marzycieli przemierzyło tysiące kilometrów w Afryce, Ameryce, Azji w nadziei na łut szczęścia. Ale ich wędrówki z narażeniem życia, miesiące i lata niewygody oraz wyrzeczeń, mozolne grzebanie się w piasku lub skalnych wyrobiskach przynosiły sukces tylko wtedy, gdy udało im się natrafić przypadkiem na przysłowiową żyłę złota. Trzeba się było w czepku urodzić. To tak samo, jak wygrać miliona w totolotka.

W naszej wałbrzyskiej sytuacji wystarczył medialny news o tym, że ktoś wie gdzie jest zasypany w podziemnym tunelu złoty pociąg. W mgnieniu oka wiadomość ta zelektryzowała wszystkie światowe media. A co się dalej działo, to przeszło najśmielsze oczekiwania. 65 kilometr linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha wszedł do historii światowej. W Wałbrzychu zaroiło się od przyjezdnych dziennikarzy, a zwłaszcza turystów z całego świata. Na dobrą sprawę nam nie jest potrzebny już „złoty pociąg”. Zanim zostanie odkryty i wydobyty jakikolwiek ładunek ukrytego pociągu, to co udało się osiągnąć dla rozwoju ruchu turystycznego Wałbrzycha, dla promocji Książa i całej ziemi wałbrzyskiej – to jest cenniejsze niż złoto, do którego zresztą natychmiast wyciągnęli ręce potencjonalni byli właściciele.

Ale nie o tym chcę dziś pisać. Zwłaszcza, że jest to już temat oklepany. Wracam do etykiety reklamowej piwa. Przede wszystkim uderza w oczy patriotyczna nazwa: Piast, dużymi czarnymi literami w samym środku, na złotym tle. A pod nią w białym kolorze: Mocne. Odwracam miłą w dotyku puszkę poziomo i czytam: „Piwo Mocne to kwintesencja siły i charakteru Dolnego Śląska, Jego wyjątkowo głęboki i szlachetny smak doceniają najbardziej wytrawni koneserzy regionu. „Piast” z miłości do Dolnego Śląska!”

Nie zdążyłem nawet umoczyć gęby w tym głęboko patriotycznym napoju, bo pomyślałem sobie: czego my nie robimy dla miłości ojczyzny?! Jesteśmy gotowi zrobić wszystko. Poszukiwacze skarbów, panowie XY też odkryli i wskazali miejsce ukrycia złotego pociągu z miłości do Dolnego Śląska.

Ma się dobrze Dolny Śląsk, że jest tak kochany.

Czego my jeszcze chcemy? Zarzuca nam się brak patriotyzmu. A przecież gdzie się nie obrócić – wszędzie znajdujemy genetyczne wręcz przykłady patriotyzmu. Politycy i radni na całym Dolnym Śląsku dają z siebie wszystko dla dobra swej ziemi dolnośląskiej. Z miłości do Dolnego Śląska podejmują ryzyko odpowiedzialności dyrektorzy różnych instytucji, banków, zakładów pracy, prezesi i zarządzający, słowem – cała kadra kierownicza – sól tej ziemi. Dla Dolnego Śląska ociekają potem piłkarze Śląska. Posłuchajmy przed meczem i potem na stadionie Śląska naszych kochanych, rodzimych kiboli. Oni pękają wręcz od patriotycznych zawołań. Domyślam się skąd wypływa ta patriotyczna siła. Ona bez wątpienia jest pochodną patriotycznego wskazania z puszki piwnej „Piasta”. I wszystko co czynią to właśnie: Z miłości do Dolnego Śląska! I to jest dla mnie najbardziej przekonujący argument. Piwo „Piast” jest najskuteczniejszym wychowawcą licznych pokoleń patriotycznej młodzieży. To właśnie z „Piasta” patriotyzm wyrasta! I basta! A potem służy jak talizman dowcipnym browarnikom lub bogoojczyźnianym elitom władzy.

Stanisław Michalik

Tagi: ,