Godnościowe spuszczanie portek

Polecamy21 kwietnia, 2017

 

andrzej-basinski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Napisałem kiedyś w tym miejscu, że nawet najboleśniejsza kompromitacja nie tylko, że nie zaszkodzi notowaniom PiS, ale jeszcze je podniesie. Dowodzi to, że Karbowy stoi ze swoimi wyznawcami (Jarosław Polskę zbaw!) na głowie. Ale co z tego? Elektorat PO karał niegdyś swoich reprezentantów za zakąszanie ośmiorniczkami, które nie są żadnym luksusem, natychmiastowym spadkiem procentów, co nie świadczyło o jego przenikliwości, a Platformę dobiło. Napisałem też, że gdyby szef partii sprawującej władzę publicznie spuścił spodnie i pokazał gołe pośladki, nic by na tym nie stracił, wręcz przeciwnie – elektorat wpadłby w zachwyt, co z miejsca odnotowałyby sondaże. Z normalnością w Polsce dawno się pożegnaliśmy.

Przypomniałem sobie o tym, gdy powracającą z Brukseli premier witała z bujnym kwieciem cała partyjna wierchuszka. Wizytę szefowej rządu okrzyknięto bowiem wielkim sukcesem. Był to tak idiotyczny spektakl, że słów brakowało. Pisałem o podobnych wyczynach pisowców: „i śmieszno, i straszno”, „to się dzieje naprawdę”, przywoływałem szpital w Tworkach, albo że coś w ich wykonaniu nie mieści się w głowie i chyba za wcześnie wyczerpałem zasób określeń. Bo tylko patrzeć, a Karbowy wyśle do Brukseli delegację dyplomatołków, nakaże jej części wejść na stół obrad i zdjąć portki, a pozostałym ostentacyjnie oddać mocz na szklane ściany Tusk Tower, jak nazwano nową siedzibę Rady Europejskiej. Będzie to przeogromny triumf narodowej godności, najwyższego lotu demonstracja polskiej dumy i pokaz wyjątkowego patriotyzmu, zwycięstwo na miarę Grunwaldu, po którym kanclerz Merkel schowa się w najodleglejszą i najciemniejszą dziurę! A co! Niech wszyscy z pozostałych 27 delegacji przekonają się, że z Polakami przelewek nie ma! Na Okęciu Karbowy pojawi się w otoczeniu wszystkich ministrów, posłów i senatorów, będzie tam również A. Duda – kolejność nieprzypadkowa. A podniesiony z kolan elektorat zawyje w euforii i wył będzie, domagając się krwi zdrajców. Z największą ochotą przyłoży rękę do wyrzucenia Polski na margines Europy i w najwyższej ekstazie będzie się radował z jej poniżenia i izolacji. Nareszcie sami! Victoria! Hurra! Alleluja!

Karbowemu, gdy jest pod wpływem uczuć najniższych, zmienia się głos. Z głębi jego trzewi wydobywa się wówczas charakterystyczne kwakanie, którego kulminacja przechodzi w skrzek. Niedawno odgłosy te rozlegały się na Krakowskim Przedmieściu przy okazji którejś tam miesięcznicy. Karbowy kwakał jak zwykle o zbliżającej się prawdzie dotyczącej katastrofy smoleńskiej i wolności oraz o tajemniczym zwycięstwie (na użytek ciemnego ludu te wątki są niezastąpione, natomiast urągają inteligencji normalnych Polaków), próbując tym przekrzyczeć Obywateli RP, którzy od pewnego czasu sprowadzają do parteru zapluwających się tam nawiedzonych krzyżowców. Doprowadzony do skrzeku, nazwał swoich oponentów łotrami. Karbowy ma na podobne okazje całą gamę soczystych określeń, m.in. z drugim sortem, komunistami, złodziejami, nie mogąc za żadne skarby pominąć zdrajców. Nikt spośród sprawujących przed nim realną władzę, tak nie obrażał społeczeństwa, nikt nie miał go w aż takiej pogardzie. Gomułka demonstrujący podobne zapędy, to mały pikuś w porównaniu z Karbowym. A ponieważ nędzna namiastka Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z życzeniem swoich mocodawców, uznała wyższość zgromadzeń cyklicznych nad pozostałymi, wszelkim protestom podczas miesięcznic ukręca to łeb, ale należy oczekiwać, że Obywatele RP oraz inni pragnący zamanifestować swoje przekonania, znajdą i na to sposób. Karbowy i jego wierni muszą czuć na plecach oddech tych, którzy nie godzą się na demontaż Polski i opluwanie zdrowej części obywateli.

Karbowy oraz jego elektorat, to polskie przekleństwo, które na długo zapisze się w historii. Na razie próbujmy zabić tę zmorę. Śmiechem.

Andrzej Basiński

Tagi: ,