Wałbrzyski Argonauta

Polecamy29 marca, 2017

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

Na wstępie przypomnę tylko, że w mitologii greckiej argonauci, to samotni żeglarze, bohaterowie słynnej wyprawy po złote runo.

Już wcześniej miałem napisać o Romanie, wskrzeszając pamięć z dawnych dobrych czasów, kiedy to miałem zaszczyt stykać się z nim częściej. Oliwy do ognia dolała wiadomość o rozprawie sądowej, w której oskarżonym jest właśnie bohater mojego dzisiejszego felietonu. O tym politycznym procesie informują media. Szkoda, że zbyt mało możemy się z nich dowiedzieć o człowieku, któremu winniśmy się w Wałbrzychu kłaniać w pas, a któremu Tygodnik Wałbrzyski jesienią 2011 roku poświęcił trzyodcinkowy artykuł pod intrygującym tytułem „Kim jest Roman Gileta?”

Autorem wywiadu-rzeki jest jego koleżanka po piórze, Elżbieta Gargała. Ponieważ obydwoje nie szczędzili czasu i miejsca w kolejnych trzech numerach gazety, możemy powiedzieć, że o Romanie dowiedzieliśmy się prawie wszystkiego. Oczywiście prawie, bo jest to człowiek o biografii niezwykle bogatej, a jego aktywność na polu kulturalnym, literackim i dziennikarskim w Wałbrzychu to taki ogrom wydarzeń, których sam nie jest w stanie spamiętać.

– Życiorys Romana Gilety nie jest prosty, droga poetycka również, nie cierpiąca, na szczęście, na megalomanię. Najcenniejszą jest w jego wierszach autentyczność i wiarygodność. Znać, że pisane są z potrzeby, a nie na pokaz. Przyobleczone w prostą, komunikatywną formę narracji dotyczą spraw egzystencjalnych – napisała Zofia Gebhard o „Nokturnie domowym”.

Z czasem Roman Gileta stawał się w Wałbrzychu coraz bardziej człowiekiem – legendą. Dobrze, że udało się zapisać w gazecie sowitą garść wspomnień i osobistych refleksji ukazujących człowieka z krwi i kości, aktywnego i niezmordowanego, pełnego pomysłów i inicjatyw, gromadzącego wokół siebie ludzi podobnie jak on niespokojnych i zdeterminowanych w sprawach lokalnego życia kulturalnego.

Nie mam zamiaru snuć panegiryku o jego zasługach i dokonaniach twórczych. Zainteresowanych odsyłam do internetu. Natomiast myślę, że warto się podzielić z Czytelnikami Tygodnika DB 2010 dwoma wspomnieniami z nie tak znów odległej przeszłości.

Pierwsze z nich, to niezapomniany wieczór w styczniu 2000 roku, kiedy w kawiarence Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości na wałbrzyskim Sobięcinie miała miejsce promocja tomiku poezji czterech wałbrzyskich poetek, pt. „Kareta dam”. Tytułowe damy, to: Elżbieta Gargała, Danuta Góralska, Teresa Misior-Zalewska i Wiesława Raczkiewicz. Spiritus movens tej publikacji był jej redaktor, Prezes Wałbrzyskiego Stowarzyszenia Środowisk Twórczych, właśnie Roman Gileta. Była to pierwsza książka wydana przez Stowarzyszenie, sfinansowana ze środków Urzędu Miasta Wałbrzych. W wieczorze promocyjnym brała udział sławna już wówczas powieściopisarka Olga Tokarczuk. Zdobyłem się na odwagę i przeczytałem wówczas napisany przez siebie okolicznościowy wiersz o nieco przydługim tytule: „Apokryf na wieczną pamiątkę publikacji tomiku wierszy „Kareta dam”.

Zacytuje tylko pierwszą i ostatnią zwrotkę tego wiersza:

zamajaczyła w przestrzeni

mojej wyobraźni

kareta dam

niczym cztery błyszczące koła

Wielkiego Wozu…

 

z taką karetą

wyruszył odważnie

w dionizyjskiej wenie

wałbrzyski Argonauta

Romek Gileta

po złote runo

edytorskiej sławy

 

Drugie wydarzenie miało miejsce w dwa lata później, również w styczniu, w rynkowej piwnicy piwnej, a był to wieczór promocyjny tym razem tomiku wierszy Romana Gilety „Profile”. Była to już czwarta publikacja Stowarzyszenia Środowisk Twórczych Wałbrzycha, a redaktorem tomiku tym razem był najbliższy druh poety, Henryk Król. W jednym z wierszy tego tomiku Roman Gileta napisał:

 

Gdy starczy mi sił

wysieję wszystkie ziarna prawdy

czasu nie mam wiele

lecz słów mi starczy na dłużej

dłużej tak nie może być…

 

Wtedy to dokonałem ponownie próby wysławienia Romana wierszem. Z uwagi na proroczy aspekt tego wiersza przytoczę jego trzy pierwsze zwrotki:

 

Wiem, że nie wiesz Romku

o jakiej godzinie,

oliwa sprawiedliwa

na wierzch nam wypłynie

 

wtedy się okaże,

że Ty jesteś szycha,

że nie masz równego

wśród elit Wałbrzycha

 

Prosimy Cię Romku

z całym sentymentem

odłóż w kąt „Profile”

zostań prominentem

 

I stało się to, co było naszym życzeniem w przełomowych czasach nowego tysiąclecia. Romek Gileta stał się prominentem na polu wałbrzyskiej kultury, a Tygodnik Wałbrzyski to potwierdził w całej rozciągłości. Bo o takich „poetach Argonautach” nie można zapomnieć, trzeba ich cenić i szanować za nieugiętość w dążeniu do celu.

To przykre, że za żartobliwy komentarz w facebooku pod adresem tych radnych PiS-u, którzy nie potrafili uszanować i docenić zasług wybitnej powieściopisarki Olgi Tokarczuk, znalazł się Roman na sali sądowej. Ten precedens, jak sądzę, pozwala tylko jeszcze bardziej docenić zasługi Romana dla wałbrzyskiej kultury i rozszerzyć grono jego przyjaciół i sojuszników.

Myślę, że wielu Wałbrzyszan trzymało za Romanem kciuki i wierzyło, że wyjdzie z tej sprawy obronną ręką.

Stanisław Michalik

Tagi: , ,