Urok zimy

Polecamy22 lutego, 2017

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

„Noc jak bas.

Księżyc wysoko jak sopran,

gość u chmur ośnieżających drzewa –

zima, zima,

jaka tam zima,

skoro jak majowy słowik śpiewa.

 

Gdzieś wysoko ciemny wiatr przeleciał,

księżyc wszystkie drogi porozświecał,

wszystkie czernie w chmurach, szparach, wronach,

a tu drzewa przez las, przez noc, przez księżyc

i trzy dzwonki z końskiej uprzęży

dzwonią jak zapomniane imiona.

 

Srebrną drogę przebiegł srebrny zając.

Srebrny promień podkradł się pod sowę.

Sowa patrzy. A tu płatki śniegowe

Z nieba na ziemię spadają.”

 

(K. I. Gałczyński, „Sanie”, fragment wiersza)

 

Nie wszyscy lubimy zimę. Żałujemy, że pełne zieleni i kwiatów ogrody oraz łąki pokrywa śnieżna powłoka, że wokół jest biało od śniegu, na dworze chłód, w domu najważniejszym się staje ogrzewanie mieszkania. Martwią nas pogarszające się warunki drogowe, denerwuje to, że trzeba bez przerwy się ubierać i rozbierać, a jeszcze bardziej przedłużająca się zima, kiedy nie możemy doczekać się wiosny.

Ale zima ma swoje dobre strony. Wielu z nas w tym roku z utęsknieniem czekało na pierwszy śnieg, bo zima się opóźniła, a więc trzeba było dłużej czekać na „białe szaleństwo”. Każda godzina spędzona na nartach, czy to zjazdowych, czy biegowych, to dla wielu z nas największa przyjemność. A dzieciaki na sankach, łyżwach lub nartach czują się jak w niebie.

Swego czasu znalazłem się na Cyprze, gorącej wyspie na Morzu Śródziemnym. Tam zima znana jest z telewizji. To było w połowie listopada. Chodziliśmy codziennie na plażę, gdzie można było się opalać i nieco ochłodzić w wodzie. Od wczesnego rana do późnego wieczora prażyło słońce, ani chmurki na niebie. I tak prawie przez cały rok, jak mówili opiekunowie turnusu. Dobrze, że w pokojach hotelowych była klimatyzacja, bo inaczej zasypiając można by się zagotować w nocy… Tam są zaledwie dwa, trzy miesiące (grudzień, styczeń , luty), kiedy spada temperatura do kilku stopni powyżej zera i w hotelach robi się luźniej od gości. Pozostałe miesiące – lato. Cypryjczycy nie potrzebują zimowej odzieży. Opady deszczu, to dla nich uśmiech losu. W ogrodach przydomowych, w parkach, na skwerach ustawicznie działają urządzenia zraszające. Dzięki temu hotele, budynki publiczne, domy mieszkalne toną w zieleni i kwiatach.

Pamiętam dziwne wrażenie, gdy samolot w drodze powrotnej wpadł nagle nad Warszawą w czarne chmury, by za chwilę wylądować na lotnisku. Wydawało się, że nagle zlecieliśmy z jasnego nieba pod ziemię. Było ciemno, ponuro, mglisto, po prostu koniec listopada. Ten przeskok z przestrzeni pełnej złocistości słońca do naszej szarej zachmurzonej rzeczywistości był trudny do zniesienia. Ale… trwało to niezbyt długo. Jesteśmy przecież od kołyski przyzwyczajeni do zmiennych pór roku. I jeśli zastanowimy się dłużej, to musimy przyznać, że jest w tym jakiś sens. W każdej z naszych pór roku możemy znaleźć wiele pozytywów. A jak piękną potrafi być zima?

Ma ona swoich gorących wielbicieli. Wielu z nich potrafi to znakomicie pokazać na fotografii. W tym roku może się to okazać szczególnie cenne, bo – jak dotąd – na naszej ziemi wałbrzyskiej śnieg był dość rzadkim gościem. Całe szczęście, że go nie brakuje przy schronisku „Andrzejówka”.

Niestety, koło „Andrzejówki” nie będzie w tym roku Biegu Gwarków. Najpierw okazało się, że organizacja tej imprezy przerasta możliwości finansowe wielkiego Wałbrzycha, a sąsiadujące gminy nie pośpieszyły z pomocą. Ręce opadają, jak się o tym słyszy. Czy nie można było się wcześniej w tej sprawie dogadać? Mamy teraz Aglomerację Wałbrzyską, a Bieg Gwarków, to przecież najważniejsza na ziemi wałbrzyskiej zimowa impreza sportowa i rodzinna. Było to zarazem święto, w którym uczestniczyli amatorzy biegów narciarskich z całymi rodzinami. Można było w zimowej scenerii, atrakcyjnie i zdrowo spędzić jeden z zimowych weekendów, a czynili to najliczniej mieszkańcy Wałbrzycha. Setki ludzi, i tych biegających na nartach, i ich kibiców przeżywali w tym dniu niezapomniane chwile. A przecież czas spędzony zimą na świeżym powietrzu, to najlepszy eliksir leczniczy. Okazuje się, że jedna z nielicznych już tradycji gwareckich ongiś górniczego Wałbrzycha odeszła do lamusa. No ale Wałbrzych ma „złoty pociąg”, który rozsławił go na całym świecie. Zawracanie sobie głowy lokalną imprezką sportową, to nie te czasy. Na szczęście w ostatnim numerze Tygodnika DB 2010 Andrzej Basiński informuje nas, że 36 Bieg Gwarków jednak się odbędzie i to już 19 lutego, ale na Przełęczy Jugowskiej. Znaleźli się organizatorzy, którzy przejmują pałeczkę. Może się okazać, że to będzie udana impreza, jeśli zorganizują ją ludzie z sercem i wyobraźnią. Niestety, to już nie będzie weekend rodzinny dla wielu wałbrzyszan, bo do Pieszyc i Bielawy jest znacznie dalej niż pod „Andrzejówkę”.

Zachęcam mimo wszystko miłośników sportów zimowych i spacerów – pod „Andrzejówkę”. Czekają na Was przez całą zimę trasy biegowe, wyciągi narciarskie i fascynujące krajobrazy górskie.

Stanisław Michalik

Tagi: ,