Daje ten, kto pomaga

Polecamy8 lutego, 2017

 

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

Faktu zatrzymania przez wałbrzyskich policjantów, pod zarzutem handlu narkotykami, Radosława K. – bohatera wielu moich publicznych wypowiedzi (m.in. na łamach Tygodnika DB2010) nie mogę pozostawić bez komentarza. Zwłaszcza, że na ten temat pisały już inne wałbrzyskie tygodniki i media społecznościowe.

Z wielką zatem przykrością donoszę, że Radek K. bardzo mnie rozczarował, bo nie tego się po nim spodziewałem. Kiedy bez mała trzy lata temu wyszedł na wolność, spotkałem się z nim kilka razy i prowadziliśmy dosyć długie rozmowy. Mówiłem mu wtedy, że musi zapomnieć o przeszłości i starać się od nowa zbudować sobie życie, czyli swoją przyszłość. Szczególnie powracałem do faktu, że jako małolat (przed aresztowaniem w 2000 roku) miał już związek z handlem „trawką” i przestrzegałem go, aby nie przyszedł mu do głowy pomysł powrotu do tego procederu, bo to niby „szybki i łatwy pieniądz”. Jego postępowanie budziło moją nadzieję, że droga przestępstwa – jak mnie zapewniał – to już przeszłość, bo stał się innym człowiekiem, mającym jasno wyznaczony cel. Podjął pracę fizyczną w tartaku (poza Wałbrzychem), później (chyba jakoś rok temu) wyjechał do pracy w Hiszpanii, dokąd też sprowadził swoją dziewczynę, z którą zamieszkał w wynajętym mieszkaniu. Miał pracę, miał bliskie sobie osoby… Wszystko było na najlepszej drodze. Do Wałbrzycha wrócił przed świętami Bożego Narodzenia w 2016 roku, bo miał w planach uzyskanie prawa jazdy, co stworzyłoby mu lepsze w Hiszpanii perspektywy (tak mi mówił swego czasu). Chyba 17 stycznia zadzwonił do mnie, ponieważ chciał się spotkać i porozmawiać. Był zainteresowany na jakim etapie znajduje się moja książka o kulisach zabójstwa antykwariusza, prowadzonego w tej sprawie śledztwa i procesu sądowego, w wyniku którego razem z Patrykiem Rynkiewiczem zostali uznani za sprawców zbrodni, mimo, że nie było na to żadnych dowodów. Ponieważ akurat byłem chory (zapalenie oskrzeli) uzgodniłem z nim, że skontaktuję się z nim 23 stycznia i spotkamy się, abym mógł dokończyć nagranie jego relacji z procesu i pobytu w zakładzie karnym. 19 stycznia, około godziny 20.00, mama Radka przekazała mi informację o zatrzymaniu go i zabezpieczeniu w mieszkaniu ponad 0,5 kg prasowanego haszyszu.

Naprawdę była to dla mnie informacja zaskakująca i smutna. Zmarnował swoje ledwie rozpoczęte nowe życie, doprowadził do rozpaczy wszystkich swoich bliskich, a także stracił moje zaufanie. Wprawdzie do uznania jego winy trzeba poczekać do wyroku sądowego, który mam nadzieję wykaże, skąd – czyli od kogo – narkotyk nabył i dlaczego tak postąpił. Jedno nie budzi wątpliwości, a mianowicie to, że policjanci działali na podstawie uzyskanych informacji operacyjnych i mieli taką pewność trafienia, że przeszukania dokonali nie na podstawie nakazu prokuratora, lecz na podstawie legitymacji policyjnej. Ja, kiedy w taki sposób „wchodziłem” z kolegami do czyjegoś mieszkania, musiałem również mieć całkowitą pewność, że to, czego szukam, znajdę w nim.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że swoim czynem zaszkodził nie tylko sobie, ale też Patrykowi Rynkiewiczowi, przed którym (mimo, że konsekwentnie do zbrodni się nie przyznaje) zaczęły rysować się realne szanse na uzyskanie przedterminowego warunkowego zwolnienia. Obecnie przebywa w ośrodku półwolnościowym, uzyskał zgodę na pracę poza murami więzienia, jak również pierwsze od 16 lat przepustki. Na pierwszej był w połowie grudnia 2016, na drugiej od 23 do 26 stycznia br. Spotkał się wtedy ze mną (pierwszy raz w życiu), bo ponownie potrzebuje pomocy. Otóż okazało się, że pan prezydent wydał decyzję na mocy której – na wniosek kuzynki Patryka – został wymeldowany z mieszkania, w którym się urodził i wychował i do którego zawsze miał zamiar powrócić. Bo gdzie miał wrócić? Ponownie do zakładu karnego? Na ulicę, albo pod przysłowiowy most? Taki właśnie prezent na nową drogę życia sprokurowała mu – przy pomocy pana prezydenta Wałbrzycha – owa kuzynka, która wcześniej „wyłudziła” od niego zrzeczenie się na jej rzecz prawa do nawiązania stosunku najmu tego mieszkania po śmierci ich babci, co miało miejsce chyba w 2003 roku. Udzielił mi swego pełnomocnictwa (w trybie k.p.a.), a ja 31 stycznia br. złożyłem w jego imieniu zażalenie do wojewody dolnośląskiego, albowiem według mojej wiedzy prawniczej, wymeldowanie Patryka nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa. Być może, kiedy pan prezydent zapozna się z treścią zażalenia, uzna jego słuszność i z decyzji tej się wycofa, albowiem przepisy dają mu takie uprawnienia. Liczę na to i w imieniu Patryka, oraz własnym, o to proszę. Tym bardziej, że w umowie najmu, jaką z Gminą Wałbrzych podpisała owa kuzynka, Patryk jest wskazany, jako osoba mająca prawo do mieszkania w tym lokalu. Pomyślałem też, że pomogę mu w znalezieniu pracy, bo bez niej żadna wolnościowa resocjalizacja się nie dokona. A on musi być resocjalizowany tylko z tego względu, że przez 16 lat pozostawał w izolacji od normalnego życia, zewsząd otoczony ludźmi z bardzo specyficznego środowiska. Mieszkanie i praca to najbardziej podstawowe warunki udanego powrotu do życia w społeczeństwie, jakże odmiennego dziś od tego, z którego został tak brutalnie wyrwany.

Przypomnę, że jedynym „dowodem” jakim dysponowała prokuratura i na którym oparł się sąd, był fakt, że przed południem 17 marca 2000 roku do Patryka zatelefonował Radek K., który był jego bliskim kolegą. Na ten fakt policja zwróciła uwagę po upływie roku, chociaż w czasie zbliżonym, w dniu tym z telefonu znajdującego się w mieszkaniu Radka K. łączono się z innymi osobami, w tym z takimi, które figurowały w policyjnych kartotekach. Jednakże to nie ich uznano za współsprawców napadu na antykwariat i zabójstwa antykwariusza. W materiałach operacyjnych, które przez kilkanaście miesięcy analizowałem, i w procesowych, które znam w stopniu równie bardzo wysokim, nie ma nawet śladu o takich ewentualnych wersjach. Oczywiście były też zeznania świadka anonimowego nr 1, których za dowód uznać absolutnie nie można, bo chociaż „świadek” ten przyznał przed sądem, że znał Patryka i miał z nim (przed zabójstwem) pewien zatarg, to sądu nie zainteresowało, dlaczego nie wskazał na niego już podczas pierwszego kontaktu z policją, a następnie z prokuratorem. Mało tego, dlaczego podczas kilku okazań nie był w stanie go rozpoznać? Dlaczego sąd nie wziął pod uwagę opinii z badań poligraficznych (tzw. wariografu), która Patryka i Radka wykluczała z grona osób mających związek z zabójstwem antykwariusza? Dlaczego sąd opinię tę zmanipulował, co w kolejnych procesach po kasacji, udowodnił jej twórca, prof. Jaworski z Katedry Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego? Jeden z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie. Z tych powodów doskonale rozumiem dlaczego Patryk, kosztem wcześniejszego opuszczenia murów wiezienia, tak konsekwentnie zaprzecza swego udziału w tej zbrodni. Niestety, obecnie to, co uczynił Radek, może zepsuć nowy start życiowy Patryka, na którego wiele osób zacznie od razu spoglądać podejrzliwie. Stąd mój apel do wałbrzyskich przedsiębiorców, aby znalazł się wśród nich chociażby jeden, który do Patryka pomocną dłoń wyciągnie. Przebywając z zakładzie karnym zdobył zawód w zakresie wykańczania wnętrz (tynki, glazura, murarka), który obecnie pogłębia praktycznie, pracując w ekipie remontowo-budowlanej ZWiK w Strzelinie. Tych, którzy zechcieliby pomóc, proszę o kontakt poprzez redakcję Tygodnika DB2010. Bogatym jest ten, kto daje, daje ten, kto pomaga (JP II).

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,