Nadejdzie czas

Polecamy7 grudnia, 2016

 

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

W środowisku policyjnym, jak też w pozostałych służbach mundurowych, wrze. Podobnie dzieje się w środowiskach byłych funkcjonariuszy wszystkich służb mundurowych, których dotyczy ostatni projekt zmiany w ich ustawie emerytalnej. Pisałem o tym w poprzednim numerze Tygodnika DB 2010, ale rzecz jest na tyle ważna, że postanowiłem raz jeszcze w sprawie tej dać publiczny głos.

Zacznę od tego, że proponowana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zmiana oparta jest na kłamstwie i cynicznej manipulacji, obliczonej na to, że zostanie przyjęta ze zrozumieniem przez wszystkich tych, którym po 1989 roku żyje się ciężko, a nawet bardzo ciężko, mimo że przez całe swoje życie równie ciężko pracowali. Główny nacisk uzasadnienia proponowanych zmian położono na wskazanie, że byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa (w nowym projekcie jest już mowa o funkcjonariuszach pełniących służbę na rzecz totalitarnego państwa) w dalszym ciągu posiadają wysokie przywileje emerytalne, co stoi w jawnej sprzeczności do „trudnej sytuacji materialnej wielu ludzi walczących w latach 1944-1990 o wolność, niepodległość i prawa człowieka”. Jest to dosyć prymitywna manipulacja skierowana na nastroje społeczne, mająca na celu stworzenie przekonania, że to właśnie owi „funkcjonariusze” ją spowodowali. No to nadprezesie IV RP Jarosławie wydaj polecenie, aby im przyznać godziwe renty i emerytury, na wzór tego sławetnego już programu 500+. Kto wam tego zabroni? Opozycja? Wątpię. Tu warto przypomnieć słowa byłego barda PiS, który mawiał, że „ciemny lud wszystko kupi”, na co widać wyraźnie nadprezes IV RP Jarosław liczy. Dlatego twórcy nowego projektu z wielką emfazą opowiadają (w jego uzasadnieniu) o konieczności ustanowienie „realnej sprawiedliwości” poprzez zniesienie „przywilejów emerytalno-rentowych wynikających z faktu wysokich uposażeń, jakie państwo komunistyczne zapewniało funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa”.

Manipulacja i kłamstwo polega na tym, że nie chodzi tu o żadne przywileje emerytalne tylko prawa emerytalne, które zostały ustanowione w wolnej i demokratycznej ponoć Polsce, na podstawie których swoje emerytury otrzymują również dzisiejsi funkcjonariusze służb mundurowych, które z racji szczególnego charakteru pełnionej służby są im naliczane w korzystniejszy wobec innych obywateli sposób. Wiadomym przecież jest, że inni obywatele wykonując swoją pracę, nie muszą bez przerwy ryzykować życiem i zdrowiem, co „mundurowi” mają wpisane w swoje pragmatyki służbowe. Zresztą takie same „przywileje” posiadają górnicy, których praca również wiąże się ze stałym i bardzo realnym ryzykiem. Dlaczego zatem PiS nie woła, aby również górnicze emerytury i renty „sprawiedliwie urealnić”, bo inni obywatele żyją w kiepskich warunkach? Oni tego nie zrobią, bo górników po prostu się boją, a „mundurowi” dla PiS nie są tacy, jak oni, niebezpieczni. I tu się chyba nadprezes IV RP Jarosław mocno przeliczył, albowiem jak Polska długa i szeroka, odezwały się związki zawodowe funkcjonariuszy policji (w tym zarząd Główny NSZZ Policjantów), którzy murem stanęli za swymi kolegami, którzy po zakończeniu służby przeszli na emeryturę. Stało się tak, ponieważ pisowskie MSWiA postanowiło odebrać emerytury wszystkim tym funkcjonariuszom policji, którzy przed 31 lipca 1990 roku chociażby tylko jeden dzień przesłużyli w SB. I chociażby później w III RP służyli przez 25 lat, to ich emerytura nie wyniesie więcej niż 1650 zł. Jest to bezczelne naruszenie praw nabytych, bo -njak wspomniałem – emerytury i renty „mundurowe” od 1990 roku są wypłacane na podstawie ustaw uchwalonych w wolnej i demokratycznej Polsce. Jeżeli zatem PiS tak bardzo chce wprowadzić w życie „realną sprawiedliwość” to niech zmieni przepisy emerytalne, które określą, że mundurowe emerytury nie mogą tej kwoty przekroczyć. Wtedy na pewno ubodzy cywile zawyją z radości, a biura kadr w policji zostaną zawalone podaniami o przyjęcie do tej służby. Oczywiście ponuro żartuję.

Warto przypomnieć, że w demokracjach funkcjonuje zasada, że wszelkie zmiany w prawie obowiązują od dnia wprowadzenia ich w życie, albowiem ustawy nie mogą działać wstecz i zmieniać praw nabytych na podstawie uprzednio obowiązujących przepisów. To, co obecnie PiS wyprawia, jest niczym innym, jak bolszewizmem w czystej leninowskiej postaci, albowiem polega na totalnym łamaniu wszelkich ustalonych, przez inne niż PiS ugrupowania polityczne, mające swych przedstawicieli w parlamencie, które PiS uważa za wrogie. Nazwa „bolszewizm” wzięła od komunistycznej frakcji w rosyjskiej Dumie (parlamencie), która miała tam bezwzględna większość („balszyj” po rosyjsku znaczy większy), co w rezultacie doprowadziło do stalinowskiego terroru, wprowadzonego pod szczytnymi hasłami odnoszącymi się do inaczej wtedy nazywanej, dzisiejszej pisowskiej „realnej sprawiedliwości” społecznej. Dzisiejsi „bolszewiccy” ignoranci nie wiedzą chyba, że po 1989 roku nie tylko SB, ale i MO została rozwiązana, na co wskazuje pierwszy człon zdania art. 1 ustawy o policji z 6 kwietnia 1990 roku: „Tworzy się Policję”. Zatem wszyscy funkcjonariusze MO (a także część z SB) zostali z niej zwolnieni, a następnie przyjęci do tej nowej służby, co zostało potwierdzone aktem złożenia przez nich nowej przysięgi. Tak więc, jeżeli demokratyczne państwo uznało, że byli funkcjonariusze SB i MO zostają funkcjonariuszami policji (i innych służb mundurowych) i że z racji tej przysługują im szczegółowo określone uprawnienia emerytalne, to każda zmiana tychże uprawnień może dotyczyć tylko tych funkcjonariuszy, którzy do służby przystąpili na nowych warunkach, bo jak wskazałem wcześniej, prawo nie może działać wstecz, a ewentualne odbieranie nabytych uprawnień może być dopuszczalne jedynie po procesowym udowodnieniu, że dany funkcjonariusz dopuścił się czynu, który zezwala na ograniczenie, czy wręcz odebranie mu emerytalnych uprawnień. Nawet bałamutny i cynicznie polityczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego z roku 2010 (24 lutego 2010 r. sygn. akt K 6/09), którym z powodów zemsty politycznej (nazwanej po bolszewicku „sprawiedliwością dziejową) odebrano część uprawnień emerytalnych byłym funkcjonariuszom SB, w uzasadnieniu swym (który jest integralną jego częścią) wyraźnie podkreślił, że „każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa Polski Ludowej, który został zatrudniony w nowo tworzonych służbach policji (…), ma w pełni gwarantowane, równe prawa z powołanymi do tych służb po raz pierwszy od połowy 1990 r., w tym równe prawa do korzystania z uprzywilejowanych zasad zaopatrzenia emerytalnego”. Ale współcześni „bolszewicy” TK uznają za organ im wrogi, a więc nie mają (we własnym mniemaniu) powodów, aby się jego wyrokami przejmować. Jestem przekonany, że po odebraniu władzy nadprezesowi IV RP Jarosławowi, nadejdzie czas depisacji Polski, w ramach której przyjdzie postawić przed sądem twórców IV RP, którym być może przedstawiony zostanie zarzut „działania w zorganizowanej grupie przestępczej” mającej na celu obalenie konstytucyjnego porządku prawnego RP. Precedens został już stworzony przez POPiS-owy proces polityczny wytoczony generałowi W. Jaruzelskiemu i Cz. Kiszczakowi, dzięki którym doszło do Okrągłego Stołu, będącym dziś solą w oku współczesnym bolszewikom.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

 

P. S. Uprzedzając wszystkich hejterów informuję, że nigdy – nawet przez jedną minutę – nie byłem funkcjonariuszem SB, ale niestety zostałem takim uczyniony przez to, iż byłem słuchaczem Studium Podyplomowego ASW, czyli ukończyłem podyplomowy kurs oficerski w Szkole Podoficerskiej MO w Pile w latach 1980/1981.

Tagi: ,