Kto nam zagraża?

Polecamy23 listopada, 2016

bohun bartkiewicz 

 

 

 

Za nami obchody 98 rocznicy odzyskania niepodległości, a okrągła 100-letnia rocznica już coraz bliżej, przez co prezydentowi A. Dudzie wpadła do głowy myśl, aby tę rocznicę cały naród uczcił wspólnie, pod flagą biało – czerwoną. Myśl, zdawałoby się na pierwszy rzut oka, przednia, ale według mnie bardzo naiwna, jeżeli nawet nie populistyczna. Panu prezydentowi zależy zdaje się, by chociaż raz spełnić swą wyborczą obietnicę, że będzie prezydentem wszystkich Polaków. A ja myślę, że wątpię.

Otóż 11 listopada tego roku śledziłem na ekranie telewizora przebieg marszów niepodległościowych, co umożliwiła mi TVPiS i TVN 24, które notabene w czasie transmisji prezentowały się tak, jakby znajdowały się pod jednym kierownictwem, albowiem praktycznie całe swe zainteresowanie położyły na marsz zorganizowany przez tzw. siły narodowe. TVPiS się nie dziwię, bo nie po to nadprezes drugiej IV RP Jarosław zaprowadził tam „dobrą zmianę”, ale TVN 24 mocno mnie zaskoczyła. Stało się tak dlatego, że pokazywano w niej dwa obrazy jednocześnie, z tym, że transmisja z marszu KOD „leciała” przy wyłączonej fonii, przez co odnosiło się wrażenie, iż jest to „marsz milczący”, czyli marsz ludzi bez emocji. Każdy, kto to oglądał, musiał być pod wrażeniem wielkich emocji, wyrażanych naprawdę bardzo głośno, przez tysiące ludzi idących w marszu „narodowców”, przez co ich autentyczność była nieporównywalnie bardziej wyrazista, od tej milcząco przesuwającej się przez ekrany „ponurej” grupie, było nie było, przeciwników PiS. Idący w swym marszu narodowcy wznosili różne okrzyki, wśród których przebijały się znane już z poprzednich spędów: „raz sierpem raz młotem, czerwoną hołotę”. Pomijam już gdzie oni tę czerwoną hołotę w tej drugiej IV RP widzą, bo chyba nie mają na myśli prosocjalistycznych programów PiS-u, opowiadanych gawiedzi przez nadprezesa IV RP Jarosława oraz dziennikarzom na spędach przez wicepremiera Morawieckiego. Drugim hasłem, które mnie bardzo rozśmieszyło, było coś, co miało wyrażać wielką miłość Prawdziwych Patriotów Polaków do Katolickiej Ojczyzny, czyli Wielkiej Polski od Bałtyku do czegoś tam. Do czego, niedosłyszałem w panującym zgiełku. Czy do Morza Czarnego, czy tylko do Tatr. Zresztą mniejsza o to, bo bardzo zabawne zdawały się mi okrzyki o gotowości śmierci za „Ziemię Ojczystą”, co miało miejsce na tle niesionych gdzieniegdzie wizerunków Polski, w granicach jakie nadał jej tow. Iosif Wissarionowicz Stalin. A gdzie Wilno i Lwów, a być może nawet i Kijów, gdzie pierwszy król Polski Bolesław Chrobry miecz swój o bramy miasta stępił i ruską kniaziówną za żonę sobie wziął? Wygląda na to, że owi Prawdziwi Patrioci gotowi są ginąć za coś, co dał im w swej łaskawości (bo nie musiał) komunistyczny satrapa ze Związku Radzieckiego? Dziwne.

Właśnie na tym tle naiwne, bądź populistyczne, były zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, kierowane przed rozpoczęciem marszu do tych, którzy później gromko krzyczeli o „sierpie i młocie”. Pan prezydent ogłosił, że wniósł (czy też dopiero wniesie) do laski marszałkowskiej projekt ustawy o zorganizowaniu 11 listopada 2018 roku wspólnych obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Widać, że zdaje się panu prezydentowi, iż ustawą zaprowadzi powszechną polityczną miłość i ogólnopolskie braterstwo, dzięki czemu narodowcy będą pod rękę szli z lewicą, KOD-em, środowiskami LGBT, czy wszetecznymi neoliberałami z PO. Naiwny on ci jest, czy też gada sobie a muzom tylko dlatego, by w świat poleciały i zostały dostrzeżone jego słowa pojednania. Nic to, że chwilę później jego ukochani narodowcy darli się „raz sierpem raz młotem”. Co to za państwo, które ustawą chce wprowadzić jednodniową zgodę narodową, a nie czyni nic, aby zgodę taką zapewnić na co dzień i wieki wieków amen?

Tymczasem nadprezes IV RP Jarosław, w tym samym dniu, ale w innym miejscu powiedział, że naszej ukochanej niepodległości zagraża wielkie niebezpieczeństwo i to nie tylko z zagranicy, ale także w wewnątrz państwa. Są albowiem siły, które na tę niepodległość wrażą rękę podnoszą. Czyż z „takimi” można wspólnie święcić 100-letnią rocznicę? Wprawdzie znów nie powiedział kogo ma na myśli, ale mniemam, że ci ryczący „raz sierpem, raz młotem” doskonale wiedzą, o kim nadprezes IV RP Jarosław mówił. I gdy tylko przyjdzie czas, gdy tylko przyjdzie taka potrzeba, to oni te sierpy i młoty w swe mocarne ręce chwycą i przy pomocy tysięcy wiernych i oddanych sprawie niepodległości prawdziwych patriotów z OTK, zrobią z owymi wrogami porządek. Niezależnie od tego gdzie ich znajdą.

A ciekawe, czy ci ryczący „raz sierpem, raz młotem” wiedzą na przykład o tym, albo czy zdają sobie z tego sprawę, że w odzyskaniu niepodległości Polski, polska lewica wniosła największy wkład. Nawet sam Józef Piłsudski był socjalistą z PPS i stał na czele jej zbrojnych bojówek, za co dziś, od naszych narodowców jak nic oberwałby raz sierpem, a raz młotem. Wszak „czerwonym” był.

* * *

Świat stanął w osłupieniu, bo w USA prezydentem zostanie Donald Trump, a nie Hillary Clinton, co ponoć może doprowadzić do wielkiej wojny, albowiem Putin będzie mógł wreszcie zrealizować swe krwiożercze imperialistyczne zamiary, by Ukrainę, Litwę, Łotwę, Estonię, a zwłaszcza Polskę zbrojnie zająć i włączyć w skład „nowego rosyjskiego imperium”. Dziwne, że będąc prezydentem drugiego w świecie atomowego i militarnego mocarstwa, nie uczynił tego do tej pory, ograniczając się jedynie do przyjęcia Krymu w granice Rosji, realizując tym samym suwerenną wolę jego mieszkańców. Teraz, kiedy nowy prezydent USA ogłasza chęć porozumienia się z prezydentem Putinem, to okazuje się, że może to być zarzewiem wielkiej wojny. Widać, dla sporej części świata polityków i dziennikarzy, bardziej bezpieczną jest eskalacja wzajemnych pretensji i machanie szabelką, niż próby dogadania się, czyli uniknięcia jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego. Ludzie tak myślący w rzeczywistości nie marzą o niczym innym, aby prezydentowi Putinowi zbrojnie nosa utrzeć, bo jakoś się im w główkach pomieścić nie może, że w czasach tzw. zimnej wojny, pokój na świecie nie był zagrożony, ponieważ przywódcy USA i Rosji (dawniej ZSRR) potrafili się – mimo wszystko – dogadać. A czynili tak, ponieważ doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zwycięzców w „super wojnie” nie będzie. Poza tym od dawna oczekuję, aby mi ktoś wreszcie wskazał chociaż jeden, ale naprawdę konkretny przykład świadczący o tym, że prezydent Putin nie marzy o niczym inny, jak tylko o tym by móc Polskę zbrojnie zniewolić, no i na kogo zbrojnie, jako pierwszy, napadł. I czekam nadal wciąż bezskutecznie i tak naprawdę nie wiem, kto nam faktycznie zagraża.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,