Myślę więc wątpię

Polecamy5 października, 2016

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

Premier Beata Szydło, a tak naprawdę to nadprezes IV RP Jarosław Kaczyński, bez którego wiedzy i akceptacji nic w polskiej polityce, gospodarce i w życiu kulturalno-społecznym nie ma prawa się wydarzyć, zapowiada rekonstrukcję rządu. I bardzo dobrze, bo przyglądając się temu, co wyprawiają poszczególni jego ministrowie, łapię się za głowę ze zdziwienia, że nadprezes IV RP Jarosław, przez tak długi już okres, toleruje jawne bezhołowie, sobiepaństwo, nepotyzm lub prawie całkowitą bezradność, a nawet ignorancję. Nie będę podawał przykładów, bo są tak oczywiste, że wydaje mi się, iż każdy powinien je znać. Z drugiej strony wątpię, że na miejsce różnych psujów i nieudaczników – no bo przecież dobrych fachowców się nie zmienia – przesuniętych na inne smakowite synekury, przyjdą tacy, którzy spełnią obietnice premier Szydło i faktycznie dadzą radę. Wątpię, bo myślę – pozwolę sobie sparafrazować znane powiedzenie Kartezjusza. A myślę, że nadprezes IV RP Jarosław dysponuje zbyt krótką ławką rezerwowych, aby zapewnić rzeczywistą fachowość, a nie tylko polityczną wierność tych, których w zwolnione miejsca zechce wstawić. Wygląda więc na to, iż prawo Kopernika-Greshama (gorsze wypiera lepsze), dalej będzie, jak niegdyś wolni kozacy po dońskich stepach, swobodnie hulać. Dotychczasowe ruchy kadrowe, jakie możemy od prawie roku obserwować, dowodnie wskazują, iż w IV RP zasady TKM (teraz k…a my) i BMW (bierny, mierny, ale wierny), dalej znajdują żyzną dla siebie glebę. Wydaje mi się jednak, że są i takie dziedziny, w których gorszych już się nie znajdzie i dlatego, kilku ministrów (obojga płci), ”może spać spokojnie sobie, że kariera ich nie spocznie w grobie”. To cytat z jednej moich rymowanek, które niekiedy, dla własnego ukontentowania, składam.

* * *

Minister Zbigniew Ziobro zapowiedział zmiany w dotychczas obowiązującym prawie, a mianowicie wprowadzenie surowych kar (łącznie z kilkuletnią bezwzględną odsiadką) dla tych sędziów i prokuratorów, którym udowodni się przestępstwo korupcji. Nic tylko przyklasnąć by, gdyby nie jedno małe ale. Otóż, aby skazać sędziego lub prokuratora, niezbędne jest uchylenie jego immunitetu, a z tym już tak łatwo być nie musi. Z drugiej jednak strony dobrze, że minister Ziobro nie poszedł dalej i nie zamierza wprowadzić zmian, które stanowiłyby, iż w przypadku korupcji immunitet zniesiony będzie z mocy prawa, bo dawałoby mu to niesamowity oręż do usuwania wszystkich tych sędziów, z którymi mu, ze względów oczywistych, nie po drodze. I oby myśli tej, minister Ziobro, w czyn nie zechciał wprowadzić, bo czułbym się nader podle. Mam za to inny pomysł, który z dużą nadzieją panu ministrowi podsuwam. Otóż wydaje mi się, że czas najwyższy zlikwidować funkcjonujący – moim zdaniem niezgodnie z konstytucją – immunitet prokuratorski. Wszak o takim przywileju dla prokuratorów Konstytucja RP milczy, a więc zgodnie z jej literalnym brzmieniem, dla immunitetu prokuratorskiego w Polsce nie ma miejsca. Autorzy (a także obrońcy) wprowadzenia tego immunitetu argumentowali, że prokurator musi być nim chroniony przed światem przestępczym, aby przez jakoweś podstępne knowania nie został wyeliminowany z prowadzonego przez siebie śledztwa i udziału w procesie. Guzik prawda. Pokażcie mi prokuratora, który od samego początku (od zaistnienia przestępstwa) prowadzi samodzielnie i osobiście jakiekolwiek śledztwo, jakiekolwiek czynności wykrywcze. Nie ma czegoś takiego i wszystkie prowadzone w prokuraturach śledztwa i dochodzenia oparte są na tym, co ustaliły: policja, CBA, ABW, SKW, SW oraz inne parapolicyjne i kontrolne instytucje funkcjonujące w Polsce na ustawowych podstawach. Jednakowoż funkcjonariusze tychże organów w immunitety wyposażeni nie są, a więc realizując swoje ustawowe obowiązki, narażeni są w pierwszym rzędzie na prowokacje i pomówienia ze strony tych, których objęli swym zainteresowaniem. I mimo braku immunitetu funkcjonują zupełnie znośnie, a kiedy dopuszczą się złamania przepisów, to zdarza się, iż zostają za to nawet skazani. Natomiast immunitet prokuratorski gwarantuje bezkarność w swobodnym łamaniu prawa, o czym nie ma dnia, aby nie usłyszeć lub przeczytać w dziesiątkach polskich mediów. Funkcjonowanie tego immunitetu pozwala – niestety – wielu prokuratorom na bezkarność w tworzeniu fałszywych dowodów, niszczeniu już istniejących, wymuszaniu zeznań, stosowaniu niedopuszczalnych nacisków lub tuszowaniu wielu spraw, które dzięki takim ich zachowaniom mogą nie ujrzeć światła dziennego. Przykładem chociażby osławiona już afera z Amber Gold. Jeżeli minister Ziobro doprowadziłby do zniesienia tego przywileju, to daję słowo, że o prawa autorskie się nie upomnę.

* * *

Podoba mi się też ostatni pomysł ministra Gowina, w sprawie wliczania wykładowców do tzw. minimum kadrowego na kierunkach licencjackich. Według pomysłu Gowina mogłyby to robić tylko te uczelnie, które dla akademików są pierwszym miejscem zatrudnienia. Gdyby to weszło w życie, doprowadziłoby do likwidacji około 300 tzw. wyższych uczelni (prywatnych), które nie na kształcenie, ale na dojenie kasy są nastawione. Jeżeli pomysł ministra Morawieckiego (odbudowa polskiej gospodarki i jej innowacyjność) ma się ziścić, to Polsce potrzebni są naprawdę wykształceni fachowcy, a nie cała armia niedouczonych ignorantów.

* * *

Jestem przekonany, że członkowie komisji „smoleńskiej” wyjadą do Moskwy na spotkanie z gen. Anodiną, co zapewne skończy się to ich totalną klęską i kompromitacją. Spotkanie amatorów z prawdziwymi fachowcami (bo nie mam zamiaru rosyjskim specjalistom przymiotu tego odbierać) inaczej skończyć się nie może, a Rosjanie tylko czekają, aby komisję (czytaj Polskę) w oczach świata ośmieszyć. Bo nie wątpię, że przebieg tego spotkania będzie szeroko komentowany i upubliczniony. I zapewne tylko z tego powodu gen. Anodina zgodziła się na to spotkanie. Bo o czym innym miałaby z nimi rozmawiać? O przygotowanym i przeprowadzonym przez Putina i Tuska zamachu na polski samolot z polskim prezydentem na pokładzie? Myślę, więc wątpię.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,