Tygodnik DB2010

Joanna Bator – dostojnym gościem na sesji Rady Miejskiej Wałbrzycha

 

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

Nie tak dawno, bo trzy lata temu, wiadomość o przyznaniu najważniejszej w Polsce nagrody literackiej „Nike” w roku 2013 dla powieściopisarki Joanny Bator, autorki książki „Ciemno, prawie noc”, z pochodzenia wałbrzyszanki i – co dla nas najcenniejsze – czyniącej miasto lat dzieciństwa i młodości miejscem akcji swoich powieści, wstrząsnęła lokalnym światem medialnym. Wszędzie, gdzie się tylko dało, mogliśmy przeczytać, usłyszeć i zobaczyć ceremonię wręczania nagrody i dowiedzieć się coraz więcej o pisarce i jej książce. Jednym słowem zawrzało nagle jak w kipiącym garncu, podczas gdy dotąd o Joannie Bator było cicho jak makiem siał. No może za wyjątkiem Biblioteki pod Atlantami, która pierwsza starała się wylansować pisarkę i jej twórczość, bo już wcześniej ukazały się jej dwie powieści o Wałbrzychu – „Piaskowa Góra” i „Chmurdalia” (2010). Oczywiście, co jest zrozumiałe, trudno było przewidzieć, że specyficzna i dość zagadkowa powieść Joanny Bator „Ciemno, prawie noc” znajdzie uznanie szacownego jury konkursowego.

Pamiętam, jak mocno zabiło mi serce na wieść o tej nominacji, a stało się to w czasie transmisji telewizyjnej w niedzielne październikowe popołudnie 2013 roku i nie mogłem uwierzyć, że to rzeczywiście miało miejsce. Jest się z czego cieszyć, bo Joanna Bator jest drugą wałbrzyszanką obok Olgi Tokarczuk, która dostąpiła takiego zaszczytu i to w momencie szczególnie ważnym dla Wałbrzycha. Okazuje się, że jest to miasto wyjątkowe w Polsce, a to, co się stało z nagrodami „Nike” jest tego dobitnym potwierdzeniem. Mam satysfakcję, bo starałem się od dawna wszelkimi sposobami odczarować fałszywy obraz Wałbrzycha, jako miasta bezrobocia, biedy i zastoju. Wałbrzych stał się postrachem w mediach i – jako taki – był chętnie wykorzystywany w literaturze, sztuce i przekazach medialnych. Napisał o tym wszystkim bardzo trafnie na facebooku Mateusz Mykytyszyn w felietonie pt. „Miasto schizofreniczne”:

„To Wałbrzych – „Polskie Detroit”, „Mordor”, miasto upadłe, pogardliwie pomijane, kojarzone z biedą i brzydotą chociaż ten wizerunek nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Z jednej strony jest uznawane za kulturalną pustynię, z drugiej jego największe atrakcje zdobią wszystkie foldery reklamowe Polski obok Krakowa, Warszawy i Gdańska. Gdy zabytki przemysłowe Górnego Śląska są modne i odwiedzane przez tysiące turystów, wałbrzyskie obiekty są kompletnie zapomniane i zdewastowane. Chociaż tutejsze zaułki uwielbiane są przez filmowców, niewielu widzów kojarzy je z konkretnym miejscem na Ziemi. Tysiące turystów zachwyconych zamkiem Książ nie wie, że za górskim grzbietem widzianym z jego murów rozciągają się wałbrzyskie osiedla. W wyobraźni idylliczne górskie krajobrazy ustępują miejsca obrazkom z piekła rodem. Schizofrenia jaka opanowała ludzkie umysły jest nieuleczalna i bezrefleksyjnie przypisała sprzeczne ze sobą uczucia do tego samego miejsca. Taki jest właśnie Wałbrzych – piękny i odrażający jednocześnie – mieszanka wybuchowa, wobec której nie da się przejść obojętnie”.

Coś z tej schizofrenii utkwiło także w laureatce konkursu „Nike”, Joannie Bator, bo jej Wałbrzych jest owładniętym przez ciemne moce, demonicznym miastem widm i upiorów. Oto co mogliśmy przeczytać o jej książce w „Gazecie Wyborczej”:

„Joanna Bator, która jak mało kto w Polsce, potrafi snuć monstrualne opowieści, po raz trzeci powraca do rodzinnego Wałbrzycha. Tym razem jej bohaterką jest dziennikarka, która w rodzinnych stronach rozwiązuje kryminalną zagadkę zaginięć kilkuletnich dzieci. Równie ponure tajemnice skrywa przeszłość jej rodziny. Realny Wałbrzych zostaje przemieniony w miasto nocne, labiryntowe, w dużej mierze podziemne. Wyparta przeszłość niemal dosłownie dąży do wydostania się na powierzchnię. A jednocześnie w mieście trwa mesjanistyczno-narodowe szaleństwo. W roli niemego świadka – górujący nad Wałbrzychem zamek Książ, w którym zgodnie z legendą ukryty został skarb Hitlera. Przyjemność, jaką autorka czerpie z układania puzzli tej wielowątkowej historii, natychmiast udziela się czytelnikowi”.

Ale w książkach Joanny Bator trzeba umieć dostrzec ukrytą zręcznie ideę. W mrocznym zastygłym świecie dawnego Wałbrzycha działy się rzeczy ze świata ułudy, horroru i fantasmagorii, ale ten świat odszedł, należy do przeszłości. Powoli wyłania się z odmętu coś nowego, twórczego. I w tym znajduje autorka nutę optymizmu, z którą chce się podzielić z czytelnikami. Nieco inaczej określił to Adam Michnik przy wręczaniu nagrody Nike:

„Widzę w nich (mowa o wszystkich trzech książkach J. Bator) taki znak sprzeciwu w stosunku do tego, co się wdziera do naszego życia publicznego. W stosunku do agresji, głupoty, niegodziwości. Są dwie Polski – literatury i religii „smoleńskiej”. Jako zwolennik polskiej literatury, dziękuję bardzo.”

W materiale filmowym, emitowanym podczas finałowej gali w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, o swojej książce Joanna Bator powiedziała:

„Trzy razy wracałam do tego miasta w trzech kolejnych powieściach i wróciłam po raz ostatni. Czuję to głęboko, wyczerpałam tę ziemię. Pisałam „Ciemno, prawo noc” w Japonii, i zdałam sobie sprawę, że nie mam się już co oszukiwać. Że wrócę do Polski, a Polska jest dla mnie Wałbrzychem. Ja nie wracam do realnego miasta, ale do miasta z mojej pamięci, spędziłam tam jedynie 18 lat. Przez lata o tym nie myślałam, to było coś w rodzaju spiżarni. Te zalążki trwały we mnie, by odezwać się teraz”.

Zaś otrzymaną nagrodę skomentowała żartobliwie słowami:

„Jestem zaszczycona i szczęśliwa. Od dzisiaj Nike będzie mi się kojarzyła głównie z tą nagrodą, a nie butami do biegania”.

Z kolei Joanna Bator, odbierając wcześniej złote pióro dla finalistów Nagrody Nike, zaapelowała: – Polacy, czytajcie książki!

I tym apelem kończę mój drobny wkład do promieniejącego coraz mocniej wałbrzyskiego entuzjazmu. Dobrym potwierdzeniem renesansu w kulturze była ceremonia wręczenia tytułu Zasłużony dla Miasta Wałbrzycha wybitnej Oldze Tokarczuk, w której to uroczystości uczestniczyła także Joanna Bator. A stało się to w tak ważnym momencie, gdy w Wałbrzychu tyle się dzieje dobrego, tyle nowych dróg, tyle inwestycji, dużo remontuje się budynków, powstają nowe kamienice, obiekty sportowe, obiekty kulturalne typu Stara Kopalnia. Wałbrzych był uważany za brzydkie miasto, ale w rzeczywistości jest to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce. Było w nim i jest wielu mądrych i wartościowych ludzi. Czas najwyższy, by dostrzec ważne dla miasta osiągnięcia kultury wałbrzyskiej i należycie je docenić.

Stanisław Michalik

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej