Kwatera Adolfa Hitlera w Górach Sowich – prawda czy mit ? Cz. II

Polecamy31 sierpnia, 2016

stanislaw michalik

 

 

 

 

 

 

 

Bardzo sobie cenię zwięzłe, lapidarne wprowadzenie Artura Szałkowskiego do bogato ilustrowanego współczesnymi zdjęciami artykułu „Turystyka śladami wojny. Poniemieckie, tajne budowle z czasów II wojny światowej przyciągają do Wałbrzycha zwiedzających z całego świata” w dodatku „Panorama” – „Gazety Wrocławskiej, Słowa Polskiego” z 14. 08. 2007 r. Dziennikarz nie daje się ponieść fantazji, nie czyha na tanią sensację i nie próbuje epatować Czytelników mirażami o kwaterze Hitlera w masywie Włodarza. Oto co napisał we wstępie tego artykułu:

„Riese” (Olbrzym) – to kryptonim największego projektu górniczo-budowlanego III Rzeszy. Realizowano go w latach 1943-1945 na terenie Gór Sowich oraz na zamku Książ i w jego podziemiach. Wobec nasilających się alianckich nalotów bombowych, władze hitlerowskich Niemiec zdecydowały o ulokowaniu części przemysłu zbrojeniowego w bezpiecznym rejonie Sudetów. W tym samym okresie podjęto również decyzję o przekształceniu zamku Książ w jedną z kwater Adolfa Hitlera…

Według danych z września 1944 roku budowa pochłonęła ponad 150 mln. marek. Do wykonania podziemnych konstrukcji użyto 257 tys. m3 betonu zbrojonego stalą. Wykonano 213 tys. m3 tuneli, 53 km dróg z sześcioma mostami i 100 km rurociągów. Na sam projekt Riese zużyto więcej betonu niż w całym 1944 roku przyznano ludności cywilnej na budowę schronów. Prace zostały wykonane tylko w części. Przed wkroczeniem Armii Czerwonej wiele podziemnych konstrukcji zostało zniszczonych. Niemcy zdążyli wysadzić w powietrze większość wykutych w skale tuneli. Liczbę więźniów pracujących przy projekcie Riese ocenia się na około 30 tysięcy. Większość zginęła w efekcie przemęczenia, niedożywienia, chorób.”

Te wszystkie dane liczbowe, przytoczone przez A. Szałkowskiego, świadczą o ogromnych rozmiarach i niezwykłych kosztach inwestycji. Nawet na prosty, chłopski rozum trudno się zgodzić, że chodziło tu o kwaterę znanego z megalomanii wodza III Rzeszy, tak samo jak o rzekome schrony dla dowództwa różnych rodzajów wojsk. To musiał być cel znacznie poważniejszy, uzasadniający tak niewyobrażalne ilości materiałów budowlanych i pieniędzy, zaangażowanie licznych firm budowlanych, projektantów, inżynierów, wojskowych, nie mówiąc o ofiarach ludzkich.

Wspomniany w poprzednim odcinku Józef Piszczek z Wrocławia zgromadził relacje kilku więźniów zatrudnionych przy budowie kompleksu „Riese”:

Józef Kaczmarczyk był w obozie w Jaworniku, pracował w firmie H. Butler, napisał tak: „jak się dowiedziałem od niemieckich robotników to te komory w tych górach były przeznaczone na podziemne industria dla budowy samolotów”.

Potwierdza to Hieronim Grębowicz: „byłem w Walimiu w latach 1943-44. Ja pracowałem w okolicy Góry Słonecznej przy inżynierze, który prowadził pomiary głównego tunelu w stronę Głuszycy oraz innych tuneli w pobliżu. Inżynier opowiadał, że to będą fabryki zbrojeniowe”.

Ludwik Kawa w rozmowie z prokuratorem w obecności płk. Adama Jarowa z WOSW w Wałbrzychu w dniu 2. 11. 1987 powiedział: „Obowiązywała zasada, że każdy robotnik pracował przy jednej sztolni i nie był wykorzystywany w innych. Chodziło o tajemnicę, jaką otoczone były te roboty. Wszyscy jednak mówili, że chodzi tu o budowę fabryki cudownej broni (Die Wunderwaffe), czyli V1 i V2.”

Kazimierz Fedorowicz zeznał w Prokuraturze Powiatowej w Wałbrzychu 22. 03. 1972, że autochton nazwiskiem Gamzy opowiadał przed śmiercią, iż w górze o nazwie obecnej Włodarz został wybudowany pod ziemią zbiornik na paliwo i oleje, które miały obsługiwać podziemne fabryki. Natomiast Paweł Szmyra mówił, że sam malował wnętrze tego zbiornika”.

Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich we Wrocławiu w piśmie z 13. 03. 1968 r. do Ministerstwa Sprawiedliwości twierdziła, że władze III Rzeszy budowały podziemną fabrykę broni rakietowej V1 i V2. Oto cytat z tego dokumentu:

„W Walimiu (Wüste-Waltersdorf) w latach 1943-45 władze III Rzeszy budowały podziemne fabryki broni rakietowej V1 i V2. Główny kompleks pomieszczeń od strony Głuszycy był w końcowych dniach II wojny światowej prawie na ukończeniu. W rejonie tego głównego kompleksu wybudowano 8 podziemnych wejść otaczających wieńcem główny kompleks, a od tych wejść prowadziły korytarze do wykutych w skałach pomieszczeń, z których niektóre zostały już wykończone, obetonowane, zaopatrzone w oświetlenie elektryczne i do tych pomieszczeń zaczęto sprowadzać maszyny i urządzenia do produkcji broni rakietowej.”

Józef Piszczek przytacza też fragmenty artykułów Mariana Surmy w „Dzienniku Zachodnim”:

  1. 06. 1948: „Głuszyca jest znana szeroko z tego, że Niemcy rozpoczęli tam budowę gigantycznej fabryki podziemnej… podziurawiono wszystkie okoliczne wzgórza, w Modrzewiach, Kolcach, Sierpnicy, a także w Jugowicach, gdzie znajduje się drugi kompleks fabryk podziemnych”,
  2. 04. 1950: „ …co to za fabryka miała być? Może fabryka amunicji, może fabryka części samolotowych, może wytwórnia części do rakiet V1 i V2, a może broni atomowej…”

W „Panoramie” z 4. 09. 1955 roku Marian Surma kontynuuje swoje rozważania: „Wzgórze 810 kryje w sobie niedokończone pomieszczenia dla jakichś wielkich zakładów produkcyjnych, zasilanych własną podziemną elektrownią. Teraz już wiemy: wnętrze wzgórza 810 przeznaczono na jeden z wielkich zakładów zbrojeniowych specjalnego typu. Kto wie, czy nie na coś związanego z bronią rakietową.”

Wzgórze 810 to zapewne Włodarz, bo ma dokładnie 811 m. wysokości. To samo można by powiedzieć o przeznaczeniu wnętrz Osówki o 100 m. niższej, ale w rozmiarze podziemnych korytarzy i sztolni niewiele ustępującej Włodarzowi. Osówka ma tę przewagę nad Włodarzem, że zachowały się na zewnątrz góry tajemnicze budowle, tak zwane Kasyno Hitlera i Siłownia, których przeznaczenie stanowi do dziś przedmiot dociekań i sporów. Tak samo jak powodem licznych kontrowersji jest faktyczny cel całej tej potężnej inwestycji militarnej III Rzeszy w Górach Sowich, objętej tajemnicą wojskową, ukrytą w przepastnych szafach archiwum wojennego w Niemczech, chronioną jeszcze przez co najmniej 40 lat klauzulą tajności.

Trudno powiedzieć dlaczego przyjęto a priori, że kwatera Hitlera nosi w sobie większą moc sensacyjności, aniżeli podziemne, wykute w skale fabryki broni, która miała wstrząsnąć światem. Temu złudzeniu nie ulegli odkrywcy tajemniczych sztolni podejmujący się trudu ich zagospodarowania dla celów turystycznych. W Walimiu od samego początku pojawiła się oficjalna nazwa obiektu – Fabryki Broni; w Głuszycy, na Osówce – Tajemnicze Podziemne Miasto; tylko prywatny dzierżawca podziemi pod Włodarzem zdecydował się wabić turystów przydrożnymi tablicami z napisem: Włodarz. Kwatera Hitlera. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Gorzej, jeśli takie autorytarne sądy pojawiają się w związanej z tajemnicą „Riese”, coraz bogatszej literaturze.

Zanim nastąpi odtajnienie niemieckich archiwów warto zachować wstrzemięźliwość w ferowaniu jednoznacznych opinii. Dotyczy to zwłaszcza wydawnictw naukowych, ale również popularno-naukowych, publikacji prasowych, a także tego, co przekazują turystom przewodnicy w czasie zwiedzania atrakcji turystycznych w Walimiu, Głuszycy, w zamku Książ.

Pan Józef Piszczek podjął tę walkę z wiatrakami niczym Don Kichot z La Manchy, od wielu lat usiłuje się przebić ze swoimi argumentami dowodzącymi, że kwatera Hitlera w Górach Sowich, to tylko mit, a nam w odniesieniu do niezbyt odległych wydarzeń historycznych potrzebna jest prawda.

O tych, którzy różnymi drogami usiłowali dociec tej prawdy – w kolejnym odcinku.

Stanisław Michalik

Tagi: , ,