Akt oskarżenia przeciw kolejnym policjantom z Wałbrzycha

Polecamy17 sierpnia, 2016

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

O sprawie tej na łamach Tygodnika DB 2010 wspominałem już kilkakrotnie, przy okazji piętnowania „wyczynów” wałbrzyskich stróżów prawa, a osobliwie z komisariatu I i V, gdzie doszło do nadzwyczaj wielu przypadków pobić (i nie tylko) mieszkańców naszego miasta, coraz bardziej ładnego Wałbrzycha. Jednakże TA sprawa jest spośród wszystkich najtragiczniejsza, bo w wyniku zastosowania niegodnych, a wręcz bandyckich metod, śmierć poniósł 35-letni mieszkaniec wałbrzyskiej dzielnicy Biały Kamień Piotr G. Zdarzenie to miało miejsce 9 sierpnia 2013 r., kiedy to Piotr G., podejrzewany o popełnienie wykroczenia, został zatrzymany, a następnie dowieziony do Komisariatu V Policji w dzielnicy Biały Kamień, przez dwóch funkcjonariuszy z pionu prewencji (9 i 13 lat służby) tej jednostki. Na terenie komisariatu funkcjonariusze policji – zgodnie z obowiązującym prawem – zobowiązani byli do przeprowadzenia niezbędnych czynności procesowych, to znaczy postawienia zarzutu popełnienia określonego wykroczenia i przesłuchania zatrzymanego w charakterze podejrzanego, albo ukarania go mandatem. W trakcie tych właśnie czynności – bo innych procedura karna w takich przypadkach nie przewiduje – Piotr G. został brutalnie pobity, a następnie, po wystawieniu mu mandatu, zwolniony. Kiedy wyszedł miał jeszcze na tyle sił, aby zadzwonić do kolegi i powiadomić go o tym co się stało i że został pobity przez policjantów. Niedługo po tej rozmowie stracił przytomność i upadł na ulicę. O tym, iż na chodniku leży nieprzytomny człowiek został powiadomiony dyżurny komisariatu V, który wysłał w to miejsce patrol składający się akurat z tych, którzy trochę wcześniej doprowadzili Piotra G. do tego stanu. Panowie stróże prawa podjęli się reanimacji nieprzytomnego człowieka, ale jakoś nie przyszło im do głowy, aby zawiadomić pogotowie ratunkowe, co uczyniły inne osoby. Niestety, Piotr G. – w wyniku doznanych obrażeń – zmarł.

Wszczęte w tej sprawie śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, co zakończyło się wniesieniem 29 czerwca, przeciwko tym dwóm policjantom, aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w Świdnicy. Ustalenia śledztwa, które trwało bardzo długo, bo bez mała 3 lata, są wprost przerażające. Jestem więc przekonany, że tak długi czas śledztwa pozwolił prokuraturze na zebranie naprawdę bardzo mocnych dowodów winy tychże funkcjonariuszy, którzy na terenie komisariatu pobili zatrzymanego, zadając mu uderzenia pięściami i nogami po całym ciele, powodując przez to obrażenia ciała w postaci (między innymi) złamania dwóch żeber i pęknięcia śledziony, co spowodowało krwotok wewnętrzny i jego zgon. Mówiąc bardziej obrazowo: policjanci po prostu zatrzymanego obywatela zatłukli na śmierć.

Moją uwagę zwrócił jednak jeden szczególny fakt, który przekonuje mnie, że oskarżeni o śmiertelne pobicie funkcjonariusze działali z premedytacją, czyli realizowali z góry powzięty zamiar. Gdyby bowiem Piotr G. faktycznie dopuścił się wykroczenia, to funkcjonariusze winni wystawić mu mandat na miejscu, bez potrzeby zabierania go na komisariat, co winni uczynić w przypadku, gdyby nie posiadał żadnego dowodu tożsamości. Przy braku dowodu tożsamości powinien zostać zatrzymany w Policyjnej Izbie Zatrzymań, do czego jednak nie doszło, ponieważ został wypuszczony do domu, ale bez sporządzenia wymaganego przepisami protokołu zatrzymania. Jak wykazało śledztwo, przed wypuszczeniem został ukarany mandatem, co jednoznacznie wskazuje, iż fakt popełnienia wykroczenia nie budził wątpliwości. A w takim razie – o czym już wyżej wspomniałem – Piotr G. powinien zostać ukarany na miejscu popełnienia wykroczenia lub zatrzymania go przez policjantów. Mam zatem prawo zakładać, że do komisariatu został zabrany z zupełnie innych, niż procesowych powodów. I to – mam nadzieję – sąd szczegółowo ustali, co zapewne winno mieć znaczenie dla określenia wysokości kary.

Złożony w sądzie akt oskarżenia zarzuca policjantom przekroczenie uprawnień i pobicie ze skutkiem śmiertelnym, co zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 10. Po postawieniu im zarzutów (ponad rok od dnia zdarzenia) zostali – na wniosek prokuratury – tymczasowo zawieszeni w czynnościowych służbowych, a z początkiem 2016 roku zostali ze służby zwolnieni. Teraz musimy się uzbroić w cierpliwość i czekać na efekt pracy wymiaru sprawiedliwości, a mam nadzieję, że wyrok będzie bardzo surowy i stanie się kolejnym ostrzeżeniem dla wałbrzyskich (zresztą nie tylko) policjantów, że za łamanie prawa ponoszą taką samą (a powinni znacznie surowszą) karę, że nie są świętymi krowami, którym wolno – przepraszam za wyrażenie – paskudzić na ulicy i w każdym dostępnym dla nich miejscu. Całkiem niedawno Sąd Rejonowy w Wałbrzychu skazał, za przekroczenie uprawnień i pobicie, dwóch innych policjantów (z komisariatu I), a wyrok ten utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Świdnicy, przez co stał się on prawomocny. Jest dobrze, prokuratura (i sądy) stoi na straży sprawiedliwości, można by z ulgą powiedzieć, ale jednak jest coś, co stoi temu – niestety – na przeszkodzie.

Otóż pisałem już kilka razy o sprawie Damiana Czemarnika, który zawiadomił prokuraturę o pobiciu go na terenie Komisariatu I Policji w Wałbrzychu. Do zdarzenia doszło prawie w identycznych okolicznościach, jakie dotyczyły skazania wspomnianych funkcjonariuszy z tego samego komisariatu, czyli został tam dowieziony bez jakichkolwiek obrażeń, a wyszedł po kilku godzinach ze śladami dotkliwego pobicia. Prokuratura Rejonowa w Świdnicy, po ślimaczącym się śledztwie postępowanie umorzyła, a następnie – w wyniku postanowienia Sądu Rejonowego w Wałbrzychu – podjęła. Po krótkim czasie śledztwo to ponownie umorzyła (nie przeprowadzając praktycznie żadnych dodatkowych czynności), czego już Damian Czemarnik zaskarżyć nie może. Hulaj dusza, piekła nie ma – cieszą się policjanci z komisariatu I. Tym bardziej, że już drugi rok ślimaczy się śledztwo w sprawie pobicia na I komisariacie Michała Z., który został tam zmuszony do wskazania gdzie dokonywał kradzieży (wizja lokalna), a następnie został z tego zarzutu prawomocnie oczyszczony przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu. I choć sprawa toczy się dwa lata, to dopiero w sierpniu funkcjonariusze z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji mają zamiar przeprowadzić czynność okazania mu podejrzewanych o pobicie policjantów. Wspomnę tylko, że odnosząc się do zatrzymania Michała Z., Sąd Rejonowy w Wałbrzychu stwierdził, iż nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że został on brutalnie przez tych policjantów pobity. Na co więc czeka prokuratura? A co z innymi przypadkami pobić na I komisariacie, które pod swoją lupę wzięła (mam stosowne oświadczenie) Prokuratura Okręgowa w Świdnicy? Czyżby w tym przypadku sprawiedliwość miała przybrać postać Godota, na którego, jak wiadomo, próżno oczekiwać?

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,