Monowładza

Polecamy3 sierpnia, 2016

 

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

Sporo czytam, oglądam i słucham, co nie tylko powoduje, że mam okazję (coraz częściej) znajdować rożne wypowiedzi polityków, rzeczników prasowych i innych – pożal się boże – specjalistów, które powodują, iż niekiedy ogarnia mnie permanentna śmiechawka. Śmieję, bo już nic innego nie pozostaje. Jednakowoż jest to śmiech ponury, bo zdaję sobie doskonale sprawę, jak bardzo ludziskom się dziś kit wszelaki wciska, który bez żadnych refleksji jest przyjmowany. Spełnia się zatem prorocze przekonanie Jacka Kurskiego, że ciemny lud wszytko kupi. Nie chcę Polaków obrażać, ale z żalem coraz częściej mi się te słowa Kurskiego przypominają. Przekonanie o słuszności słów Jacka Kurskiego potęguje się we mnie za każdym razem, kiedy przychodzi mi się potykać z różnego rodzaju współczesnymi komunożercami, którym w ich mniemaniu, już sam fakt bycia tym, za kogo się uważają, przydaje nimbu nieomylności we wszystkich sądach, jakie raczą wygłaszać. Ale wracam od rem, czyli do różnych, raczej bezwiednych, a więc szczerych, wypowiedzi naszych, różnego rodzaju, mocarzy intelektualnych.

Otóż powszechnie po prawej stronie sceny politycznej głoszona jest teza, że peerelowska Służba Bezpieczeństwa składała się wyłącznie z samych ponurych troglodytów, których jedyną przyjemnością było łamanie kości opozycji lub gnojenie narodu. Zdziwiliby się bardzo gdyby cokolwiek czytali, a chociażby np. ostatnio wydane wiekopomne dzieło nadprezesa IV RP Jarosława, przedziwnie (o tym, za chwilę) zatytułowane ”Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”. W pewnej jej części autor wspomina, że kiedy wreszcie (bo najczęściej uchodził cały i zdrowy) wpadł w łapy SB, to już tak różowo nie było. Ale niech mówi sam: ”Tym razem miałem bardzo ostre przesłuchanie. Wymyślali mi, straszyli, chcieli pobić, ale odpowiadałem twardo i się uspokoili.” Fakt, było to naprawdę bardzo ostre przesłuchanie. Nie ma ono w swej brutalności porównania do aksamitnego traktowania zatrzymanych (przesłuchiwanych) przez dzisiejszych funkcjonariuszy, jak chociażby dla przykładu tych skazanych ostatnio prawomocnie za pobicie podczas przesłuchania Pawła R. z wałbrzyskiej Piaskowej Góry, albo tych, którzy zostali ostatnio oskarżeni za śmiertelne pobicie podczas zatrzymana P. Grucy z Wałbrzyskiego Białego Kamienia. O innych przypadkach nie będę wspominał, bo już o nich pisałem, a teraz okazuje się, że Prokuratura Rejonowa w Świdnicy umarzała prowadzone śledztwa na potęgę (wiadomo, półrocze).

Przy innej okazji jakiś esbek, w którego łapy nasz bohater ponownie trafił, „zapytał czy chcę być internowany. Uczciwie mówiąc chciałem i skądinąd byłem pewny, że zostanę, ale z drugiej strony słyszałem o kabotynach, którzy zgłaszali się, żeby ich internować. Odrzekłem więc, że nie chcę.” I nie został. Jak się to ma do rozpowszechnionego obrazu „krwawych Felków”, których innych opozycjonistów katowali? Myślę, że po opublikowaniu tej ważnej książki, nowy szef IPN wyda postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie przeinaczania historii z czasów „Wielkiego Narodowego Zrywu”, bo bajdurzenie o tych wszystkich „krwawych katach z SB” tylko nadprezesa IV RP Jarosława w złym świetle stawia i wręcz ośmiesza. Toć on sam słowami zapisanymi w książce odpór tym wszystkim podłym kalumniom daje.

Na dodatek uważny analityk dostrzeże dosyć przewrotną tezę zawartą w tytule samego dzieła. Wynika z niego, że Porozumienie Centrum (PC) prowadziło bezpardonową walkę z tzw. monowładzą, czyli systemem politycznym w PRL, charakteryzującym się rządami jednej partii (PZPR), przy której funkcjonowały nic nie znaczące partyjki (ZSL i SD), które dzisiejszym językiem IV RP śmiało można nazwać przystawkami. Niby nic odkrywczego, ale jak się np. porówna z treścią wywiadu, którego nadprezes IV RP Jarosław udzielił, kiedy jeszcze nadprezesem nie był, portalowi ePolityka.pl w czerwcu 2014 roku, to od razu wiadomo, o co chodzi. Otóż nadprezes IV RP Jarosław podał wtedy przykład Turcji, której prezydent wszystkimi dostępnymi i innymi środkami (nieważne, iż niekiedy niezgodnymi z konstytucją) zmierza do ustanowienia niepodważalnych rządów monopartii (której nazwa, co rusz, zostaje zmieniana), w czym mu opozycja oraz sądy i wolne (jeszcze) media starają się przeszkodzić. Jak się to skończyło wszyscy wiemy. Marzeniem nadprezesa IV RP Jarosława (wyartykułowanym przed dwoma laty) jest więc zaprowadzenie rządów monopartii w IV RP, a więc powrócenie jakby do korzeni, czyli do PRL (nie mam nic przeciwko, bo np. bardzo mi się podoba planowana likwidacja NFZ i powrót do centralnego finansowania służby zdrowia). Wprawdzie z zupełnie inną ekipą (bo tamta miała złe pochodzenie), ale za to z wieloma jej komilitonami, którzy dziś przy nadprezesie IV RP Jarosławie pierwsze skrzypce grają i – jak trzeba – radą służą. Mają bowiem doświadczenie, które już wiele razy zostało wykorzystane. Nazwisk nie muszę wymienić, bo i tak każdy wie, kto za tzw. komuny, wiernie władzy służył. A jak służył wiernie jednej monowładzy, to i drugiej służyć będzie tak samo. Wszak przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Wygląda na to, że rzeczona monowładza to wielce dobra rzecz, chodzi tylko o to, aby monopartia, trzon rzeczonej monowładzy, ”naszą” była, czyli nadprezesa IV RP Jarosława i jego wszystkich wiernych wyznawców.

 

***

Kolejne zamachy we Francji i w Niemczech. Giną niewinni ludzie, w tym dzieci, a nieszczęśni przyjaciele imigrantów, opętani szaloną ideologią poprawności polityczniej, bez przerwy krzyczą, że to nie islamscy terroryści, tylko pojedynczy szaleńcy śmierć co chwilę zadają tym, których uznają za niewiernych. Jakby do nich nie docierał oczywisty fakt, że IS właśnie do takich szaleńców śle obecnie swe przesłanie, bo oni najszybciej dają się zindoktrynować i im właśnie najłatwiej plany IS zrealizować. Terroryści z IS wiedzą doskonale, że cierpliwość Europejczyków zbliża się do granic wytrzymałości i przyjdzie czas, że ludność rdzenna bardzo ostro wystąpi przeciw islamowi i jego wyznawcom, a wówczas władze opanowane przez tą chorą ideologię poprawności politycznej, zwrócą się przeciw swym rodakom i wyślą na nich policję i wojsko. Jestem przekonany, że jest to długofalowa polityka ideologów islamskiego dżihadu, którzy od dawna publicznie mówią, że ich celem jest powstanie Kalifatu Europa. Dlatego chcą doprowadzić w Europie do totalnej anarchii i rozpadu europejskiego systemu politycznego, administracyjnego i upadku europejskiego systemu wartości, o co IS najbardziej chodzi.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,