Raz jeszcze o emeryturach mundurowych

Polecamy20 lipca, 2016

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

W styczniu 2016 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administarcji, w odpowiedzi na pytania zgłoszone przez Zarząd Główny Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów, związane z sygnałami o planowanych kolejnych zmianach w ustawie emerytalnej służb mundurowych, oficjalnie odpowiedziało, że ministerstwo oraz rząd „nie prowadzą i nie planują prowadzić żadnych prac nad zmianami w ustawie emerytalnej funkcjonariuszy policji i innych służb mundurowych”. Zwracam szczególną uwagę na słowa „i nie planują prowadzić żadnych prac”. Ile są one warte dowiedzieliśmy się 12.07. br. na konferencji prasowej kierownictwa tego resortu, podczas której minister Mariusz Błaszczak poinformował o skierowaniu pod obrady rządu projektu ustawy dotyczącej obniżenia wysokości świadczeń emerytalnych i rentowych byłym funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa państwa oraz osób, które poza służbą w organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990 pełniły także czynną służbę wojskową. Jak poinformował pan minister, proponowane zmiany obejmą około 32 tysięcy osób i przyniosą oszczędności budżetowe w granicach ok. 135 mln zł rocznie.

Na marginesie wspomnę tylko, że rocznie z budżetu (w różnej formie) na utrzymanie Kościoła Katolickiego wypływa 1 mld 800 mln zł, co jak byk wynika z ministerialnych statystyk. Również tylko na marginesie wspomnę, że na kwotę tą składają się podatki płacone przez obywateli III RP. Także tych, którzy wyznają inną niż katolicka religię, są ateistami, oraz służyli w organach bezpieczeństwa państwa i w polskim wojsku w latach 1944-1990.

Nigdy nie byłem funkcjonariuszem tej formacji (aczkolwiek w marcu 1980 roku miałem taką propozycję) i w zasadzie mógłbym przejść obok tego obojętnie. Ale nie mogę i to aż z dwóch powodów. Po pierwsze: tego rodzaju majstrowanie przy mundurowych emeryturach (sygnał dała Platforma Obywatelska ustawą dezubekizacyjną z 2009 roku) jest zwykłym draństwem i – nie obawiam się użyć tego określenia – oszustwem. Jest zamachem na konstytucyjny ład demokratycznego państwa, które w ustawie zasadniczej zagwarantowało wszystkim obywatelom nienaruszalność praw słusznie nabytych, a także zakazuje stosowania odpowiedzialności zbiorowej. I te wszystkie gwarancje zostały przez PO i Trybunał Konstytucyjny już raz złamane. Teraz łamane mają być po raz kolejny, czego usprawiedliwieniem ma być tzw. sprawiedliwość dziejowa (słowa wiceministra MSWiA J.Zielińskiego w TV Republika i ministra M.Błaszczaka na konferencji prasowej 12.07.br.), czyli wyświechtany slogan, jakim w przeszłości z lubością posługiwali się rosyjscy bolszewicy z tow. Leninem i Stalinem na czele. Po drugie: obniżenie emerytur nie dotyczy w zasadzie byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa, ale emerytowanych funkcjonariuszy policji (i innych służb mundurowych III RP). Byli nimi funkcjonariusze SB, którzy w 1990 roku zostali zweryfikowani przez speckomisje powołane przez NSZZ Solidarność. Komisje te uznały wówczas, że w toku dotychczasowej służby nie dopuścili się naruszenia prawa, wykonywali swoje obowiązki służbowe w sposób nie naruszający praw i godności innych osób i nie wykorzystywali stanowiska służbowego do celów pozasłużbowych. Bo takie były warunki dla pozytywnej weryfikacji. Za co więc mają być dziś karani, kiedy po sumiennym, pełnym poświecenia przepracowaniu wielu lat odeszli na emeryturę?

Moim zdaniem mają być ukarani dlatego, że dzisiejsi decydenci obawiając się, że zabraknie na chleb, chcą ich kosztem urządzić gawiedzi igrzyska. Aby igrzyska te mogły trwać, opowiada się rzeczonej gawiedzi (pamiętam słowa Jacka Kurskiego, że „ciemny lud wszystko kupi”), o esbeckich emeryturach rzędu 20 tys. zł miesięcznie. Emeryturę – zgodnie z przepisami – w wysokości 18 tys. zł otrzymuje np. gen. Krzysztof Klimek – były szef Biura Ochrony Rządu i być może jeszcze tylko kilku generałów z wojska, policji, czy ABW. Dla przykładu podam, że arcybiskup Sławoj Głodź, pobiera kościelną pensję w wysokości ok. 4,5 tys zł miesięcznie, a do tego ma aż 10 tys. zł miesięcznie tzw. mundurowej emerytury za 13 lat służby w wojsku. Czyli zgodnie z prawem nie nabył w ogóle uprawnień emerytalnych. A emerytowani funkcjonariusze policji i innych służb mundurowych? Wystarczy zajrzeć w dane Zakładu Emerytalno-Rentowego MSW (ZER), aby dowiedzieć się, że najniższa tzw. esbecka emerytura wynosi obecnie 440,23 zł, a średnia 2538,89zł. Są to emerytury przyznane do połowy 1990 r. i z tych emerytur nie ma już za bardzo co zabierać, więc dlatego teraz będą obniżyć emerytury policyjne funkcjonariuszom, którzy odeszli na emerytury po tym okresie, a mieli jakieś epizody w organach bezpieczeństwa państwa (m.in. SB, WSW, zwiadzie WOP) i to ich rząd po prostu, najnormalniej w świecie skroi. Ale nie tylko o takich chodzi.

Ustawa dotyczy funkcjonariuszy pobierających emerytury, czyli tych, którzy od 1990 roku do 2016 służyli w demokratycznym ponoć państwie. Natomiast nikt nie ruszy emerytur tych byłych funkcjonariuszy SB, którzy w 1990 nie zostali zweryfikowani (nie spełnili warunków) i po przejściu „do cywila” podjęli pracę w różnych instytucjach, przedsiębiorstwach lub na własnym rozrachunku. Wszyscy oni zapewnili sobie (własną pracą) godziwą płacę i dziś pobierają emerytury i renty, w których okres służby w SB traktowany jest jako lata składkowe według przepisów ZUS. I oni teraz mogą śmiać się z tych swoich kolegów, którzy przez wiele lat uczciwie i z poświeceniem (np. ratowali amerykańskich dyplomatów w czasie rewolucji w Iranie) ojczyźnie służyli.

Kolejny raz prawica złamie podstawowe zasady demokracji, aby zemścić się na Polakach, którzy służyli Polsce w latach istnienia innego systemu politycznego. Zainteresowanych odsyłam do art. 81 ustawy z 11.12.1923 roku o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonarjuszów państwowych i zawodowych wojskowych (pisownia oryginalna), w którym Rzeczpospolita gwarantuje byłym funkcjonariuszom i wojskowym państw zaborczych, zaliczenie w całości okresu tamtej służby do wysługi emerytalnej. Tak właśnie działa demokracja, której ludzie nadprezesa III RP Jarosława mają pełne usta. Osobiście byłym tzw. esbekom radzę, aby zwrócili się o pomoc do przewodniczącego ChRL, szefa chińskich komunistów, z którymi nie tylko były prezydent Komorowski, ale i obecny A.Duda umowy o współpracy zawierał. Jakoś im chiński komunizm w zębach nie zgrzyta. Może wzorem rządu hiszpańskiego, który – przed polską prawicą – wziął w obronę polskich kombatantów wojny domowej w Hiszpanii, komunistyczny rząd ChRL zwróci się z prośbą do rządu III RP, aby szanował własną konstytucję i funkcjonariuszy, którzy nie rządom, ale Ojczyźnie służą. Więcej na mojej stronie: www.janusz-bartkiewicz.eu.

Janusz Bartkiewicz

Tagi: ,