Tygodnik DB2010

Książka – balsamem na wszystko…

 

SONY DSC

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O czymże dumać w deszczowym staccato,

gdy jak kamfora rozpływa się lato,

a krople z nieba jak srebrzyste łzy,

zdobiące lica – spływające perły.

 

Był upał, prysnął jak bańka mydlana,

słońce zasnute jak gwiazda zaranna,

nic nie pomoże cieszenie się chwilą,

gdy błyśnie słońce – wołamy: trwaj chwilo!

 

Lecz czas jak rzeka, jak rzeka płynie,

lato się topi w deszczowej malignie,

ratując resztki słonecznej finezji,

sięgam z nadzieją – po tomik poezji…

 

O dziwo, czytam i oczom nie wierzę,

sypią się zwrotki jak ranne pacierze,

każda skąpana w porannej rosie,

śpiewa pieśń rzewną o ludzkim losie…

 

I z tej lektury wiem tylko jedno,

liczy się prawda, liczy się piękno ,

niech sobie niebo chmurkami kląska

moim balsamem – jest książka !

Przypominam nie bez kozery ten wiersz, napisany w jesiennej aurze deszczowego popołudnia. Nie wszyscy pamiętaliśmy o tym, że sobota 23 kwietnia, to Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Data ta wybrana została jako symboliczna dla literatury światowej. W tym dniu w roku 1616 zmarli Miguel de Cervantes, William Szekspir i historyk peruwiański Inca Garcilaso de la Vega (przy czym datę śmierci Szekspira podaje się według kalendarza juliańskiego, a pozostałych dwóch – według gregoriańskiego). Na ten sam dzień przypada również rocznica urodzin lub śmierci innych wybitnych pisarzy, np. Maurice’a Druona, Halldóra Laxnessa, Vladimira Nabokova, Josepa Pla i Manuela Mejía Vallejo. W Wielkiej Brytanii i Irlandii Światowy Dzień Książki wyjątkowo obchodzony jest w pierwszy czwartek marca, tak aby święto to wypadało w trakcie semestru szkolnego.

Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii – w 1926 roku wystąpił z nim wydawca z Walencji, Vicente Clavel Andrés. Z początku planowano związać je z datą 7 października, domniemaną datą urodzin Cervantesa, lecz ze względu na niepewność z nią związaną, ostatecznie ustalono datę 23 kwietnia. W Hiszpanii Dzień Książki jest świętem oficjalnym od roku 1930, a od 1964 – we wszystkich krajach hiszpańskojęzycznych.

23 kwietnia jest w Katalonii hucznie obchodzonym świętem narodowym, jako dzień jej patrona – świętego Jerzego. Zgodnie z długą tradycją w Katalonii obdarowywano w ten dzień kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew smoka pokonanego przez św. Jerzego. Później kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami z książek.

Tak sobie myślę, że byłoby pięknie, gdyby u nas w kraju, może właśnie poczynając od przyszłego roku w Dniu Książki rozpowszechnił się hiszpański zwyczaj obdarowywania osób miłych sercu książkami. Niechby to były takie Walentynki, ale nie tylko dla młodzieży, także dla dorosłych i starszych. Lubię kogoś, więc zrobię mu przyjemność, podaruję książkę. Gdyby taka inicjatywa zrodziła się właśnie we Wrocławiu? A dlaczego – o tym za chwilę.

W związku z rosnącym sukcesem Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich, UNESCO postanowiło stworzyć tytuł Światowej Stolicy Książki, który jako pierwsze miasto otrzymał Madryt. Tytuł Światowej Stolicy Książki przyznawany jest co roku przez UNESCO jako wyróżnienie dla najlepszego przygotowanego przez dane miasto programu promującego książki i czytelnictwo.

Wiemy już chyba wszyscy o tym, że w tym roku Światową Stolicą Książki jest nasza dolnośląska stolica – prastary Wrocław, będący również Europejską Stolicą Kultury.

Dość łatwo przyjmujemy te wszystkie honory tak, jakby spadły nam przypadkowo z nieba. Zainteresowani tematem wiedzą, że Wrocław czynił o to starania od paru lat i trzeba było mocno się napracować, by pokonać konkurencję i dostąpić tego zaszczytu, a tym samym promując książkę wypromować swoje historyczne miasto nad Odrą.

Czytam o dziesiątkach różnorakich pomysłów, by Wrocław w tym roku żył książką tak, jak jeszcze nigdy nie bywało. Rzucam więc takie hasło: od przyszłego roku w Dniu Książki – darujemy sobie w upominku książki, tak jak na gwiazdkę pod choinkę słodycze lub perfumy. A książek mamy prawdziwe bogactwo w handlu, wprost nieprawdopodobne. A przecież one aż się proszą, by je wziąć do ręki i przeczytać. Nasze placówki kultury, biblioteki i księgarnie potrafią rozpowszechnić tę tradycję, podobnie jak powszechne czytanie dzieł naszych klasyków.

A na koniec tego wyjątkowego roku, spróbujmy coś takiego zrobić właśnie w grudniu: na Mikołaja i na gwiazdkę. Nie ma prezentu bez książki. Ba, książka jest najważniejsza, bo potrafi przynieść ze sobą znacznie więcej przyjemności i pożytku niż najsmakowitsza czekoladka Wedla.

I bardzo proszę zapamiętać, że to jest mój pomysł z okazji tegorocznego Dnia Książki. A jeśli już ktoś to samo wymyślił, wobec tego utworzymy w tym roku kolejny KOD, z literką K na końcu. Komitet Obrony Książki, czy nie brzmi to równie pięknie?

Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku jest polski Wrocław. Warto się zainteresować tym wszystkim co nas czeka w tym roku w programie obchodów tego wydarzenia kulturalnego i koniecznie wybrać się z takiej czy innej okazji do Wrocławia, bo przecież zdajemy sobie sprawę z tego, że taka okazja może się już długo nie powtórzyć.

Przebogaty jest również wrocławski program jako Światowej Stolicy Książki i dotyczy to nie tylko Wrocławia, ale całego Dolnego Śląska. Książka ma się stać w tym roku tematem numer jeden, a centrum naszego życia duchowego przeniesie się do bibliotek i księgarni, do ośrodków kultury. Czy uda się osiągnąć wzmożony popyt na książkę, myślę że w wielu domach tak. Jest wśród nas wielu cichych miłośników książki, którzy nie chcą się nawet tym chwalić, by nie uchodzić za konserwatystów.

A ja się pochwalę wierszem o mojej prawdziwej miłości, mam odwagę się do tego przyznać, bo mam już swoje lata więc nie jest to takie groźne.

 

Prawdziwa miłość

 

Kocham ją od dzieciństwa

i nie potrafię pojąć dlaczego.

 

Dawniej pobudzała do cna moje zmysły,

potrafiła czarować wdziękiem i urodą,

odsłaniała ukryte w jej wnętrzu tajemnice i fantazje

nieznane młodemu adeptowi życia.

 

Dziś kiedy stała się mi bliska

wiem, że mnie nigdy nie zawiedzie,

nie zdradzi i nie oszuka,

jest zawsze pod ręką.

 

Uśmiecha się do mnie, gdy mam doby humor,

a kiedy jestem smutny, to płacze,

nie kłoci się ze mną i nie poucza,

choć zawsze jest gotowa podzielić się swoją mądrością.

 

Nie gniewa się na mnie, a powinna,

gdy długo pozostaje nietknięta,

czuję jak drży ze wzruszenia,

więc biorę ją do ręki i głaszczę z czułością po głowie.

 

Czasami wydaje mi się zużyta,

zbędna i obojętna,

przecież wiem o niej wszystko,

czy nie wysłać jej do lamusa?

 

Nie, wiem, że tego nie zrobię,

przyjdzie czas i do niej powrócę jak marnotrawny syn biblijny,

bo miedzy nami jest coś więcej

niż to, co się zowie miłością.

 

To jest więź niepojęta, bezinteresowna

dlatego niezniszczalna i trwała.

 

Zapytacie – jak ona ma na imię?

To najpiękniejsze imię na świecie

K s i ą ż k a !

 

Stanisław Michalik

 

P.S.

A wiersz ten dedykuję p. Zbigniewowi Dawidowiczowi z Warszawy, mojemu serdecznemu znajomemu z Facebooka, który zachęcił mnie do tego sympatycznymi komentarzami słownymi i foto.

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej