Czarne chmury nad Wałbrzychem

Polecamy20 kwietnia, 2016

W środę po raz kolejny wybuchł pożar składowiska firmy Mo-Bruk w Wałbrzychu. – Zleciłem Wojewódzkiemu Inspektorowi Ochrony Środowiska interwencję kontrolną w trybie pilnym – powiedział podczas akcji ratowniczej wicewojewoda dolnośląski Kamil Krzysztof Zieliński.

 

– Niestety, to kolejny raz, kiedy płonie to składowisko. W środę od rana byłem na miejscu pożaru, a według komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu Grzegorza Kułaka akcja będzie trwała nawet kilkanaście godzin. Zleciłem Trudno na tę chwilę mówić o kosztach akcji ratunkowej, bo do waliki z pożarem zostało zaangażowanych dziewięć wozów gaśniczych oraz pięć pomocniczych, a także oraz ochotnicza straż pożarna z Boguszowa i Gorc, jako zabezpieczenie Miasta – powiedział nam wicewojewoda Kamil Krzysztof Zieliński.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że ogień, który pojawił się na składowisku około godziny 4 nad ranem, mógł zostać podłożony celowo. Przypomnijmy, że podobne zdarzenie miało miejsce 5 lipca 2015 roku, a akcja dogaszania składowiska trwała aż do 24 lipca. Wtedy też najbardziej prawdopodobną przyczyną powstania pożaru było podpalenie.

– Składowisko zabezpieczone jest ponadstandardowo, zgodnie z wymogami prawa. Posiada zamykaną bramę wjazdową, monitoring wizyjny i całodobową ochronę fizyczną. Dzięki takiemu zabezpieczeniu reakcja ochrony była natychmiastowa, a ponadto monitoring wizyjny daje niezaprzeczalne dowody, że pożar powstał wskutek podpalenia. W najbliższych godzinach zostanie złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa – wyjaśniała w ubiegłym roku Izabela Górnicka, rzecznik prasowy Mo-BRUK S.A.

Ale wówczas organy ścigania zawiadomiły także władze Wałbrzycha, które od lat nie mogą pozbyć się uciążliwego składowiska.

– Do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu zostało złożone przez prezydenta Wałbrzycha dra Romana Szełemeja zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmę Mo-BRUK, polegającego na niewłaściwym magazynowaniu i przechowywaniu materiałów na terenie składowiska, jak również niewłaściwego i niewystarczającego  zabezpieczenia terenu wyżej wymienionego składowiska – informował Arkadiusz Grudzień, rzecznik prasowy i asystent prezydenta Wałbrzycha.

Z opinią prezydenta miasta nie zgadzał się wówczas, między innymi, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, do którego Roman Szełemej zwrócił się z wnioskiem o zamknięcie składowiska firmy Mo-Bruk. Inspektor Waldemar Kulaszka nie tylko odpierał zarzuty prezydenta, tak w sprawie zarzutów o bezczynność podległych mu służb, jak i legalności wałbrzyskiego składowiska, ale także groził wystąpieniem na drogę prawną, jeśli będą pojawiały się kolejne zarzuty pod adresem WIOŚ…

Informacje środowym o pożarze na wałbrzyskim składowisku obiegły środki masowego przekazu lotem błyskawicy. Zawrzało także w mediach społecznościowych. Wśród wielu głosów nie nadających się do publikacji, były i takie, które nawoływały mieszkańców Wałbrzycha do kolejnych działań na rzecz likwidacji uciążliwego zakładu sąsiadującego ze Śródmieściem i Podgórzem.

– Nie będziemy czekać na jeszcze jeden pożar! Ktoś nam niszczy miasto i środowisko w aureoli prawa. Dość tego i dość takiego prawa. Dwa dni temu prezydent miasta mówił, że w 2020 roku Wałbrzych będzie najczystszym miastem w kraju. I będzie! Naszym wspólnym zadaniem jest pilna „eksmisja” tej patologicznej firmy z naszego miasta. I zróbmy naszą wspólną akcję społeczną naprawdę razem, bez podziałów na części miasta, bo w ubiegłym roku ten syf czuć było w całym Wałbrzychu. I bez podziałów na przynależności, bo przecież każdemu zależy, aby żyć w mieście dobrze się rozwijającym, czystym i przyjaznym. Bo wreszcie mamy kapitał społeczny, aby zrobić coś razem. Bo tak trzeba. Bo nam na Wałbrzychu zależy! – apelował Michał Gnacy.

Po ubiegłorocznym pożarze kilkudziesięciu wałbrzyszan uczestniczyło w proteście w miejscowości Korzenna koło Nowego Sącza, gdzie siedzibę ma spółka Mo-Bruk. Mieszkańcy Wałbrzycha rozdawali ulotki informacyjne dotyczące pożaru z 5 lipca 2015 r. i rozmawiali z mieszkańcami przy głównej ulicy w Korzennej. Przed Urzędem Gminy w Korzennej została zorganizowana konferencja prasowa, a potem delegacja wałbrzyszan stanęła przed siedzibą firmy Mo-Bruk, ale nie udało się jej porozmawiać z żadnym pracownikiem firmy. Wcześniej protesty odbyły się w Wałbrzychu.

(RED)

mobruk pozar kamil zielinski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wicewojewoda Kamil Krzysztof Zieliński nadzorował środową akcję gaśniczą na wałbrzyskim składowisku firmy Mo-Bruk.

Tagi: , , , , ,