Koń jaki jest, każdy (?) widzi

Polecamy20 kwietnia, 2016

basinski felietonTak już widocznie być musi, że co pewien czas znajdujemy się z Panem Januszem Bartkiewiczem na kursie kolizyjnym. Jest to jednak rzecz najzupełniej normalna, gdyż różnice zdań (o ile nie przybierają charakteru ekstremalnego z użyciem siły lub środków przymusu bezpośredniego) są solą kontaktów międzyludzkich, a jednomyślność sprawiłaby, że umarlibyśmy z nudów.

Ostatnie różnice opinii wzięły się stąd, że Pan Stanisław Michalik posłużył się w swoim felietonie cytatami z wypowiedzi wodza z wąsikiem, które nasuwały, a wręcz narzucały pewne skojarzenia z obecną polską rzeczywistością. Wydały mi się (i nadal wydają) trafnie przez autora zastosowanymi i zmuszającymi do zastanowienia nad przyszłością Polaków. W końcu pani historia co pewien czas czegoś nas jednak uczy. Sądziłem, że jasno się wyraziłem, iż teraz nie mamy do czynienia z faszyzmem, to sprawa oczywista i bezdyskusyjna, dodając jednak słówko „jeszcze”, bo ekscesy wodzów nie raz już zaczynały się od słów, a kończyły nader krwawo.

Panie Januszu, jeszcze niedawno prognozując (zwłaszcza przed ostatnimi wyborami) zachowania PiS, stwierdzałem, najogólniej biorąc, że czekają nas trudne czasy. Nie dopuszczałem jednak w nowej władzy żadnych odcieni totalitaryzmu, bo żyjemy przecież w drugiej dekadzie XXI wieku, w środku Europy, a tragiczne doświadczenia II wojny światowej w tym rejonie globu wiele potomków zbrodniarzy nauczyły, czego najlepszym dowodem są Niemcy. Gdy nachodziły mnie przeczucia z dreszczem, odpędzałem je wydawało się, jak mawiał klasyk, oczywistą oczywistością, że przecież Europa nie dopuści, by dochodziło w jej łonie do wypadków urągających cywilizacji, chociaż doświadczenia wojny w dawnej Jugosławii dawały nieco do myślenia. Teraz, po półrocznych rządach PiS, nie jestem już taki pewny skutecznej reakcji Europy na ewentualną dyktaturę w Polsce. Dowodzą tego ostatnie reakcje polskich władz na płynące z Brukseli i Wenecji napomnienia. PiS nic sobie z nich nie robi, olewa je i wyśmiewa. Przy aktywnej pomocy prezydenta przewraca konstytucję, łamie prawo, bezwstydnie oszukuje wysokich funkcjonariuszy unijnych, kpi sobie z ich kompetencji, a nawet świadomie wprowadza w błąd tak potężnego sojusznika, jakim są Stany Zjednoczone. PiS napędzane wolą swojego nieuznającego kompromisów prezesa, gotowe jest iść na wojnę z całym światem, dlaczego więc miałoby z troską traktować WSZYSTKICH rodaków? Mamy do czynienia z człowiekiem o wysokim stopniu nieprzewidywalności, narzucającym swoją wolę, jak w sekcie, sporej części zupełnie bezkrytycznego społeczeństwa, a więc trzeba z głęboką troską patrzeć w przyszłość i dopuszczać niejedną groźną możliwość, w tym dyktaturę, zwłaszcza, że nie objawił się dotychczas charyzmatyczny przywódca opozycji, zdolny do zorganizowania instytucjonalnego i zdecydowanego oporu szerokiego frontu przeciwko szaleństwom władzy.

W sprawie policyjnych najść o świcie, co wypomina mi Pan Bartkiewicz, nie chodzi mi o rutynowe akcje przeciwko przestępcom z krwi i kości, którzy sobie na takie traktowanie ewidentnie zasłużyli, ale o całkiem realną możliwość polowań na ludzi dla władzy niewygodnych, którym można przylepić zarzut wzięty z sufitu i trochę czasu minie, zanim sprawa się wyjaśni… Jak to określił jeden z publicystów: najbardziej należy bać się ludzi, którzy ci mówią, że jeżeli jesteś uczciwy, to nie masz się czego bać…

Co do innych wytyków Janusza Bartkiewicza: dostrzegam i jestem przeciwny niektórym aktom prawnym z czasów rządów koalicji PO-PSL, wiążącym się np. z zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej. Poprzednie rządy wykazały się niejedną bzdurą i zaniechaniem. Ale, na Boga, NIE MA SYMETRII pomiędzy tamtą władzą, a „miłościwie” nam panującymi! Ciągle mam nadzieję, że Janusz Bartkiewicz dostrzeże z ich strony zagrożenia nieporównanie poważniejsze, mimo swoich osobistych urazów do poprzedników u steru. Co mnie u mojego interlokutora razi, to to, że pisząc o swoich obawach co do PiS, jakby (może się mylę?) nie do końca dostrzegał zagrożenie z jego strony, niezmiennie kładąc na drugiej szali PO-PSL. Powtarzam: jakościowe zrównanie tych partii jest jaskrawym zakłóceniem proporcji, dodawaniem niezasłużonych punktów PiS, partii nie niemrawej, jak poprzednicy, a jaskrawo destrukcyjnej. Na traktowanie jej z przymrużeniem oka, z łaskawością niemalże („połobuzują i przestaną”; kompletnie nie rozumiem takich zachowań), nie ma zgody realnie myślących. Może była koalicja za bardzo zapatrzyła się na „ciepłą wodę w kranie”, ale Polska za jej czasów nie była niepoważnym, nagminnie drwiącym z prawa skompromitowanym krajem trzeciej kategorii, której nieobliczalni rządzący część obywateli wykluczają jako zdrajców, z innymi jeszcze epitetami. Dlatego po tej władzy można spodziewać się najgorszego (oczywiście odrzucam możliwość skopiowania wodza z wąsikiem we wszystkim, ale PiS na tej drodze może zajść daleko), co podkreślam z wykrzyknikiem!

Za moment wybuchnie wiosna. Na szczęście nad nią PiS nie panuje i nie zafunduje nam meteorologicznej „dobrej” zmiany. Liczę zatem na możliwość zaczerpnięcia pełną piersią świeżego, ożywczego powietrza, co zawsze poprawia człowiekowi nastrój i skłania do chociaż ostrożnego optymizmu.

Andrzej Basiński

Tagi: ,