Policjanci i złodzieje

Polecamy26 marca, 2016

bohun bartkiewicz W ubiegłym tygodniu Czytelnicy Tygodnika DB2010 mieli okazję zapoznać się z fragmentami pewnych dokumentów z czasów „narodzin” III Rzeszy, przytoczonych przez Pana Stanisława Michalika. Mam nadzieję, że nie znajdzie się nikt, kto chciałby zarzucić autorowi felietonu „Krótki kurs najnowszej historii” przyrównywania III RP do III Rzeszy, bo byłoby to zarzut jak najbardziej bezpodstawny. S. Michalik przypomniał tylko historyczne fakty związane z narodzinami niemieckiego totalitaryzmu. Ja przypomnę jeszcze jeden, który mi się natrętnie narzuca z uwagi na sygnały, że oto PiS szykuje zamach na emerytury funkcjonariuszy służb mundurowych (policjanci i funkcjonariusze straży granicznej, wojskowi, strażacy, funkcjonariusze służby więziennej), którzy swą służbę rozpoczęli przed 1990 rokiem, co wg PiS stygmatyzuje ich jako obrońców poprzedniego systemu. Otóż wprowadzenie takich rozwiązań prawnych z miejsca kojarzy mi się z „ustawami norymberskimi”, wprowadzonymi w 1935 roku w III Rzeszy, których cechą wspólną było stosowanie odpowiedzialności zbiorowej wobec obywateli pochodzenia żydowskiego, których system uznał z góry za wrogów państwa i narodu niemieckiego. Rządzące obecnie PiS, zamierza twórczo rozwinąć ”zdobycze demokracji” made in Platforma Obywatelska w dziedzinie łamania praw nabytych i zakazu stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Owe osiągnięcia PO na niwie krzewienia demokracji, potwierdził Trybunał Konstytucyjny, który z mocy konstytucji pilnuje, aby jej zasady były przestrzegane przez wszystkich, a osobliwie przez organa państwowe. Stało się tak, kiedy PO postanowiła ukarać funkcjonariuszy byłej SB, za ich rzekome zbrodnie popełnione w czasach PRL, chociaż żaden sąd III RP ich winy nie orzekł i nie ukarał obniżeniem świadczeń emerytalnych. Przypomnę przy okazji, że w demokratycznych Niemczech byli żołnierze Wermachtu, a nawet zbrodniczej Waffen SS, otrzymywali i otrzymują do dzisiaj swoje emerytury, bo niezależnie od tego, kto w Niemczech rządził, oni służyli państwu niemieckiemu. I co najważniejsze, nikt tych przepisów emerytalnych nie zaskarżył do niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, albowiem w tym demokratycznym państwie nikomu nawet do głowy nie przyszło, by swoim żołnierzom odbierać przyznane im na mocy prawa świadczenia. Przywołuję ten przykład z całkowitym przekonaniem, że jakiekolwiek przewiny popełnione przez Służbę Bezpieczeństwa i MO z czasów PRL, tylko wyjątkowo ubogi w zwoje mózgowe kretyn może porównywać do zbrodni popełnionych zarówno przez Waen SS jak i Wermacht. A jednak w demokratycznej Rzeczpospolitej, stojący na straży demokracji Trybunał uznał, że zagwarantowane w konstytucji prawa nie warte są nawet przysłowiowego funta kłaków i tę haniebną ustawę klepnął. Stało się to w czasach prezydentury B. Komorowskiego i premierostwa D. Tuska, oraz prezesowania w Trybunale przez A. Rzeplińskiego. Stało się to w demokratycznym państwie, które (za czasów rządów wspomnianych panów) postanowiło wypłacać emerytury rodzinom tzw. żołnierzy wyklętych, również tych, którym IPN postawił zarzut popełnienia zbrodni ludobójstwa, a także tym, wobec których przedawniło się ściganie niesamowicie brutalnych pospolitych morderstw na kobietach, dzieciach i starcach. Stało się to w państwie, w którym prezydent Komorowski i minister Siemoniak, bez żadnego wstydu, nawet z cmentarzy oficerów LWP zaczęli wyrzucać. Wprawdzie na skierowane do MSWiA, przez przewodniczącego ZG NSSZ Policjantów Grzegorza Nemsa, zapytanie w sprawie emerytur mundurowych, rząd oraz minister Błaszczak, wydali komunikat, że nie są i nie będą prowadzone żadne rządowe prace w tym kierunku. Ale komunikat ten tylko pozornie może uspokoić zainteresowanych, albowiem ujawniono plany „zamachu na emerytury” służb mundurowych przy wykorzystaniu ścieżki projektu poselskiego. A to oznacza uchwalenie ustawy bez żadnych konsultacji, żadnych opinii prawnych i bez vacatio legis, tak by w ciągu 2-3 dni mogła ona wejść w życie. Na Trybunał Konstytucyjny nie ma co liczyć, ponieważ już raz pokazał swój stosunek do praw słusznie nabytych. Na społeczne oburzenie również, bo o ile już zdążyłem poznać moich rodaków, to ręce będą zacierać z radochy, że się mundurowym niebotyczne ponoć emerytury odebrało. I nikt jakoś nie pomyśli, że dawni milicjanci – zarówno w PRL, jak i w III RP – karków nastawiali, aby tym, zacierającym dziś ręce, bezpieczeństwo nie tylko osobiste zapewnić. Różne o nas krążyły i krążą opowieści, a zwłaszcza te o nadzwyczajnej brutalności funkcjonariuszy MO, więc niech się każdy zastanowi, dlaczego do tej pory żadna prokuratura, żaden IPN, nie wnosi oskarżenia przeciw tym rzekomym brutalom. A przecież III RP zapewniła sobie w kodeksie karnym przepis o nieulegającej przedawnieniu zbrodni komunistycznej, do której zaliczyć można nawet potraktowanie kogoś pałką służbową, oczywiście tą milicyjną. I jakoś o masowym charakterze tego rodzaju procesów nie było i nie jest słychać. Chyba, że się nagle teraz pojawią. Zaczynam mocno żałować, że się przez ćwierć wieku zajmowałem zwalczaniem różnego rodzaju kryminalistów, z narażaniem – co nie jest jakimś eufemizmem – własnego zdrowia i życia, bo trzeba mi było zająć się tym, czym zajmowali się ci, których z kolegami z MO zwalczałem. Zwłaszcza po 1989 roku. Gdy teraz widzę, słyszę lub czytam, o niektórych miejskich i powiatowych wałbrzyskich biznesmenach (chociaż oczywiście nie tylko), których przed laty mocno ścigałem, a zdarzało się, że i kajdanki na łapkach zatrzaskiwałem, to mnie przysłowiowa krew zalewa, że byłem tak głupi i nie dałem się (po 1989 roku) namówić na składane mi przez nich „poważne propozycje współpracy”. Dziś byłbym szanowanym „biznesmenem”, któremu, ani rząd PO, ani PiS, majątku nie odbierze, bo praw do tego majątku – w odróżnieniu od praw byłych funkcjonariuszy mundurowych rodem z PRL – chronią ustawy i niezależne sądy. Dawni bandyci żyją jak pączki w maśle, bez strachu, że zgromadzone rozbojami majątki mogą być zagrożone. Władze III RP majątków tych odebrać im nie chce, ale za to odbierać będzie tym, którzy ich zwalczali. Zapowiadają się ponure czasy, bo i mundurowi sprzed 18 listopada 2016 roku pewni swych emerytur być nie mogą. Służyli wszak Platformie, która odpowiedzialna jest za „smoleńską zbrodnię”, za służalczość wobec A. Merkel i W. Putina. Oni dla tej władzy również są obcy, co widać po ostatnich decyzjach o podwyżkach, których wysokość zależy od formacji. Dzisiaj „swoi” (CBA) dostali podwyżki rzędu 2900 zł, a „obcy” policjanci ochłap w wysokości 200 zł. Dziś jedynymi słusznymi funkcjonariuszami są tylko ci z nadania Prawa i Sprawiedliwości, ale oni do emerytury mają jeszcze daleko. Chyba, że kolejna władza uzna ich za funkcjonariuszy organów represji PiS i wtedy to oni będą mieć zmartwienie. Istny dom wariatów. A jest nas – mundurowych emerytów, których rząd chce wyraźnie okraść – ponad 420 tys. Plus członkowie rodzin. Razem ponad milion kart do głosowania. No, chyba, że się nam – jak w III Rzeszy Żydom – i prawo głosu zabierze…

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

 

Tagi: ,