Na cześć zmarłego Natana Tenenbauma

Polecamy9 marca, 2016

SONY DSC

 

 

 

 

 

 

 

Chcę dzisiaj poświęcić parę słów człowiekowi, któremu należy się cześć i szacunek i o którym powinniśmy pamiętać.

Wieść o śmierci mieszkającego od wielu lat w Sztokholmie Natana Tenenbauma to bardzo smutna wiadomość, myślę że szczególnie dla nas – mieszkańców Głuszycy. Wiedzieliśmy od paru lat, że Natan jest ciężko chory, ale nieustannie żyliśmy nadzieją, że z tego wyjdzie, że może nadejdzie taki dzień, kiedy przyjedzie do nas powtórnie, bo tak obiecał ostatnim razem.

Trzymam w ręce pielęgnowany przeze mnie jak talizman, wydany w 1992 roku tomik wierszy „Chochoły i róże” Natana Tenenbauma. Obok drugiego tomiku wierszy tego samego autora „Imię Twoje Rzeczy Pospolitość” z 1997 roku, z dedykacją pisemną samego twórcy, stanowią ozdobę mojej podręcznej półki i pozwalają od czasu do czasu czerpać siłę i natchnienie.

Autor wierszy, satyryk i poeta o sławie krajowej, w latach 60-tych czynny w życiu artystycznym Warszawy jako autor tekstów STS-u i „Hybryd”, a także wierszy publikowanych w „Szpilkach”, a po wydarzeniach marcowych, anonimowo w paryskiej „Kulturze”, stał mi się bardzo bliski, gdy odkryłem, że dzieciństwo i młodość spędził w Głuszycy. Tu właśnie zaraz po wojnie zamieszkali jego rodzice i tu chodził tu do szkoły, zanim wyruszył w świat szeroki. Studiował archeologię śródziemnomorską w Warszawie, brał aktywny udział w opozycyjnym ruchu studenckim, znanym z biografii Jacka Kuronia i Adama Michnika. W 1969 roku wyemigrował do Szwecji, gdzie w Sztokholmie prowadził kabaret literacki „Krakowskie Przedmieście”. W czasach „Solidarności” zasłynął jako autor wiersza „Modlitwa. O wschodzie słońca”, który z muzyką Przemysława Gintrowskiego i w wykonaniu Jacka Kaczmarskiego oraz Jacka Wójcickiego z krakowskiej „Piwnicy pod Baranami” stał się swego rodzaju hymnem tego ruchu:

 

„Każdy Twój wyrok przyjmę twardy

Przed mocą Twoją się ukorzę

Lecz chroń mnie, Panie, od pogardy

Od nienawiści chroń mnie, Boże

 

Wszak Tyś jest – niezmierzone Dobro

Którego nie wyrażą słowa

Więc mnie przed nienawiścią obroń

I od pogardy mnie zachowaj

 

Co postanowisz – niech się ziści

Niechaj się wola Twoja stanie

Ale mnie zbaw od nienawiści

Ocal mnie od pogardy, Panie !”

 

Poza występami w Szwecji Natan Tenenbaum wielokroć prezentował swoje wiersze i piosenki w środowiskach polskich na Zachodzie, zaś od roku 1988 również w Polsce w klubach studenckich Warszawy, w kabarecie „Pod Egidą” Jana Pietrzaka, w gdańskim Klubie „Żaczek” i krakowskiej „Piwnicy pod Baranami”.

Ale Tenenbaum to nie tylko „Modlitwa o wschodzie słońca”. Seweryn Blumsztajn z „Gazety Wyborczej” wspomina go przede wszystkim jako autora i wykonawcę marcowych protest -songów z roku 1968.

– Kiedy wyszedłem z więzienia, spotkałem go po raz pierwszy. Wtedy też usłyszałem jego piosenki, które układał na strajku uniwersyteckim. Były niesamowicie dowcipne i świetnie oddawały ducha czasu. Przywracały mi wiarę w sens tego wszystkiego, o co wtedy walczyliśmy – wspomina Blumsztajn.

Tenenbaum wielokrotnie podkreślał, że nie było mu łatwo opuszczać Polskę, kiedy został do tego zmuszony jesienią 1969 roku.

– W innych językach potrafię się komunikować, lepiej lub gorzej. Wyrazić siebie, swoje odczucia – mogę tylko po polsku. Sprawy, które najbardziej mnie obchodzą, dzieją się nad Wisłą. Przez wiele lat, gdy nie pozwalano mi choćby na odwiedziny, śniłem sen o Warszawie, prosiłem przyjaciół, by na Rynku krakowskim słuchali – za mnie – hejnału o północy i pozdrawiali Głuszycę, małe dolnośląskie miasteczko mojego dzieciństwa. Czas nie stał w miejscu, wiele się zmieniło, a mnie przybyło wiele lat i… pół tuzina wnucząt. Tu są moi najbliżsi. Tu pozostanę. A zresztą, w dzisiejszej dobie adres pocztowy nie jest taki ważny – mówił w rozmowie z „Przeglądem Australijskim” w kwietniu 2008 r.

Z tomiku „Chochoły i róże” pochodzą dwa wiersze, które wywołują moje największe wzruszenie. A dlaczego? Nietrudno się domyślić, gdy tylko je poznamy:

 

„Toledo

Widziane z Głuszycy (woj. wałbrzyskie) przez autora urodzonego w Witebsku”

 

Powiedz miła, jak wyjaśnić Szwedom:

Zawieszone mistycznie nad rzeką

Śniło mi się tej nocy Toledo

Jak je kiedyś oglądał El Greco

 

Otaczały je swojskie Sudety

Górą – kozy o skrzydłach motylich

I wstawało w pejzażu Kastylii

Odpomniane, dolnośląskie „sztet’ł”

 

Miasto w rzekę spływało ze zboczy

W trawie pary kochały się nagie

 

Czarny odmęt rzeki – Twoje oczy

Łuki Twoich brwi – mosty nad Tagiem”

 

Moja Głuszyca porównana do hiszpańskiego Toledo przez Rodaka, który wzniósłszy się na „skrzydłach motylich” na szeroką ścieżkę literatury polskiej, nie zapomniał o swoim gnieździe rodzinnym i potrafił je tak pięknie odmalować, niczym wielki hiszpański El Greco, ten wiersz budzi zawsze poczucie dumy i podnosi na duchu. Podobnie zresztą jak kolejny wiersz Natana:

 

„Nostalgia

Pamięci Agnieszki Osieckiej

 

Przychodzę z cienia. Ty – z tkanki świtu

Z bieli na starych obrazach

Twoja nostalgia jest z aksamitu

Moja ze złomu żelaza

Tobie, dziewczyno, maj łąki ściele

Tobie się ziele zieleni

Ja, jeśli czego mam wiele

To tylko lat… zim… jesieni…

Ty życie niesiesz, ja – wiersze liche

Może to jedno nas zbliża?

Jestem z Głuszycy, gdzieś pod Wałbrzychem

A Ty powracasz z Paryża…

Gdy czas przystanie, rak w polu świśnie

Dojrzeją gruszki na brzozie

Może nam wtedy słońce zabłyśnie

… i księżyc ulicy Koziej”

 

Ogromna skromność przebija z tego wiersza, w którym „mały pisarczyk z Głuszycy” uwydatnia kontrast jaki dzieli go od wielkiej gwiazdy, Agnieszki Osieckiej, powracającej wprost z Paryża. I to jest cenne w tym wierszu, ten hołd oddany wybitnej autorce tekstów najlepszych polskich piosenek. Zastanawiałem się kiedyś, skąd się wziął w wierszu tajemniczy „księżyc ulicy Koziej”?

Sprawa się wyjaśniła, gdy trafiłem na dowcipny wierszyk autobiograficzny Natana:

 

„Są w Warszawie dwaj wielcy poeci,

Których wspomnieć tu sobie pozwolę:

Jeden mieszka – Kozia, numer 3-ci

Drugi obok stoi na cokole

 

Który większy? Historia niech sądzi

Obu wielkie w poezji zasługi

Lecz mawiają: kto pyta, nie błądzi

Więc zapytasz może – kto ten drugi?

 

Drugi zwie się jak, z wieszczów tej pary?

…Głowę przed nim chyl, to ci powiadam

Zwie się drugi z nich, choć nie dasz wiary,

Zwie się drugi z nich – Mickiewicz Adam.

 

Teraz już wiemy, że ten pierwszy wielki poeta, to właśnie mieszkaniec ulicy Koziej numer 3, ale wcześniej nasz Rodak z Głuszycy. Natan Tenenbaum odwiedził więc swoją „krainę lat dziecięcych’ w 2002 roku i wtedy mieliśmy okazję poznać go bliżej i ugościć w miejskiej bibliotece, wtedy właśnie otrzymałem Jego tomik wierszy z dedykacją, żeby zaś nie być dłużnym zdobyłem się na odwagę napisać i odczytać na Jego cześć wiersz następującej treści:

 

Natanowi Tenenbaumowi do sztambucha

(z okazji wizyty w rodzinnym miasteczku – Głuszyca)

 

Gdy go matka uczyła

polskiej mowy mozolnie

nie wiedziała, że synek

będzie bardem w Sztokholmie,

 

Nie wiedziała, że chłopiec

z podwałbrzyskiej Głuszycy

będzie polskim tułaczem

w skandynawskiej stolicy.

 

Kto mógł sądzić, że w żyłach

maleńkiego Natana

płynie gorąca strużka

poety i tytana,

 

że los nie da mu w życiu

kroczyć drogą bez progów,

że jak inni poeci

jest wybrańcem bogów.

 

Cieszył matkę Natanek

wabił oczy jak brosza,

nie wiedziała, że dalej

pójdzie ścieżką Miłosza,

 

że od warszawskich „Hybryd”

„Szpilek „ i STS-u

zacznie się dumna droga

tułaczki i sukcesu,

 

jego wiersze rozsławi

pieśniarz Kaczmarski Jacek

zabrzmią „Pod Baranami”

i w gdańskim Klubie „Żaczek”.

 

Dziś pod głuszyckim „Słońcem”

polskiej poezji muza

nasz najsławniejszy rodak

po prostu – „chochoł i róża”!

 

Natan przyjął ten wierszyk z uśmiechem i wzruszeniem. W ten sposób potwierdził piękną zasadę swego życia, zamkniętą w słowach jednego z wierszy: „Uśmiechnij się ! Jutro będzie – za późno!”

Dziś trudno nam się uśmiechnąć, bo smutna wieść o jego śmierci w wieku 75 lat jest dla nas bardzo przygnębiająca. Nie zapomnimy Natana pełnego werwy i humoru, a zarazem skromności i serdeczności w czasie jego pobytu u nas w Głuszycy, w „kraju lat dziecięcych”, choć było to 14 lat temu. Myślę, że pozostanie w naszych sercach Rodakiem, którym możemy się szczycić i zawsze o nim pamiętać.

Stanisław Michalik

Tagi: ,