150 osób na bruk?

Polecamy21 stycznia, 2016

Około 150 osób z Wałbrzycha i okolic może stracić pracę. To etatowi pracownicy oraz podwykonawcy Kopalni Melafiru w Rybnicy Leśnej. – Większość załogi ma ponad 50 lat. Gdzie znajdą pracę? – pyta Ireneusz Płatek, kierownik kopalni w Rybnicy Leśnej.Patowa sytuacja spowodowana jest przedłużającą się procedurą przyznawania kopalni koncesji na wydobycie kruszywa. Dolnośląska Solidarność zapowiedziała protesty w obronie miejsc pracy.

 mechlinski madej kss bartnica

 

 

 

 

 

 

Dotychczasowa koncesja na wydobycie melafiru dla rybnickiej kopalni wygasła w czerwcu ub. roku. I choć starania o nową koncesję właściciel kopalni – Kopalnie Surowców Skalnych Bartnica – rozpoczął już… 5 lat temu, to procedura trwa do dziś i nie wiadomo, kiedy się zakończy. Działalność kopalni została wprawdzie uwzględniona przez radnych Mieroszowa w planie zagospodarowania przestrzennego, pozytywną decyzję dla dalszego jej funkcjonowania wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i – także pozytywną – decyzję dla kopalni wydał w 2014 r.  burmistrz gminy Mieroszów, jednak 16 marca 2015 r. została ona uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Przeciwko funkcjonowaniu istniejącej od 100 lat kopalni protestują bowiem ekolodzy i niektórzy mieszkańcy gminy Mieroszów i Wałbrzycha. W międzyczasie odbyły się wybory samorządowe, w Mieroszowie wybrano nowego burmistrza i obecny włodarz, choć mijają kolejne miesiące, do tej pory nie podjął żadnej decyzji. A to właśnie po jego stronie leży wydanie tzw. decyzji środowiskowej, przesądzającej o losie kopalni.

– Tymczasem sytuacja staje się patowa – mówi Jakub Madej, prezes KSS Bartnica. – Aby nie zwalniać ludzi, wywiązać się z zawartych umów i poczekać na nową koncesję, przed wygaśnięciem dotychczasowego pozwolenia na wydobycie zgromadziliśmy zapasy surowca. Od czerwca ubiegłego roku nie wydobywamy już wprawdzie w Rybnicy melafiru, ale praca w kopalni trwa, bo przerabiamy zapasy. Jednak tych wystarczy jeszcze może na 3 miesiące. Potem będziemy musieli zwalniać załogę, nie będzie już wyjścia – wyjaśnia Jakub Madej, prezes KSS Bartnica.

Atmosfera wśród załogi kopalni jest fatalna.

– Ludzie są załamani! Większość z nas przepracowała tu 20, nawet 30 lat. Co zrobimy, jeśli  nas zwolnią? Gdzie znajdziemy inną, tak dobrą pracę, która pozwoli nam na utrzymanie rodzin? Przecież wiadomo, jakie jest u nas bezrobocie – mówił podczas wtorkowej konferencji Ireneusz Płatek, kierownik kopalni w Rybnicy Leśnej.

Także na podwykonawców kopalni padł blady strach.

– Jeśli kopalnia w Rybnicy Leśnej przestanie pracować, będziemy musieli zamknąć firmę i też pozwalniać ludzi – mówił Dariusz Detyna, reprezentujący jedną z firm transportowych, pracujących dla rybnickiej kopalni.

Po raz kolejny w tej sprawie jednym głosem mówią i właściciele Kopalni Melafiru w Rybnicy Leśnej, czyli spółka Kopalnie Surowców Skalnych w Bartnicy, i Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Zgodnie bronią miejsc pracy dla 45 etatowych pracowników kopalni i około 100 podwykonawców, głównie z firm transportowych. 19 stycznia prezes KSS Bartnica Jakub Madej i wiceprzewodniczący dolnośląskiej „Solidarności” Radosław Mechliński, zorganizowali wspólną konferencję prasową.

– Melafir z Rybnicy Leśnej jest wykorzystywany do budowy najważniejszych w Polsce dróg i torów kolejowych, nasze złoże ma najlepsze parametry w kraju. Ale tak naprawdę o jego wartości stanowią ludzie, którzy pracują tu od wielu lat, są zgraną, doświadczoną załogą. Średnia ich wieku przekracza 50 lat, niektórzy przepracowali tu całe swoje zawodowe życie, mają kwalifikacje ściśle związane z pracą w tej kopalni. Co zrobią, kiedy stracą to zatrudnienie? To ogromnie trudna sytuacja – mówił Jakub Madej, prezes KSS Bartnica.

Sytuacja jest tym gorsza, że utratę jednego miejsca pracy w przemyśle ciężkim ekonomiści przeliczają nie na jedną osobę, a na wiele więcej – dochody traci bowiem nie tylko pracownik i cała jego rodzina, którą utrzymywał, ale także firmy kooperujące oraz handel detaliczny i branżne świadczące usługi dla ludności (banki, sklepy, drobne usługi). W ogarniętym bezrobociem regionie Wałbrzycha ma to ogromne znaczenie.

– Tym bardziej, że KSS Bartnica jest bardzo odpowiedzialnym pracodawcą. Ani jedna osoba w tej spółce nie jest zatrudniona na tzw. „umowę śmieciową”, wszyscy mają etaty. Kopalnia jest także bardzo solidnym płatnikiem milionowych podatków do budżetu gminy Mieroszów, na terenie której działa i poważnym inwestorem w regionie. A wydobywany tu melafir ma wielkie znaczenie dla rozwoju infrastruktury w kraju.  Naprawdę nie rozumiemy, z jakiego powodu tak rzetelna i ważna firma miałaby zostać zamknięta? Naszego regionu na to po prostu nie stać – mówił Radosław Mechliński z Solidarności.

Zapowiedział, że jeżeli procedura przyznawania kopalni koncesji będzie się nadal przedłużała, związkowcy będą protestować.

– Rozpoczniemy naszą akcję od Urzędu Gminy w Mieroszowie, bo to pan burmistrz zwleka w nieskończoność z wydaniem decyzji środowiskowej – powiedział Mechliński.

Póki co, Solidarność zwróci się w najbliższych dniach do Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, w skład której wchodzi m.in. wojewoda dolnośląski, aby rada przyjrzała się sprawie i pomogła w jej rozwiązaniu.

Burmistrz Mieroszowa Marcin Raczyński został zaproszony przez KSS Bartnica i Solidarność na wtorkową konferencję, ale z zaproszenia nie skorzystał ani on, ani żaden z jego przedstawicieli. Natomiast na 21 stycznia w Urzędzie Miejskim w Mieroszowie odbędzie się posiedzenie Komisji Ogólnej Rady Miasta Mieroszowa, podczas którego radni będą debatowali m.in. nad sprawą związaną z koncesją dla Kopalni Melafiru w Rybnicy Leśnej.

(RED)

Tagi: , , , , ,