Niepoprawne refleksje w kontekście 70-lecia polskiego Wałbrzycha

Polecamy8 stycznia, 2016

herb 2

 

 

 

 

 

 

 

Współcześni mieszkańcy Wałbrzycha i pobliskich miejscowości w roku 2015 byli uczestnikami wielu inicjatyw władz samorządu terytorialnego oraz instytucji i organizacji środowiskowych, które przypominały, wspominały czy tylko oznajmiały o 70 latach naszego, polskiego tu panowania. Jubileuszowo, radośnie wspominano miniony czas, często z udziałem świadków tamtych wydarzeń. Dzisiejsi świadkowie – uczestnicy procesu zasiedlania Wałbrzycha i pobliskich miejscowości w pierwszych latach po maju 1945 r. – wtedy przeważnie jako dzieci przybywali tu z rodzicami, często z niepełnymi rodzinami z różnych kierunków Europy i obszaru pojałtańskiego terytorium Polski. Mówiąc dokładniej: od 70 lat wrastamy w kilkusetletnie dzieje tego regionu. Przy tej okazji pamiętajmy o samodzielnych, nawet wielowiekowych bytach strukturalnych m.in. Białego Kamienia, Sobięcina, Podgórza.

Przypomnienie tego faktu historycznego jest moim głosem wsparcia – osoby tu urodzonej i byłego mieszkańca Wałbrzycha – inicjatywy Pana Prezydenta R. Szełemeja w dziele realizacji Gminnego Programu Rewitalizacji Wałbrzycha na lata 2015 -2025. W pobliskim otoczeniu Wałbrzycha i jego społecznym i gospodarczym oddziaływaniu, nadal pełniącego nieformalną i funkcjonalną rolę „centrum”, ale dopowiem sympatycznie „stolicy” obszaru regionalnego – znajdują się miejscowości o interesujących i wielowiekowych dziejach, m.in. Głuszyca, Jedlina-Zdrój, Walim, Boguszów i Gorce, Mieroszów i Świebodzice. Też wymagają finansowego i obywatelskiego wsparcia w ratowaniu wspaniałych zabytków kultury materialnej oraz substancji publicznych, zasobów mieszkaniowych.

Spójrzmy obszarowo szerzej w kierunku Nowej Rudy, Świdnicy, Kłodzka z uwzględnieniem sieci gospodarczych, komunikacyjnych i społecznych, surowcowo-geologicznych, walorów kultury i dziedzictwa materialnego oraz turystycznego. To jest nadal funkcjonująca sieć wzajemnych powiązań, dziś o różnym stopniu obszarowej integralności. Taka problemowa analiza ekonomiczno-społeczna nadal uzasadnia sens funkcjonowania tego sudeckiego regionu jako jednostki administracyjnej w randze władzy wojewódzkiej. Kolejny argument wspierający powyższe wyjaśnienia odnosi się do faktu pragmatycznego – realnie to władza wojewódzka (urząd marszałkowski) dysponuje zasadniczą pulą funduszy z Unii Europejskiej, przeznaczonych na procesy rozwojowe obszaru wojewódzkiego. Również niektóre ministerstwa i inne organy władzy centralnej posiadają wyłączne władztwo komu przydzielić unijne wsparcie finansowe. Starosta powiatowy czy prezydent miasta na prawach powiatu tylko z poparciem politycznie panującej władzy i w drugiej kolejności nazwijmy tą umiejętności „uroku”, a dokładniej „koneksjami osobistymi” może coś „załatwić”, czyli „kasę” dla obszaru i społeczności lokalnej… Gdzie? Zwłaszcza we Wrocławiu, również w Warszawie. Może warto przypomnieć, że terytorium Polski od 1999 r. jest administrowane przez 16 samorządowo- rządowych województw, czyli molochy obszarowe wypełnione 315 powiatami. Wojewoda i marszałek województwa dolnośląskiego władają 26 powiatami i 4 miastami na prawach powiatów (są to byłe siedziby władz wojewódzkich). Natomiast funkcjonujące tzw. podregiony statystyczne (GUS) w województwie dolnośląskim są w zasadniczym ujęciu odzwierciedleniem struktury dawnych województw. Podregion statystyczny wałbrzyski (kod 3.5.02.03) obejmuje: 1 miasto na prawach powiatu: Wałbrzych (117,204 mieszkańców- lipiec 2004 r.), 5 powiatów: dzierżoniowski, kłodzki, świdnicki, wałbrzyski, ząbkowicki. Wskazując na integracyjne związki naszego regionu dopowiem, że takich obszarów w Polsce o podobnych spoiwach gospodarczych, kulturowych można wymienić jeszcze kilka. Tą niepoprawną refleksją chcę tylko powiedzieć, że strukturalny podział administracyjny wprowadzony w Polsce z dniem 1 stycznia 1999 r. , w otoczce medialnie wzniosłych wersetów patetyczno – patriotycznych i obiecywanych wizji rozwoju społeczeństwa obywatelskiego (!) – zrealizował jeden zasadniczy cel – wzmocnił system władzy administracyjnej panującej opcji politycznej. Ta struktura terenowej administracji z takim polskim systemem politycznej władzy (rządowo – partyjno – lobbystycznej) nie wyzwala procesów rozwojowych, cywilizacyjnych, proeuropejskich na całym obszarze molocha wojewódzkiego. Miasta – centra władzy – stolice, owszem rosną kubaturowo, powierzchniowo, obrastają zagranicznymi i krajowymi inwestycjami, tętnią życiem, gwarem. Natomiast prowincje (gminy, powiatowe miasta) wyludniają się, młode pokolenie wybiera emigrację socjalną.

Aby nie dotykać wałbrzyskich i pobliskich powiatowych przestrzeni, proszę uważnie spojrzeć na przyodrzański pas gmin i powiatów… pustoszejący! Trasa szybkiego ruchu (popularnie u nas nazywana autostradą) od Szczecina do Gorzowa Wielkopolskiego, i dalej mozolnie budowana w kierunku Legnicy, to bardzo spokojna arteria komunikacyjna w miernikach ruchu towarowego i osobowego! Pustoszeje i zarasta przyrodniczo obszar tzw. ściany wschodniej. Nie twierdzę, że przytoczone przykłady świadczą o narodowym kataklizmie, ruinie gospodarczej, jak to niedawno ogłaszała obecna Pani Premier B. Szydło. Ten proces należy zdiagnozować realistycznie jako rezultat uległości polskiej tzw. „klasy reformatorów” gospodarczemu i ustrojowemu marketingowi iluzji neoliberalizmu. Ta ideologia gospodarcza wspiera kapitalizm spekulantów w jego globalnej ekspansji. Wielu ludziom i środowiskom funkcjonującym w Polsce w tej konwencji kapitalizmu, jego akcjonariuszom i urzędnikom, żyje się dobrze, wspaniale. W Polsce postępuje jednak ostry proces rozwarstwienia społecznego. To niebezpieczne zjawisko dla integralności i rozwoju państwa, raczej w bliższej niż dalszej perspektywie czasowej w wymiarze agresywnym, wybuchowym może się ujawnić w przestrzeni publicznej.

Taki nurt transformacji od 1989 r. zdecydowanie osłaniał NSZZ „Solidarność” moralną legendą z 1981 r., siłą demonstracji ulicznych oraz krzykliwą retoryką. W takich okolicznościach, jak wyjaśnia klasyk – bez zrozumienia problemu – w Wałbrzychu zlikwidowano metodą rabunkową czynną, sprawną infrastrukturę górniczą, zwłaszcza szybko zniszczono szyb „Kopernik” – technicznie najnowocześniejszy taki obiekt wydobywczy w Europie. Lokalni wykonawcy dokonali „zaorania” wałbrzyskiego i noworudzkiego górnictwa, przy okazji kopalni barytu w Boguszowie (faktyczni autorzy tej operacji nie są wałbrzyszanami, ani Dolnoślązakami). Ale tutejsi wykonawcy mogą się usprawiedliwiać przeprowadzonymi wtedy w Polsce operacjami jeszcze bardziej absurdalnymi, osłabiającymi bezpieczeństwo i autorytet państwa polskiego. Do takich przypadków należy – likwidacja pierwszej polskiej elektrowni atomowej w 36% zawansowanej inwestycji w Żarnowcu. Operację niszczenia tej inwestycji, w przestrzeni medialnej wspierano sloganem o rosyjskiej bylejakości wykonawstwa, zagrożeniem katastrofą na miarę Czarnobyla z tytułu zwłaszcza reaktora, który miała dostarczyć Rosja. To był medialny marketing (ale nie w interesie Polski) czyli „ściema”, jak dziś mówi pokolenie wnuków i prawnuków polskich pionierów osadnictwa na sudeckiej ziemi. Budżet państwa ta operacja kosztowała 2 miliardy dolarów m.in. odszkodowania dla firm zagranicznych. Reaktor, który został dostarczony do portu w Gdańsku , sprzedano w cenie „okazyjnej” jednemu z państw UE i pracuje tam nadal bezawaryjnie! Proponuję z pomocą wnuków i internetu znaleźć ten kraj, który zrobił świetny interes na naszym… „frajerstwie”. Czesi też kupili coś technologicznie istotnego dla ich drugiej „atomówki”, którą wkrótce uruchomili.

Niewiele patetycznych refleksji sformułowałem zwyczajowo należnych takiej okazji, jak 70 lecie polskiego wrastania w tym regionie. Może powyższe propozycje i fakty z minionej przeszłości coś twórczego wniosą do lepszego kształtowania naszej lokalnej i państwowej przyszłości.

Ryszard Bełdzikowski

 

Od redakcji: dr Ryszard Bełdzikowski jest kierownikiem katedry Bezpieczeństwa Wewnętrznego w WSFiP w Bielsku-Białej.

Tagi: ,