Quo vadis, Europe?

Polecamy24 listopada, 2015

bohun bartkiewiczW ubiegłym tygodniu zapowiedziałem, że raz jeszcze pozwolę sobie odnieść się do niedawno zapadłego w wałbrzyskim sądzie wyroku dotyczącym skazania dwóch funkcjonariuszy Policji z Komisariatu I w Wałbrzychu. Jednakże, z uwagi na ostatnie wydarzenia z jakimi mieliśmy do czynienia, a konkretnie z zamachem terrorystycznym na rosyjski samolot pasażerski i z takim samym zamachem na mieszkańców Paryża, sprawy przestępczych zachowań wałbrzyskich policjantów (co, nota bene, odczułem ostatnio osobiście) i dziwnego wokół tego kontredansu Prokuratury Rejonowej i Okręgowej w Świdnicy, temat ten odłożę na następny tydzień.

Wracam więc do tragedii dni ostatnich, związanych z aktami terroru w wykonaniu zbrodniarzy kierowanych przez tzw. Państwo Islamskie, a w gruncie rzeczy zbrojnej bandy islamskich fundamentalistów, którzy okupując znaczne części terytorium Syrii i Iraku, samozwańczo ogłosili powstanie tam kalifatu o nazwie Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ang. ISIS). Za to, że twór taki mógł powstać, zdecydowaną odpowiedzialność ponoszą Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z Unii Europejskiej, którzy swoją idiotyczną imperialistyczną polityką i działaniami militarnymi, doprowadzili do całkowitej destabilizacji politycznej i państwowej na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. To USA i Wielka Brytania (niestety przy polskiej pomocy) dokonały demontażu Iraku, a przywódcę tego kraju, który w ryzach trzymał islamskich fundamentalistów, po prostu zamordowały. Oczywiście rękami samych Irakijczyków. Identycznie działo się w Libii, gdzie USA (pod przykrywką NATO) dokonały tego samego dzieła i doprowadziły do zamordowania libijskiego przywódcy Kadafiego. Rzecz znamienna, że obaj ci politycy i przywódcy państwowi stali na czele partii o charakterze panarabskiego socjalizmu, nieuznającego amerykańskiej doktryny światowego żandarma, co bardzo mocno kłuło w zęby amerykańskich polityków i prezydenta USA. To właśnie amerykańska polityka doprowadziła do tego, że z krajów dobrobytu i spokoju, państwa te stały się państwami upadłymi, gdzie prawo i gospodarkę zastąpiła anarchia i terror. Nie muszę chyba przypominać, że agresja na Irak (tzw. II wojna w Zatoce Perskiej) i Libię nie miała zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ, a więc były aktem militarnej agresji na suwerenne państwa członkowskie Narodów Zjednoczonych. Do tego wszystkiego dołożyć trzeba destabilizację tego regionu spowodowaną tzw. arabską wiosnę (Tunezja, Egipt, Libia, Algieria, a także w Kuwejcie, Maroku, Omanie, Somalii, Sudanie i Syrii), która była inspirowana w głównej mierze przez tajne służby USA i Francji. Jeżeli chodzi o Syrię, to w mojej ocenie sytuacja ma się podobnie jak w Libii, gdzie polityka USA doprowadziła do wojny domowej zakończonej zabójstwem Kadafiego i totalnym rozpadem państwa, a także rozwojem islamskiego fundamentalizmu (jak w Iraku). To USA stoją za rebelią w Syrii wymierzoną w prezydenta Asada. Jest tak dlatego, że Stanom Zjednoczonym nie podoba się to, iż Asad przez cały czas zezwalał Rosji na utrzymywanie tam stałej bazy rosyjskiej marynarki wojennej. Jedynej takiej bazy poza granicami Rosji. I dlatego Asada należy zmienić, ale zmiana taka jest możliwa jedynie poprzez siłowe jego usunięcie. Wywołana rebelia, doprowadziła do osłabienia tego państwa w takim samym stopniu jak w Iraku, czego naturalną konsekwencją było powstanie Państwa Islamskiego. Religijni przywódcy ISIS publicznie zapowiadają, że ich celem jest całkowite wytępienie „krzyżowców” w Europie i Ameryce, aby na ich gruzach zbudować kalifat Europa. Na razie o kalifacie Ameryka nie słyszałem, ale o tym europejskim, wielokrotnie. Na kilka miesięcy przed tym, jak fala imigrantów ruszyła do Europy, jeden z najważniejszych mułłów Państwa Islamskiego ogłosił, że wyślą do Europy 500 tysięcy uchodźców, wśród których znajdować się będą znakomicie zakamuflowane komanda „szahidów”, czyli samobójców, wysadzających się w powietrze wraz z setkami przypadkowych Europejczyków. Ta fala wkrótce potem ruszyła i obecnie liczba imigrantów sięga już prawie miliona osób. W kolejce (w samej Afryce) oczekuje na przeszmuglowanie do 15 milionów, reszta dąży do nas z Azji, co zapewne pozwala spokojnie szacować na kilka następnych milionów ludzi. Ilu ich jeszcze Europa przyjmie nie wiem, ale wiem, co się w następstwie tego stanie. I nie chodzi mi o to, że z imigrantami maszerują do nas terroryści. Nie muszą, chociaż na 100% maszerują, bo oni w Europie są już od dawna. Tu urodzeni, wychowani i dobrze w niej zakorzenieni. Tyle tylko, że europejską obyczajowość i kulturę uznają za obcą sobie. Wręcz wrogą, bo tak im mówią ich mułłowie z Państwa Islamskiego, a oni w to wierzą, bo liberalna, ale zarazem irracjonalna polityka multi-kulti poniosła sromotną porażkę, do czego czołowi politycy w UE, a także całe rzesze liberalnych głupców nie chcą się przyznać.

I teraz musimy sobie odpowiedzieć na pytanie podstawowe, a wręcz zasadnicze: co jest dla nas ważniejsze? Czy ważniejsze jest dobro mieszkańców Europy (piszę to jako Europejczyk), czyli ich kultura, historia, obyczaje, a nawet religia, czy też interesy mułłów i imamów islamskiego fundamentalizmu, którzy otwarcie mówią, że zdobędą Europę dla Allaha, a uczynią to także w ten sposób, iż muzułmańskie matki urodzą odpowiednią ilość muzułmańskich przyszłych bojowników Allaha, który nakazuje, by wrogom islamu ucinać głowy. I nie koniecznie stać się to musi dziś, czy już jutro. Nie, to stanie się za lat 30 – 50, ale jeżeli nie postawimy temu tamy, to za 50 lat będziemy mieli w Europie islamski kalifat. Stanie się tak ponieważ zadecyduje o tym nasza demokracja – nasza, nie ich – która w przyszłości pozwoli milionom muzułmanów przejąć władzę w drodze demokratycznych wyborów. I w tym momencie skończy się ona, a zacznie funkcjonować kalifat Europa. Pamiętajmy, że w drodze demokratycznych wyborów władze w Niemczech przejęła hitlerowska partia NSDAP, co dla świata skończyło się hekatombą. Dziś stoimy w obliczu zderzenia się dwóch cywilizacji. Cywilizacji życia i cywilizacji śmierci i ta druga cywilizacja nie ma zamiaru się z cywilizacją życia zasymilować. Dzisiejsi imigranci może będą Europie wdzięczni, ale ich dzieci i wnukowie już niekoniecznie i to one, za lat 50 (albo szybciej), wprowadzą do Europy obowiązkowe galabije, czadory i szariat. Jutro Europy zaczyna się dziś i pamiętajmy o tym.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,