Służba Polsce

Polecamy17 listopada, 2015

SONY DSCStało się to co się stało. Polacy wybrali w wyborach parlamentarnych PiS jako remedium na wszystkie bolączki dnia powszedniego. Mamy sytuację wyjątkową, ponieważ PiS ma także większość w Senacie i swojego prezydenta. Oznacza to, że rękach jednej partii – podobnie jak za PRL-u – znajduje się pełnia władzy. Mało tego. PiS ma za sobą także hierarchię kościelną, na czele z potentatem medialnym z Torunia – ojcem Rydzykiem.

Rzecz jasna, że wielu Polaków z niepokojem zastanawia się nad tym, co nas czeka. Doświadczenia z czasów PZPR-u są jeszcze żywe. Tak jak wtedy nie miała nic do powiedzenia prawica, tak teraz będzie z lewicą, która nawet nie znalazła jednego miejsca w parlamencie. Tego się nikt nie spodziewał. Po dwudziestu latach cieszenia się pluralizmem, zawisła nad nami jak miecz Damoklesa groźba władzy autorytarnej. Gdybyśmy mieli zaufanie do stojącego na czele tego obozu przywódcy i triumfatora, Jarosława, gdybyśmy mogli liczyć, że spełni on nadzieje swoich wyborców… Niestety, to co się działo na scenie politycznej w minionych latach budzi niepokój.

Pisałem wiele razy o maniakalnej wręcz wojnie politycznej jaka się toczyła od dłuższego czasu w naszym Sejmie, wojnie bezsensownej, haniebnej, złowrogiej, przekraczającej wszelkie granice przyzwoitości, uwłaczającej godności człowieka. Posłowie, w ferworze walki, zapomnieli zupełnie o swej roli, jaką mają do spełnienia w ustanawianiu dobrego prawa, a cały swój wysiłek koncentrowali na niszczeniu już nie kontrpartnera, ale wroga politycznego. W niwecz poszły wszystkie ideały „Solidarności” z 1989 roku. W tej karczemnej hucpie nie byli nawet w stanie się otrząsnąć z politycznego amoku i odpowiednio uczcić ważne dla narodu Święto Niepodległości w zgodzie i jedności, tak jak przystało na mądry, cywilizowany kraj.

Wpadł mi w ręce z lekka omszały już miesięcznik „Literatury”, numer 2 z 2000 roku, a w niej artykuł z paryskiej „Kultury” pt. „Dewaluacja słów”, autorstwa nie byle kogo, bo wybitnego publicysty katolickiego – Andrzeja Micewskiego. Dokonuje w nim zwięzłej lecz przenikliwej analizy miejsca i stanu naszych umysłów u progu dwutysięcznego roku. Uderzyła mnie niezwykła trafność wysnuwanych już wtedy opinii i ocen w odniesieniu do minionego dziesięciolecia, a co szczególnie zasługuje na uwagę, końcowy wniosek:

„Nie zapominam o żadnej krzywdzie w naszej przeszłości, lecz racja stanu państwa nakazuje Polakom poświęcić główne wysiłki przyszłości, choć będzie ona wymagać od społeczeństwa polskiego jeszcze większej determinacji w dążeniu do godnej pozycji wśród możnych tego świata. Dawnego PRL-u i dawnej „Solidarności” już praktycznie nie ma, bo były to fenomeny historyczne. Natomiast w Polsce, jak we wszystkich krajach demokratycznych, istnieje lewica i prawica polityczna, a także ważne – według mnie – formacje centrowe. Nasza odpowiedź na wyzwania przyszłości powinna wyrażać się w kulturze politycznej, która zakłada istnienie odmienności poglądów i umiejętności choćby porozumienia się i debaty między prawdziwymi i poważnymi centrami politycznymi. Żeby zaistnieć silnie i trwale w układach międzynarodowych powinniśmy czasem mówić jednym głosem w sprawach dobra i rozwoju państwa. Taki obowiązek spada na prawdziwych polityków, którzy nie będą chcieli tkwić wiecznie w zaściankach i sporach przeszłości.

A wniosek z tego tylko jeden. Należy powściągnąć w sobie emocje i nienawiść polityczną, bo prowadzi ona do tragedii gorszących cały świat. Nie powinniśmy mieć wrogów w gronie polityków, lecz tylko przeciwników, po prostu ludzi inaczej myślących. Państwu trzeba czasem służyć wspólnie, niezależnie od podziałów ideowych, czy politycznych. Jeśli nie będziemy tak służyć Polsce, to przegramy jej szanse, jakich od dawna nie miała.”

Andrzej Micewski patrzy na to, co się dzieje złego w naszej polityce pod kątem naszej pozycji w polityce światowej. Ja dodałbym od siebie, jako nauczyciel, na fatalne skutki wychowawcze dla młodzieży wynikające z obserwacji tego, co się dzieje w najważniejszych organach państwowych. Jestem dzieckiem PRL-u, w tym systemie byłem wychowywany przez rodziców i szkołę. Wyniosłem z niej przeświadczenie o niepodważalnym autorytecie takich organów państwowych jak prezydent, Sejm, rząd. Przypominam sobie, że zwracano mi uwagę na to, że Sejm powinno się pisać dużą literą. Dziś nie mam już takich hamulców, ale to jest zasługą tych, którzy z trybuny sejmowej zrobili pomieszczenie magla lub baru piwnego. Tylko że w maglu nie wisi na ścianie godło państwowe i krzyż, a w sali sejmowej – jak na ironię – zajmują czołowe miejsce.

Szkoda, że wiele podobnych przestróg i apeli wybitnych ludzi jak A. Micewski, trafia w próżnię. Trzeba robić wszystko, by usłyszeli je rządzący już na samym początku kadencji, bo nadszedł czas do powrotu w cywilizowany świat przyzwoitości. Tylko w ten sposób można spełnić oczekiwania społeczne – autentyczną, niczym niezakłamaną, bezinteresowną wolę służby Polsce.

 

***

 

Moje powyborcze dedykacje pospołu z Ildefonsem

 

A wszystko zaczęło się od gafy dziennikarza TVN-u, który – niepomny sławetnej „Ody do młodości” Adama Mickiewicza – podał na antenie, że autorem słynnego powiedzenia „Tam sięgaj gdzie wzrok nie sięga” był zmarły niedawno biznesmen Jan Kulczyk. Gafę tę, jak to się często zdarza na You Tube, wykorzystali od razu internauci i posypały się, jak z rogu obfitości, aktualne memy, np.: Autorem powiedzenia „Litwo, ojczyzno moja” – jest Aleksander Guzowaty, zaś „Miej serce i patrzaj w serce” doktor Zygmunt Religa, a hamletowskiego „Być, albo nie być” – Beata Szydło. Słowa „Kocham Cię jak Irlandię” – przypisano Donaldowi Tuskowi, „Wiem, że nic nie wiem” – Antoniemu Macierewiczowi, zaś „Młodości , ty nad poziomy wylatuj” – Leszkowi Millerowi.

Najwięcej linków „to lubię” zyskała sentencja przypisana Matce Teresie z Kalkuty, następującej treści: „Kiedy zaczynam grać w Mortal Kombat najlepiej wybrać Skorpiona albo Sab Zoro. Jak opanujesz ciosy i fortality, to bez problemu nauczysz się grać innymi postaciami”.

Postanowiłem pójść w ślady dowcipnisiów z You Tube i plonem mojej twórczości są memy dedykowane z okazji zwycięskich wyborów najważniejszym osobom w państwie. Wyszedłem z założenia, że gdyby Konstanty Ildefons Gałczyński autor znakomitego cyklu p.t. „Pieśni” pisał dziś swoje wiersze, istnieje prawdopodobieństwo, że ich końcowe fragmenty uległyby drobnym modyfikacjom i były skierowane do konkretnych adresatów. Zacznę od „Pieśni” ostatniej, ale za to najpiękniejszej, która z wiadomych względów musi być pierwsza, bo dotyczy architekta naszej nowej rzeczywistości.

 

Do Jarosława Kaczyńskiego:

Cząstka pracy wykonana

I znów cząstka, i znów cząstka,

i znów noc, i znów od rana,

by z PO została chrząstka.

 

Jesteś jak pędziwiatr halny

drążysz skały bez wytchnienia.

Chciałbym twój gest triumfalny

ocalić od zapomnienia”

(tu przydałby się obrazek z podniesioną ręką Jarosława z zaznaczonym palcami V)

 

A teraz po kolei dedykacje, z kolejnych „Pieśni”.

 

Do Andrzeja Dudy:

Smak twych ust jak morwa cierpki

I głosu pochmurna słodycz,

i uszy twe jak wysepki,

które z dala widział Odys

 

Wciąż nie wiemy co się zdarzy,

błyskawicznie świat się zmienia.

Chciałbym grymas twojej twarzy

ocalić od zapomnienia.

 

Do Beaty Szydło:

Bo ty jesteś ornamentem

w mroku nocy, jej księżycem,

trzymasz mocno władzę w ręku

z namaszczeniem jak rusznicę

 

Venus. A tyś lot i górność,

chybotliwy błysk płomienia.

Chciałbym oczu twoich chmurność

ocalić od zapomnienia.

 

Do Antoniego Macierewicza:

Ile lat oddanych wiernie

służbie Polsce oczywiście,

ile teczek w IPN-ie,

agentów na czarnej liście.

 

Twe czyny jak dobry trunek

dalekie są od trzeźwości,

więc chciałbym twój wizerunek

ocalić dla potomności.

 

Do PiS-owskiej trójcy – Mariusza Błaszczyka, Marcina Mastelarka i Elżbiety Witek :

Parę by tu wron postawić

tak ze trzy pośrodku sali,

poobracać je dziobami,

by do siebie pokrakały.

 

Prezesowi będą kornie

snuć peany uwielbienia.

Chciałbym więc te trzy łby wronie

ocalić od zapomnienia.

 

Na koniec – Do Matki Boskiej:

Matko podnieść pięść nad domem,

gdzie władzę ogarnie chciwość,

gdy zostanie pustym dzwonem

– prawo i sprawiedliwość!

 

Stanisław Michalik

 

Tagi: ,