Kretynizm sterowany

Polecamy10 listopada, 2015

basinski felietonKretynizm lub matołectwo, wg Wikipedii oznacza niedorozwój umysłowy ciężkiego stopnia i gdy zwracamy się do naszego adwersarza per „kretynie” brzmi to nieprzyjemnie, choćby adresat tego określenia w pełni sobie na to określenie zasługiwał. Jeśli zatem kierujemy się empatią i częściowym współczuciem, możemy je zastąpić „wrodzonym zespołem niedoboru jodu”, co rzeczony adresat, jeśli jest oczywiście w stanie, przyjmie łagodniej i nie zareaguje dziką agresją, która może się dla nas skończyć fatalnie.

Żeby rozwiać ewentualne wątpliwości: osób z politycznego świecznika, którym poświęcam ten felieton, nie uważam za kretynów. Gdyby tak było, byłyby one usprawiedliwione, gdyż wspomnianej przypadłości sobie nie wybierały. Ale w kontaktach z wyborcami, mediami itp. posługują się, jak to nazywam, kretynizmem sterowanym lub przemyślanym. Nie wierzą, w to co głoszą, ale liczą, że odbiorcy nabiorą się i na skutek uporczywego powtarzania kłamstw i bzdur bez zastrzeżeń je zaakceptują (zasada Goebbelsa). A postępują tak dlatego, że tychże odbiorów uważają właśnie za kretynów, których klasyk Jacek Kurski nazwał „ciemnym ludem”.

Przykładów co niemiara na kretynizm sterowany, dostarczyły nam np. kampanie wyborcze. Joachim Brudziński, jeden z przybocznych prezesa, a także wielu jego kompanów, ze specyficzną lubością głosili, że podczas podróży do Japonii prezydent Bronisław Komorowski „skakał po fotelach w tamtejszym parlamencie” i tym samym Polaków skompromitował. Jak było naprawdę, przekonali się telewidzowie oglądający odpowiedni fragment relacji, a sami Japończycy potwierdzili, że nic takiego miejsca nie miało. Wspomniana „rewelacja”, wyjątkowo wredny paszkwil, musiała jednak zostać przyjęta jako prawda przez część elektoratu, który wyszedł na kretynów, ale Komorowskiemu, zgodnie z intencją głoszących, zaszkodził.

Beata Szydło, wygłosiła (a właściwie płaczliwie wystękała) mini orędzie na tle śmietniska w Nowej Soli, sugerując, że jest to przykład upadku Polski. Gospodarze i mieszkańcy miejscowości, która okazała się środowiskiem prężnym i nowoczesnym, obiecali posłance zapamiętać tę obelgę, ale piramidalna głupota poszła w Polskę i przysporzyła PiS kolejnych wyborców, którzy kretynizmu nie dostrzegli. Kim się zatem okazali?

Ta sama pojękująca posłanka (szykowana na premiera), w ciągu dwóch dni kilkanaście razy monotonnie wydukała odmieniane na różne sposoby słowo „histeria”, skierowane pod adresem premier Ewy Kopacz. Wymyślony przez pisowskich sztabowców sposób, miał pognębić i poniżyć szefową PO za to, że konsekwentnie upominała się u prezydenta o rozmowę na temat najważniejszych problemów kraju. Że czyniła to w sposób spokojny, ale konsekwentny, mogli się przekonać wszyscy rozsądni i obiektywni odbiorcy. Pozostali przyjęli rzekomą histerię Ewy Kopacz za kompromitujący ją pewnik i wyszli na… zgadnijcie kogo.

Pani Szydło najwyraźniej spodobał się kretynizm „wina Tuska” i z maniackim uporem zastosowała go (kretynizm) w stosunku do pani premier. Szefowa PO była winna wszystkiemu. Jeśli kot prezesa odmówił spożycia mleka, było to winą Ewy Kopacz, która tępi rolników i dowód na to, że państwo nie działa. A może jakiś kretyn w to uwierzy?

Prezydent Andrzej Duda przemierza kraj i wśród witającej go gawiedzi ciągle się czemuś dziwi, co ma PiS przysporzyć zwolenników. Podczas dożynek stwierdził, że jest „zdruzgotany” wieścią, jak Unia Europejska traktuje polskich rolników. Zapewne doskonale wie, że nasi rolnicy, to najwięksi beneficjenci kwot z UE i otrzymują tyle, ile wynika z odpowiednich przeliczników, np. więcej od rolników włoskich i hiszpańskich. Ale woli, jakby to określili młodzi, „rżnąć głupa”, bo liczy, że usłyszą to i wykorzystają podczas wyborów ci dosadnie nazwani przez Kurskiego i zagłosują na PiS. Ale wyszli na… (jak wyżej).

W zestawie kretynizmów nie może zabraknąć tych, które od lat wygłasza ekspert w tej dziedzinie Antoni Macierewicz. Jego domeną jest smoleński zamach. Przypuszczam, że sam w niego nie wierzy, ale co mu szkodzi z uporem maniaka sączyć tę obsesyjną głupotę w umysły naiwnych, głównie pisowskiego ludu, którego liczebność można powiększyć, by przy urnach przewrócił władzę. W Chicago, przed częścią tamtejszej Polonii, wykrzyczał kretynizm o ogołoceniu przez Bronisława Komorowskiego pałacu prezydenckiego z ponad STU „zabytków”. Fanatycy z Chicago (żelazny elektorat PiS) przyjęli tę rewelację z oburzeniem, podobnie jak insynuację o agenturalnych związkach Donalda Tuska ze Stasi. Zdaniem Macierewicza na Polskę mają chrapkę… Chiny. Samemu nie będąc kretynem (Strasznego Antoniego posądzam o inną ułomność) można z powodzeniem zrobić kretynów z innych.

Prezes PiS, dlatego uznawany jest za człowieka bardzo inteligentnego, bo m.in. potrafi po mistrzowsku uczynić kretynów, a co najmniej idiotów z tych, co mu uwierzyli. Teraz nawołuje do wielotysięcznych manifestacji poparcia, polityki robionej na ulicy, co nie tylko mnie bardzo źle się kojarzy. Nie będę wyliczał absurdów związanych tylko ze Smoleńskiem, przypomnę niedawne o toaletach we włoskich, katolickich świątyniach, które to przybytki są – według prezesa – dziełem wyznawców islamu oraz o panującym w Szwecji islamskim szariacie. PiS – owi powiększył się elektorat m. in. wskutek takich dziwów nad dziwy. On prezesowi uwierzy we wszystko. Także i w pasożyty oraz pierwotniaki wleczone przez uchodźców. Podobnymi określeniami posługiwali się naziści w stosunku do Żydów. Żenada w ustach polityka z ambicjami. „To karygodne” – skwitował wypowiedź prezesa Władysław Frasyniuk. Kolejny raz prezes „odwołał się do najbardziej prymitywnych ludzkich lęków”, podkreśliła przedstawicielka Amnesty International. Politycy o odmiennych od niego poglądach zareagowali stwierdzeniem, że prezes sieje „zarazę nienawiści i ksenofobii”, którą łatwo wywołać i zdobyć głosy. Prezesa poparł w tej sprawie prezydent RP, co największe zagraniczne media skwitowały z niesmakiem. Kto przyjął pierwotniaki za dobrą monetę? Nazwę wymieniłem wyżej.

Trzymająca się ziemi i przewidująca część społeczeństwa, próbowała reszcie uświadomić, na co naraża kraj. Przejawem tego jest m. in. nader celna twórczość poetycka rodaków, którzy nie muszą się wstydzić zawartości swoich czaszek. Oto fragmenty wiersza (autor nie jest mi znany) „Kremlowska radość”, będącego relacją ze spotkania Putina z Ławrowem (ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej) po zwycięstwie Andrzeja Dudy:

 

„(…) Odetchnął z ulgą, zatarł ręce

I tak się zwraca do Ławrowa:

Wyniki są po naszej myśli.

Zaraz szampana ci postawię!

Natychmiast gratulacje wyślij!

Niech głupcy cieszą się w Warszawie. (…)

Możemy mieć gorące lato!

Wkrótce za łby się wezmą Lachy,

Skłócą się z Unią, wyjdą z NATO,

Będziemy ubaw mieć po pachy.

Znów będą kartą grać smoleńską,

Trudno o zgodę w tym narodzie,

Każdy swój sukces wieńczą klęską,

A mądrzy tylko są po szkodzie.

Po co nam bomby i rakiety?

Zbyteczny atak, zbędny nalot,

Na czele stanie jakiś kretyn

i sami wszystko w mig rozwalą! (…)”.

 

Na koniec chciałbym się odnieść do tez zawartych w felietonach Pana Janusza Bartkiewicza „Refleksje jak najbardziej przedwyborcze” oraz „I po wyborach” . Poprzednio pisałem, że mnie zasmucają, teraz napiszę, że przerażają. Panie Januszu (mam nadzieję, że wybaczy mi Pan tę formę), Pana krańcowa niechęć do PO (a może i coś więcej), prawdopodobnie wzięła się z osobistych urazów, a tu chodzi o państwo… Po raz nie wiem który, powtórzę, że PO nie jest partią moich marzeń, ale w obecnej sytuacji tylko ona była w stanie zapobiec realizacji chorych idei PiS. Czytam i oczom nie wierzę: czy naprawdę ufa Pan w to, że Jarosław Kaczyński zrobi porządki w organach ścigania i wymiaru sprawiedliwości??!! Pan, długoletni i doświadczony pracownik tych organów?! Przecież żył Pan w latach 2005-2007 i widział, jaki horror zgotował JK rodakom na tych „odcinkach”. Poza tym wie Pan, kogo prezes wyznaczył do ścigania w rządzie PiS… Na Węgrzech Orban robi, co chce i Unia nie czyni mu z tego powodu przykrości, więc prezes może zaszaleć, a jego marzeniem nie są socjalne osiągnięcia i zrobienie obywatelom dobrze, a demolka konstytucji i państwo autorytarne, z czym się nie kryje. Partia, która tak odżegnywała się od koalicji z PO, nie miała szans na samodzielne rządzenie i frontalnym atakiem na Platformę dała PiS na tacy władzę absolutną, z którą będzie wiedział, co zrobić. Być może, domyśla się Pan, tak jak i ja, że Zjednoczona Lewica to twór sztuczny, sklejony na potrzeby wyborów, w łonie którego zwolennicy Millera, Palikota, Nowackiej (bardzo się na niej zawiodłem) i Gawkowskiego, patrzą na siebie spode łba. Jeszcze długo nie będą przy władzy, gdyż potrzebna jest lewica skrojona na XXI wiek, przebojowa, skuteczna, z nowymi, realnymi w kapitalizmie pomysłami, nowymi ludźmi, nie dublująca PiS. ZJ wystąpiła w roli pożytecznego idioty, a więc takiego, którego poglądy posłużyły w rzeczywistości jego wrogom, którzy to wykorzystali. Czy zapowiadana przez PiS czystka, na razie w mediach publicznych, nie daje Panu niczego do myślenia? Ruszyła szczujnia PiS, a Jerzy Zelnik donosi na kolegów aktorów… Czy pochwala Pan pomysły socjalne PiS, grożące krajowi ruiną? Czy godzi się Pan na obniżenie rangi Polski na arenie międzynarodowej i ojca Rydzyka w roli suflera? Czy jest Pan za wzmożeniem patriotyczno – moralno – narodowo – religijnym nowej władzy? Czy jest Pan, jak PiS, zdania, że państwo w sprawie smoleńskiej NICZEGO nie wyjaśniło? Wiwat pękające parówki, wiwat głosy z wiadra, wiwat sztuczna mgła! A przecież te kretyństwa, to żelazny składnik władzy PiS, któremu postanowił Pan DAĆ SZANSĘ. Nie mogę uwierzyć… Pisze Pan o osuszeniu przez PiS moralnego bagna. Błagam… Zaczyna mi się tu jawić kampuczańska wersja odnowy społecznej według pomysłu Pol Pota.. Może mi Pan zarzucić egzaltację, ale dzięki podobnym sugestiom Polacy zarzucili sobie pętlę na szyję. Nie należało im sugerować rozwiązań samobójczych i dawania szansy PiS. Nie istnieją rządy na próbę. Z uwagi chociażby tylko na moją rodzinę, nie życzę sobie rewolucji po ewentualnym blamażu partii prezesa. Niepokojom można było zapobiec wcześniej. Moje pisanie stanowiło drobną próbą przeciwstawienia się najgorszemu. Chyba zdało się psu na budę, chociaż porażka PiS w naszym okręgu jest iskierką nadziei. Ale próbowałem i ciągle liczę na tych, co podzielają moje opinie.

Jak się okazało, wielu zostało otumanionych i powiększyło armię ludzi tym razem nie o wrodzonym, a nabytym zespole niedoboru jodu. Wygrali, a więc nadawcom kretynizmów z pisowskich wyżyn i ich odbiorcom tylko gorzko powinszować. Demokracja wycięła numer stulecia. Kretynizm ponad wszystko. A przyszłych zawiedzionych rządami PiS na pewno żałował nie będę, chociażby dlatego, że bardzo zaszkodzili reszcie swoich ziomków i – to nie patos – dobremu imieniu Polski.

Andrzej Basiński

 

PS. Pozwoliłem sobie na jeden tekst odstąpić od zasady pisania krótszych felietonów, gdyż potraktowałem go jako pewne podsumowanie. Inna sprawa, że jeśli chodzi o rozmiary tekstów, Koledzy Autorzy nie zechcieli pójść w moje ślady…

A.B.

Tagi: ,