I po wyborach

Polecamy3 listopada, 2015

bohun bartkiewicz No i stało się to, co od wielu tygodni wieszczyłem i przez co, zdarzało się, obrywałem mocno, nawet na łamach Tygodnika D2010. Wybory zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość, a Zjednoczona Lewica zaliczyła solidnego kopniaka, przez co wyleciała poza nawias politycznego wpływu na to, co się z nami w najbliżej przyszłości dziać będzie. Na tak marną kondycję lewicy zapracowała sobie sama najbardziej, więc odpuszczam tu jakieś wypominki, bo leżącego nie kopię.

Natomiast jednego nie mogę i nie chcę pominąć. Otóż wielokrotnie nawoływałem zwolenników lewicy, aby mimo wszystkich żalów i pretensji (niejednokrotnie przecież uzasadnionych) w wyborach jednak na nią zagłosowali. Nawoływałem, by nie słuchali durnowatych apeli byłego już posła SLD Dariusza Jońskiego, który nawoływał publicznie, by robić wszystko dla zatrzymania PiS, a tym samym apelował, aby wyborcy SLD zagłosowali na… Platformę Obywatelską. Bo mimo tej jego prostoty w myśleniu, nie jest tak głupi, by wyobrażać sobie, iż SLD miało szansę PiS pokonać w tych wyborach. Więc jeżeli tak nie myślał, to nawoływał do głosowania na PO. No i ma teraz zapewne wielką satysfakcję, że Platforma jest największą partią opozycyjną. Tylko, że sam (czego nie żałuję absolutnie) i z klubowymi kolegami (czego już żałuję), musi sobie roboty poszukać. W odróżnieniu od Grzesia Napieralskiego, który się sprytnie do PO przytulił i do Senatu mandat dostał. Nie musi się biedak martwić, z czego przez najbliższe 4 lata będzie się utrzymywał, ale być może czas ten powinien spożytkować, aby wreszcie jakiegoś przyzwoitego fachu się nauczyć. Powinien to zrobić, bo zdaje się, że za kolejne cztery lata wyborcy Platformy pokażą mu drzwi i czerwoną kartkę. Jestem przekonany, że sam na to zapracuje i niech tak się stanie. Lewica przegrała sromotnie właśnie przez takich jak Joński ludzi, którzy – deklarując swoje lewicowe przekonania – robili wszystko, aby nakłonić tzw. elektorat lewicy do głosowania na Platformę. Czynili tak poprzez roztaczanie czarnego scenariusza na najbliższe lata, głosząc, że pod rządami PiS Polska zamieni się w jeden wielki obóz karny na wzór twierdzy w Berezie Kartuskiej, a dla tych, którzy nie zgadzają się z wizją Jarosława Kaczyńskiego, pozostanie tylko wielka emigracja. Otóż oświadczam, że na żadną emigrację (faktyczną i wewnętrzną) nie wybieram się, mimo, że Jarosław Kaczyński, i jego zausznicy, akurat z mojej bajki nie są, czego zresztą nigdy nie kryłem. Ale jeżeli Jarosław Kaczyński planuje zbudowanie naprawdę silnej Polski (cokolwiek by to nie oznaczało), to akurat to bardzo mi się podoba, bo nie podoba mi się perspektywa życia w kraju, w którym rządzą światowe wielkie korporacje, kraj ten sprowadzając do roli półkolonii, pozbawionej suwerenności. A grozi nam to – co rząd PO przed społeczeństwem starannie skrywał – kiedy Unia Europejska podpisze ze Stanami Zjednoczonymi umowę o wolnym handlu (TTIP), która m.in. będzie miała i taki skutek, że wielkie korporacje, a nie polski Sejm, będą tworzyły polskie prawo. Być może ktoś nie uwierzy, ale w wyniku tej umowy, każda ustawa, która zostanie uznana przez jakąś korporację za szkodliwą dla jej interesów, będzie mogła żądać od Polski tak olbrzymich odszkodowań, że niechybnie wszyscy z torbami pójdziemy, bo takie pozwy będą (zgodnie z umową TTIP) rozsądzane będą przez prywatne sądy arbitrażowe, finansowane przez te korporacje. To tak w wielkim skrócie tylko. Wiec jeżeli rządy PiS, realizując obietnicę odbudowy pełnej, suwerenności Polski, przeciwko tej umowie zaprotestują, to ja będę taką ich politykę wspierał ile mi sił starczy.

Zdaję sobie przy tym sprawę, że istnieje groźba, iż do gry wrócić zechcą niektóre odrażające postaci z czasów IV RP, bo widać, jak się koło J. Kaczyńskiego kręcą, jak nóżkami przebierają, strojąc pocieszne, a zarazem marsowe miny. Jestem jednak przekonany, iż Jarosław Kaczyński odrobił lekcję dotyczącą błędów IV RP, czego pierwszym symptomem było chyba pozbycie się tych różnych mrocznych, czy nawet wręcz ponurych osobowości. To, że ich przed kampanią wyborczą do siebie dopuścił i koalicję nawet zawarł, było raczej – w mojej ocenie – zamysłem taktycznym, mającym na celu zyskanie każdego głosu, jaki te postaci mogły mu ze sobą przynieść. Wszak on o konstytucyjną większość walczył więc nizał ten polityczny plankton, jak paciorki na sznurku. Myślę, że się nie będę mylił zakładając, że po sformowaniu rządu panów tych (i pań) w nim nie będzie, a po kilku miesiącach zostaną raczej na stałe usunięci do kąta. Dostana jakieś tam „ochłapy”, a jak będą brykali, to raczej zmiłuj się nie będzie. J. Kaczyński jest bardzo pamiętliwy i tym, co go zdradzili, albo on myślał, że tak chcieli uczynić, nie wybacza. Świadczą o tym losy wielu byłych jego onegdaj bliskich współpracowników i towarzyszy partyjnych.

Jestem też przekonany, że rząd PiS nie spełni w zdecydowanej większości swoich prospołecznych obietnic wyborczych, a stanie się tak, bo budżet państwa takich ciężarów nie utrzyma. Więc ci, którzy zagłosowali z powodu tych obietnic, szybko obudzą się z ręką w nocniku i długo jej z niego nie wyciągną. Dla mnie osobiście nie ma żadnej różnicy, czy rządzi prawicowa PO, czy też tak samo prawicowe PiS, albowiem nigdy nie oczekiwałem, bo nie wierzyłem, że rządy tej formacji kiedykolwiek na sercu miały dobro tej szarej masy, która żyje z tego, iż swoją pracę, za marne zresztą grosze, sprzedaje kapitalistom. A ci, jak wiadomo, nie kierują się jakimiś lewicowymi przekonaniami, więc zasada, iż kruk krukowi oka nie wykole, powoduje, że prawicowi kapitaliści i prawicowi politycy grają w tej samej orkiestrze. Dla mnie najbardziej istotne będzie to, co zrobi PiS w zakresie swych obietnic dotyczących przeprowadzenia gruntownych porządków na niwie wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, bo jest to chyba jedna z najbardziej zabagnionych sfer publicznej działalności organów państwa. Ostatnio wiele się znów dowiedziałem i z pewnym przerażeniem mogę stwierdzić, że tylko byli i aktualni, uczciwi i ci co nimi być przestali, policjanci i dziennikarze, zdają sobie sprawę, jakie w Polsce zapanowało bagno. Przede wszystkim bagno moralne. I trzymam kciuki, aby PiS udało się wreszcie to bagno chociaż trochę osuszyć.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,