Dajmy szansę lepszemu

Polecamy21 października, 2015

bohun bartkiewiczW telewizorach istny zmasowany ostrzał potencjalnych wyborców, prowadzona przez dwie najbardziej wypromowane w mediach partie polityczne, które udają, że są wobec siebie w permanentnej opozycji, której, jedynym czytelnym wyrazem, jest to, że nawzajem brzydko o sobie mówią. Publicznie, bo prywatnie politycy tych ugrupowań razem chodzą na piwo, na różnego rodzaju bale i tak zwane „ewenty”, jeżdżą do tych samych zagranicznych ośrodków wypoczynkowych, mają wspólnych znajomych, otrzymują takie same wysokie wynagrodzenia i olbrzymie gratyfikacje, itp., itd. Oprócz tego mają jeszcze jedną wspólną cechę, na którą już niestety mniej się uwagi zwraca. Chodzi mi o to, że wspólnie i praktycznie jednym głosem zwalczają wszystko to, co może być określone mianem lewicy. Jest tak dlatego, że lewica dla nich, to wróg śmiertelny i niech nikogo nie omami to, iż niekiedy mówią o niej mniej agresywnie, a czasem, zdawałoby się, wręcz przyjaźnie. Ma to miejsce szczególnie wtedy, kiedy lewica krytykuje jedną z nich. Wówczas ta druga, lewicy nachwalić się nie może. Jednakowoż nie za to, że ma ciekawy i bardzo prospołeczny program, tylko za to, że „dowala” jej przeciwnikowi. Natomiast jeżeli chodzi o program lewicy (głównie SLD), to jest on solą w oku i wrzodem na siedzeniu zarówno jednej, jak i drugiej partii, czyli generalnie POPiS-owi. Program ten jest permanentnie zagłuszany, ośmieszany i eliminowany w sektorze publicznym, a z wielką namiętnością czynią to polskie media, szczególnie te elektroniczne, w zasadzie wszystkie wyraźnie antylewicowe. Sama lewica nie ma  odpowiednich środków finansowych, aby zapewnić sobie nie tylko stałą, ale też sprzyjającą jej medialną tubę propagandową, przez co, tak zwany elektorat mało wie o tym, co lewica zamierza i jakie ma dla niego propozycje. A zmasowany ostrzał medialny, wszystkiego tego, co lewicy uda się jakoś jednak jakoś wyeksponować, natychmiast pokrywane jest cyniczną kpiną i kłamstwem. I tak to się toczy, a społeczeństwo w swej większości jest przekonane, że to właśnie prawica (niezależnie, przez którą partię reprezentowana) walczy zdecydowaną o poprawienie, lub co najmniej ulżenie, niedoli tegoż społeczeństwa. Niech więc każdy z nas, każdy kto ma prawo oddać swój głos na przedstawiciela jednej z partii politycznych, zastanowi się dlaczego więc jest tak nam marnie. Dlaczego jest tak, kiedy te dwie partie z tak wielkim poświęceniem walczą nieustannie o nasze dobro? Niech się każdy z nas zastanowi, dlaczego tuż przed  wyborami te prawicowe partie tak mocno uderzają w lewicowy ton i obiecują nam tyle, iż wydawać by się mogło, że ich marzeniem jest reaktywowanie nieboszczki Polski Ludowej? Niech każdy uczyni sobie rachunek sumienia i przypomni ile razy w przeszłości, właśnie na tego rodzaju przedwyborcze obietnice prawicy dał się nabrać. Niech się każdy zastanowi, dlaczego to rządy lewicy (w latach 1993–1997,  2001–2005) wyprowadzały kraj z zapaści gospodarczej i finansowej, doprowadzając do szybkiego wzrostu gospodarczego, a za każdym razem, kiedy władzę przejmowała prawica, kraj popadał w kryzysy nie tylko ekonomiczne, ale też w permanentne kryzysy etyczne. Niech się każdy zastanowi dlaczego Polska została w tak szybkim tempie wprowadzona do NATO i Unii Europejskiej, w czasach kiedy rządziła lewica, a nie udało się tego uczynić partiom prawicowym, które przecież twierdziły publicznie i cyniczne, iż lewicy wolno ponoć mniej. Jestem przekonany, że stało się tak dlatego, iż dla starej Unii polska lewica była jednak bardziej wyrazistym partnerem, niż prawicowe ugrupowania wywodzące się z formacji, która doprowadziła do totalnego zniszczenia wszystkiego tego, co stanowi o sile każdego państwa. Do zniszczenia podstaw gospodarczych, zdolności wytwórczej i odtwórczej, polskiej nauki, a przede wszystkim polskiej samodzielności, która w czasach panowania doktryny Breżniewa, była czymś, co Polskę wyraźnie odróżniało od pozostałych krajów będących w zasięgu panowania ZSRR. To polska prawica, wywodząca się z „Solidarności”, polskę przemysłowo-rolniczą zamieniła w jedną wielką montownię i supermarket, których faktycznymi właścicielami jest Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, a więc wielka światowa finansjera. Niech każdy zastanowi się kto i dlaczego starał się obywatelem wmówić istnienie tzw. afer  lewicy, które, jak czas pokazał, żadnymi aferami nie były, a sztandarowa „afera  Rywina” była tak prawdziwa, że o tym, czy była, czy też nie, zdecydować musiało wielostopniowe głosowanie sejmowe. Czas pokazał, że owa „afera” została przez polskie (przecież w wolnej Polsce działające) sądy obśmiana i z wielkiej chmury jeno kilka kropel spadło. Niech każdy zastanowi się dlaczego to za polską prawicą (w każdej jej formacji politycznej) ciągnie się cała armada afer i aferek, z których zdecydowanie zdecydowana większość została zgrabnie zamieciona pod dywan. I chociaż każdy z nas o nich nie tylko słyszał, ale też i widział, a setki tysięcy doświadczyło na sobie, wmawia się nam, że to właśnie polska prawica jest czymś, bez czego nikt z nas żyć nie potrafi i bezpieczny nie będzie. W niedzielę wybory, więc każdy będzie miał okazję pokazać, czy na tę nachalną i cyniczną propagandę dał się nabrać i został jednym z członków „ciemnego ludu, który wszystko kupi”, czy też potrafi samodzielnie oddzielić ziarno od plew, mimo tego, że plewy owe rozsiewane są przez wszystkie prawicowe partie w ilościach szarańczy, która była jedną z egipskich plag, zesłanych przez mściwą opatrzność. Jestem przekonany, że w najbliższą niedzielę każdy z nas podejmie przemyślaną i jedynie słuszną decyzję, bo każdy z nas do takiej decyzji ma niezbywalne prawo. Ale też każdy z nas musi zdawać sobie sprawę, że suma tych decyzji wpłynie na to, czy będziemy nadal pogrążać się w chaosie wewnętrznych wojenek prawicy, czy też stworzymy realną szansę, by wreszcie lewica miała znaczącą siłę, by te wojenki zamienić w wspólne działania. Działanie dla naszego własnego dobra, a nie dobra światowej finansjery, która owe wojenki tajnie i stale finansuje. Natomiast siedząc w domu i alienując się od realnego życia, stworzymy jedynie warunku dla dalszego utrwalania tego wszystkiego, na co w zaciszu swego mieszkania bez przerwy narzekamy i na co przysłowiowe psy wieszamy. Idźmy więc na wybory i dajmy szansę lepszemu.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,