Zemsta po chrześcijańsku

Polecamy21 października, 2015

basinski felietonOto, co często ostatnio publicznie wygłasza Marcin Wolski, nadworny piewca i orędownik PiS, który w czasie kampanii prezydenckiej urodził wizjonerski utwór „Domino”. Poniżej jego fragment:

 

„Wygraliśmy, w Platformie stypa

niewesoła łże elit mina

tylko patrzeć, a zaczną się sypać

pozostałe kostki domina.

Padnie rząd, padnie sejm oraz senat

oczyszczenie przeżyją sądy

RUNĄ MEDIA, LITOŚCI NIE MA

I PRZEŻYJĄ SZOK SAMORZĄDY.

Banki oraz handlowe kolosy

Spolszczą się w ramach cudów i dziwów

WYJAŚNIMY SMOLEŃSK, a MOSKWIE

ODEŚLEMY AGENTÓW WPŁYWU.

Wielka fala Polskę opłucze

zmiany krańców najdalszych dotrą

I ZADZWONIĄ WIĘZIENNE KLUCZE

aferałom, ZDRAJCOM I ŁOTROM(…)”. Podkreślenia moje.

 

Recytację pokazano w programie TVN24 „Szkło kontaktowe”. Podczas popisu Wolskiego, w tle brzmiały sygnały karetki pogotowia ratunkowego. Wtedy komentator programu, inny satyryk Krzysztof Daukszewicz, skwitował te dźwięki wymownie: „To chyba po niego jadą…”

Oto najkrótsza, a zarazem najtrafniejsza recenzja występów Wolskiego, którego żałosne produkcje wywołują aplauz głównie podczas spotkań z pisowskim ludem, który nie może się doczekać przejęcia władzy przez swojego idola, Nienawistnika nr 1, którego dążenia od lat rujnują polską politykę i chyba już nieodwracalnie podzieliły nasze społeczeństwo.

To, co wygłasza Wolski, nacechowane jest jadem i agresją, o którą zwykle trudno posądzać satyryka i prześmiewcę, zwłaszcza dobrze się kiedyś zapowiadającego. Dopóki nie zaprzedał duszy mrocznej stronie mocy, której służy gorliwie i wiernie.

Wolski lubi się podpierać nauką Kościoła i cytować św. Jana Pawła II. To żadna nowość w jego środowisku, które z modlitwą na ustach najchętniej utopiłoby swoich przeciwników w łyżce wody, ale żeby przedtem trochę się jeszcze pomęczyli. Religijna obłuda, to znak firmowy PiS, co jakoś ostatnio uchodzi uwadze mamionego obietnicami z księżyca elektoratu…

Podczas niedawnego smoleńskiego sabatu na Krakowskim Przedmieściu, prezes ni z gruchy, ni z pietruchy wspomniał, że mścić się nie będzie. Po tym wyznaniu przez Polskę przetoczył się gromki, ale i gorzki rechot tych, co oszukać się nie dadzą i dobrze wiedzą, że idee fixe prezesa, esencją jego jestestwa jest zemsta po wielekroć. Jak pogodzić katolicyzm Wielkiego Mistrza i jego giermków z mściwością, której wiara zakazuje? Wszystko się da do niej dopasować. Słyszeliście przecież o inkwizycji i zakonie Krzyżackim. Odnoszę wrażenie, iż nienawistników w Kościele przybywa i że to oni są dla niego większym zagrożeniem od muzułmanów. Jeśli ktoś wnikliwie przygląda się ludziom deklarującym głęboką wiarę, by brać z nich przykład, to prezes, niestety, stanowi jej swoistą antyreklamę. A jeśli traktuje ją instrumentalnie, jest hipokrytą i kłamcą.

Za co miałby się mścić prezes i jego kompania? Dokładnie nie wiadomo. Górale, szczególnie zapatrzeni w niego wyznawcy, rzekliby zapewne: „a za żywota!”, co jest w ich przekonaniu logiczne i klarowne. Po prostu jeśli są psy, znajdą się i kije na nie. Korekcie zostanie poddane prawo, a kiedy trzeba będzie, to się je nagnie. Jak fajnie było kiedyś wywalać drzwi o 6 rano i prowadzić delikwenta w kajdankach pod kamery! Kto jest innego zdania niż sekta, która musi odreagować swoje kompleksy i doły – do tiurmy z nim, albo do psychiatryka! W imię katolickiej sprawiedliwości! Ponoć już są przygotowane listy zwolnień dziennikarzy z telewizji publicznej.

Małgorzata Wassermann, przymierzana do fotela ministra sprawiedliwości w rządzie PiS, już wie, za co się zemści. Za Smoleńsk i zamach, w którym poległ jej ojciec. W „Nowym Dzienniku” wyraziła nadzieję, że wymiar sprawiedliwości dotknie Ewę Kopacz, Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Jerzego Millera i innych. Myśli o Trybunale Stanu, ale i o odpowiedzialności karnej. Oj, będzie się działo!

Autor tego tekstu liczy nieśmiało na odwiedziny w miejscu odosobnienia przez życzliwych mu Czytelników, z dobrym słowem i miską smacznej strawy…

Andrzej Basiński

Tagi: ,