Tutaj mam swój dom

Polecamy16 października, 2015

Rozmowa ze Stanisławem Longawą, kandydatem na posła do Sejmu RP z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego – nr 1 na liście nr 5.

 longawa

 

 

 

 

 

 

 

 

Dlaczego wyborcy mieliby głosować na kandydata z listy PSL-u?

– Kandydaci z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego to osoby, które sporo swojego czasu i energii poświęcają na rozwój naszych małych ojczyzn. Myślę, że każda z nich wnosi powiew świeżości. Nie ma na liście PSL-u transferów politycznych, czyli osób rozpoznawalnych, które funkcjonowały już w innych partiach politycznych.

 

Politycy PSL postrzegani są jako reprezentanci głównie obszarów wiejskich i mniejszych miast…

– Polskie Stronnictwo Ludowe zawsze jest blisko ludzkich spraw. Na pewno głos z obszarów wiejskich i tych prowincjonalnych jest dla nas lepiej słyszalny, bo tutaj pracujemy na co dzień. PSL wie, na czym polega współpraca i pracę zaczynają od parafii, przez grupę sąsiedzką, gminę, powiat. Łatwiej pracuje się w ten sposób w mniejszych gminach, w mniejszych ośrodkach niż we Wrocławiu czy Wałbrzychu, co nie znaczy, że na naszych listach nie ma osób, które znają problemy dużych miast.

 

Jakie obszary będą ważne dla ludowców w nowej kadencji Sejmu?

– Wydaje mi się, że przykładem dobrego działania jest dotychczasowa praca trzech ministerstw, za które PSL odpowiada: gospodarki, pracy i polityki społecznej oraz rolnictwa i rozwoju wsi. I należy to kontynuować. Ministerstwo Gospodarki, z naszego doświadczenia na Dolnym Śląsku – efekt najbardziej widoczny. To jest aktywizacja gospodarcza mniejszych ośrodków w postaci specjalnych stref ekonomicznych, czyli takie ukierunkowanie pomocy publicznej dla przedsiębiorców, żeby aktywizować obszary słabsze, które samodzielnie nie mogą takiego systemu zachęt dla przedsiębiorców stworzyć. Ministerstwo takie narzędzie ma i myślę, że Świebodzice mogą być przykładem na to, że to narzędzie zadziałało. Dobrze by było, żeby zafunkcjonowało też w innych miejscach Aglomeracji Wałbrzyskiej, na przykład w gminie Głuszyca.

 

Dla mieszkańców Aglomeracji Wałbrzyskiej wciąż największym problem jest bezrobocie, choć widać wyraźny spadek liczby osób bez zatrudnienia.

– Ciągle niewykorzystanym potencjałem jest ekonomia społeczna, szukanie takiej możliwości aktywizacji pracowników, aby starali się coraz bardziej być odpowiedzialnymi ludźmi, pracownikami. Ciągle jest duże bezrobocie, a z drugiej strony pracodawca ma problem ze znalezieniem pracownika. Takie formy jak CIS, przedsiębiorstwa socjalne mogą służyć do przygotowania osoby na rynek pracy. Osobiście uważam, że krokowy wzrost płacy minimalnej jest koniecznością. Szukajmy innych przewag niż tylko niskie koszty pracy.

Jeśli chodzi o inne sprawy, które są w gestii Ministerstwa Pracy, to próbuje się cały czas wykreować system wsparcia dla rodzin wielodzietnych, pomocy dla rozwiązań, które mają poprawiać sytuację demograficzną. Jednym z dokonań, które jest główną zasługą PSL-u, jest choćby wydłużenie urlopu macierzyńskiego. To jest temat urlopu ojcowskiego, Karta Dużej Rodziny i szukanie takich możliwości, także podatkowych, żeby to wsparcie docierało nie tylko do rodzin o najniższych dochodach.

 

Trzeci obszar, za który PSL w rządzie odpowiada, to jest rolnictwo, rozwój obszarów wiejskich i efektywne wykorzystanie środków z Unii Europejskiej.

– Jednym z instrumentów, który się sprawdził w poprzednich latach, było wskazanie minimalnych poziomów procentowych, na przykład, na zadania z zakresu wodociągowania i kanalizacji na Dolnym Śląsku – 30 proc. musi być przeznaczone na obszary wiejskie. Ministerstwo Rolnictwa było często w opozycji do rozwiązań Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i dziś widzimy skutki w tych programach. Ale programy dopiero rozpoczynają swoje funkcjonowanie, więc myślę, że jest jeszcze czas, aby po wyborach strać się ten trend zmieniać. Ważnym zadaniem dla PSL-u jest takie regulowanie zasad korzystania ze środków Unii Europejskiej, aby samorządy wiejskie mogły korzystać z Regionalnego Programu Operacyjnego czy programów na poziomie krajowym. PSL stawia na to, aby wspomagać słabszych.

 

Zakładając, że wygra pan te wybory, jakiego posła w osobie Stanisława Longawy wyborcy mają się spodziewać: gabinetowego czy w terenie?

– Po wielu latach funkcjonowania w sferze publicznej nie da się ukryć, że mam gen społecznikowski i nie mógłbym żyć bez wydarzeń, które dzieją się w naszym regionie. O ile mogę być sprawnym politykiem gabinetowym, to nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez żywego kontaktu z mieszkańcami. Nie znam inicjatywy ustawodawczej, żeby wydłużyć dobę, każdy ma ograniczenia czasowe, natomiast uważam, że mógłbym bez straty dla efektów pracy w Sejmie dużą część czasu spędzać w okręgu wyborczym. Tutaj mam swój dom, swoje gospodarstwo i nie stać mnie na wyprowadzkę do Warszawy – w sensie rodzinnym i zawodowym.

(RED)

 

Materiał sfinansowany przez KW PSL

Tagi: , , ,