Od zawsze byłem społecznikiem

Polecamy9 października, 2015

Rozmowa z Robertem Jagłą, społecznym posłem na Sejm RP i prezesem Funduszu Regionu Wałbrzyskiego.

 jagla 2

W kończącej się kadencji Sejmu był Pan posłem społecznym. Co to oznaczało w praktyce?

Robert Jagła: – Sprawując mandat posła nie pobierałem wynagrodzenia i pozostawałem aktywny zawodowo, pełniąc funkcję prezesa zarządu Funduszu Regionu Wałbrzyskiego. Oznaczało to przede wszystkim lepsze i szybsze efekty mojej pracy, na których zyskał cały region. Mogłem z podwójną siłą wspierać lokalnych przedsiębiorców oraz angażować się w rozwój gospodarczy naszego regionu.

 

W skład izby niższej naszego parlamentu wszedł Pan stosunkowo późno. Czy miało to jakiś wpływ na Pana poselską pracę?

– Obejmując mandat posła, właściwie już pod koniec VII kadencji Sejmu RP, wiedziałem, że mam przed sobą duże wyzwanie. Okrojony czas na działanie mobilizował mnie jeszcze bardziej do pracy. Nie było ani chwili na rozgrzewkę. Jeśli chciałem realizować swoje cele, musiałem działać konkretnie. Dziś wiem, że była to dobra decyzja, bo łącząc obszary swojej aktywności zawodowej z pracą sejmową, udało mi się zwrócić uwagę na wiele problemów trapiących polskich przedsiębiorców, a niektóre z nich rozwiązać pomyślnie. Jako członek dwóch komisji sejmowych: Komisji Gospodarki oraz Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii dokładam starań, aby nasza gospodarka rozwijała się, podejmując trudne wyzwanie konkurencyjności. Praca w tych komisjach to również element mojej strategii, w której nacisk kładę przede wszystkim na zaangażowanie w rozwój regionu oraz promocję przedsiębiorczości.

 

Jak udawało się godzić pracę w FRW z obowiązkami parlamentarzysty?

– Pogodzenie obowiązków było sporym wyzwaniem logistycznym, ale jak wielokrotnie podkreślałem, było to możliwe dzięki współpracy wielu odpowiedzialnych i zaangażowanych osób. Ja sam musiałem być konsekwentny w planowaniu pracy i pilnowaniu kalendarza. Aby podołać wszystkiemu, dzień zaczynam zwykle po godz. 6.00, a kończę często ok. 22.00. Moja aktywność nie słabnie też w weekendy. Jednak mam to szczęście, że lubię swoją pracę, zarówno poselską, jak i w Funduszu. Dzięki temu też czerpię z niej satysfakcję. Tym bardziej wtedy, kiedy pojawiają się konkretne efekty moich działań.

 

Co 4 lata temu było dla Pana tym pierwszym impulsem do kandydowania, a co teraz Panu przyświeca?

– Jak wynika z mojego życiorysu, od zawsze byłem społecznikiem. Zdecydowałem się kandydować do Sejmu, bo po prostu zależy mi na ludziach i poprawie ich sytuacji życiowej, rozwiązywaniu problemów. Uznałem, że będąc posłem uda mi się być bardziej skutecznym, przede wszystkim w działalności społecznej. To bezpośrednio wiąże się też z pracą na rzecz regionu i rozwiązywania jego problemów, a to z kolei przecież przekłada się na jakość naszego życia. Mam wielką satysfakcję, kiedy mogę pomóc i gdy wiem, że moja praca ma sens. I choć kończy się kadencja wciąż deklaruję swoje zaangażowanie w budowanie lepszej, bezpiecznej przyszłości. Nie chcę promować populistycznych i chwytliwych haseł, chcę z efektem dokończyć to, co już robię. Chcę się skupić na tym, co jest konieczne i możliwe do zrealizowania.

 

Co było Pana największym sukcesem w tej kadencji Sejmu?

– Za największy sukces uważam ilość wsparcia, jakie udało się przekazać przedsiębiorcom oraz organizacjom pozarządowym. Dzięki łączeniu obowiązków prezesa FRW oraz posła na Sejm RP do dolnośląskich przedsiębiorców, w ciągu ostatniego roku, trafiło prawie 18 mln zł. Blisko 200 tys. zł otrzymały natomiast instytucje realizujące na naszym terenie cenne inicjatywy społeczne. Za duży sukces uważam również deklarację, którą udało mi się uzyskać od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w sprawie zwiększenia wynagrodzenia dla grup pracowniczych, które od 2010 roku były objęte „zamrożeniem” płac, a także podwyżek dla funkcjonariuszy i pracowników cywilnych służb mundurowych oraz wzrostu zatrudnienia i tym samym zmniejszenia liczby wakatów. Sukcesem w całkiem innym wymiarze, bardziej osobistym, było natomiast wywołanie niezapomnianych dziecięcych uśmiechów. Mam tu na myśli m.in. akcję pomocy dla Domu Dziecka w Solecznikach, w powiecie wileńskim na Litwie, a także w Domach Dziecka w Wałbrzychu i Świdnicy czy też wyprawki dla dzieci z wałbrzyskiego Białego Kamienia. Jeśli chodzi o litewską placówkę, to przebywa tam blisko czterdzieścioro dzieci z polskich rodzin. Udało się zebrać dla nich niezbędne środki czystości, ubrania, artykuły szkolne i zabawki edukacyjne. Zasięg akcji przerósł moje oczekiwania.

 

W jakich sprawach wspierał Pan mieszkańców Aglomeracji Wałbrzyskiej?

– Pomagałem mieszkańcom w różnych sprawach. Przede wszystkim skupiałem się jednak na wspieraniu przedsiębiorczości, zapewnieniu pomocy prawnej i rozbudowie infrastruktury drogowej. Wielokrotnie interweniowałem w Sejmie w celu uproszczenia przepisów i ułatwienia prowadzenia działalności gospodarczej. Zaalarmowany przez przedsiębiorców wystosowałem m.in. interpelację w sprawie regulacji przepisów prawa dotyczących tzw. outsourcingu pracowniczego, jak również interpelację w sprawie dofinansowania z programów europejskich tworzenia nowych miejsc pracy przez przedsiębiorców. Jako konieczność uznałem również zapewnienie mieszkańcom Aglomeracji Wałbrzyskiej dostępu do bezpłatnych porad prawnych, które udzielane są w moim biurze poselskim w Świdnicy. Do ministra infrastruktury i rozwoju skierowałem interpelację w sprawie planowanych inwestycji oraz poprawy bezpieczeństwa na drodze krajowej nr 35, która odgrywa kluczową rolę w komunikacji pomiędzy aglomeracją wrocławską a wałbrzyską. Niezmiernie ważna jest dla mnie również sprawa obwodnicy Świdnicy, o której powstanie zabiegam od samego początku i wierzę, że inwestycja zostanie zrealizowana.

(RED)

Tagi: , , ,