Po co nam ten powiat?

Polecamy8 października, 2015

stanislaw michalikPrzeczytałem na facebooku ogłoszenie wałbrzyskiego powiatu ziemskiego o umieszczeniu na liście przetargowej budynku poszkolnego w Głuszycy przy ul. Parkowej 9. Poczułem się tak, jakby ktoś mi wbijał nóż w serce. Przez moment odniosłem wrażenie, że dalej żyję na Dzikim Zachodzie. Nie mogłem w to uwierzyć. Wahałem się przez jakiś czas, czy warto poruszać tę sprawę, czy powinienem zrobić to ja – „ostatni Mohikanin” szkolno-włókniarskich tradycji mojego miasta.

Z dniem 1 września tego roku, jak się dowiedziałem, została przeniesiona do Szczawna –Zdroju funkcjonująca w Głuszycy od 1961 roku jedyna w mieście szkoła średnia. Nie upłynął miesiąc, a okazało się, że budynek szkolny został opróżniony ze wszystkich mebli, sprzętu, pomocy naukowych. Wszystko, co stanowiło jakąkolwiek wartość, włącznie z osłonami oświetlenia elektrycznego, zostało wywiezione prawdopodobnie do „Ceramika” w Szczawnie-Zdroju i tym sposobem ogołocony obiekt poszkolny jest gotowy do sprzedaży. Taką decyzję podjął Zarząd Powiatu Wałbrzyskiego, bo przecież wiadomo – pojawiła się znakomita okazja by coś spieniężyć, co podreperuje finanse powiatu. Ze szkoły zniknął cały dorobek kilku pokoleń włókniarzy, nauczycieli i uczniów, a miasto może utracić cenny, zabytkowy budynek, zbudowany przed wojną przez byłych właścicieli fabryki włókienniczej Meiera Kaufmanna, położony w otoczeniu pięknego parku, remontowany i unowocześniany przez lata jako szkoła przyzakładowa ZPB „Piast” w Głuszycy, a następnie jako zespół szkół przez powiat wałbrzyski.

Wiadomo było, że los szkoły jest przesądzony z chwilą, kiedy Głuszyca popadała w takie zadłużenie, iż dalsze prowadzenie przejętej od powiatu szkoły było niemożliwe, a powiat już wcześniej przewidywał jej likwidację. Co innego jednak jest zamknięcie szkoły, a co innego zaprzepaszczenie jej dorobku. W tym budynku odrestaurowanym wewnątrz, dobrze wyposażonym i zadbanym, można przecież było – w porozumieniu z samorządem lokalnym – uruchomić inną działalność o charakterze edukacyjno-kulturalnym. Byłoby to znakomite miejsce do umieszczenia Izby Pamięci Włókiennictwa, można by przenieść tam bibliotekę miejską, wygospodarować pomieszczenia dla gminnych organizacji pozarządowych. To tylko tak na gorąco rodzące się pomysły sensownego wykorzystania budynku, by nie stracić go bezpowrotnie i by pełnił nadal ważną dla miasta rolę.

Jeśli przez moment spróbujemy rozważyć istotę takiego organu samorządowego jak powiat ziemski, to pomysł sprzedaży przetargowej budynku poszkolnego w Głuszycy wydaje się niedorzeczny. Powiat jest właścicielem budynku tylko dlatego, że stał się organem prowadzącym dla istniejącej w nim szkoły ponadpodstawowej. Jeśli szkoła uległa likwidacji, to nie znaczy, że można lekką ręką zawłaszczyć jej wyposażenie i spieniężyć budynek. To nic innego jak pozbawienie miasta obiektu, który mógłby z powodzeniem pełnić nadal funkcję edukacyjno-kulturalną. A miasto Głuszyca, to nie jest twór obcy powiatowi wałbrzyskiemu, bo Głuszyca jest w powiecie wałbrzyskim. Powiat ziemski wałbrzyski nie jest organem działającym w oderwaniu od miast i gmin tworzących jego strukturę. Mało tego, został on powołany by je wspomagać i rozwijać. Szczególna rola dotyczy takich sfer jak edukacja, oświata , kultura, sport i turystyka, zdrowie.

Można odnieść wrażenie, że wałbrzyski samorząd powiatowy uznał za cel najwyższy istnienie samemu sobie. Nie jest organem prowadzącym dla ani jednej placówki zdrowia, ani jednej placówki kultury, sportu lub turystyki. Prawdziwe sukcesy odnosi w pozbywaniu się szkół ponadpodstawowych, które funkcjonowały w powiecie. W tej chwili pozostała już tylko ostatnia – w Szczawnie-Zdroju. Jedyne osiągnięcie powiatu, to budowa nowego Domu Dziecka w Nowym Siodle z pieniędzy holenderskiego sponsora, ale to miało miejsce na samym początku – w pierwszej kadencji powiatowej. A przecież ideą naczelną powiatu winno być to, by we wszystkich gminach tworzyć i rozwijać działalność oświatową, kulturalną, sportową, a przynajmniej wspomagać gminy w tym zakresie. Czy radni powiatowi zastanawiają się nad tym, że coraz wyraźniej skłaniają opinię publiczną do rozważenia sensu istnienia tego powiatu w ogóle?

Piszę to wszystko „na gorąco”, głęboko poruszony, bo jestem byłym powiatowym samorządowcem, a z Głuszycą i jej byłą szkołą jestem związany emocjonalnie, o czym pisałem szeroko w mojej książce „Głuszyckie kontemplacje”, kiedy jeszcze istniała nadzieja, że uda się szkołę uratować. Pozwolę sobie zacytować maleńki fragment obszernego rozdziału tej książki, jako uzasadnienie mojego zdumienia i wzburzenia decyzją Zarządu Powiatu Wałbrzyskiego:

Ta szkoła, licząca sobie już ponad 50 lat, jest cenną kartą w biografii setek, a nawet tysięcy osób urodzonych w Głuszycy lub pobliskich miejscowościach i to zarówno uczniów jak i nauczycieli. Jest też nierozłączną częścią historii miasta.

szkola gluszyca

Ja osobiście pracowałem w niej 13 lat. Są to lata moich najlepszych wspomnień. Były to czasy trudne, siermiężne, ale bogate w inne niż dzisiaj wartości. Koleżeństwo, przyjaźń, serdeczność w gronie pedagogicznym były w cenie, tak samo jak szacunek i wdzięczność uczniów, rodziców, władz oświatowych. Tak to widzę i oceniam dziś po latach.

Jak już wspomniałem, parę lat temu groziło szkole zamknięcie. Ówczesne władze wspólnego powiatu grodzkiego i ziemskiego doszły do wniosku, że w wałbrzyskich szkołach jest dostateczna ilość miejsc, po co więc utrzymywać szkołę w niedalekiej Głuszycy. Na ratunek pospieszyli nauczyciele, rodzice i byli uczniowie. Pod naciskiem opinii publicznej władze samorządowe Głuszycy porozumiały się z powiatem i zdecydowały wziąć ciężar prowadzenia szkoły na swoje barki. To była trudna decyzja, jak wszystkie, które wiążą się z wydatkowaniem pieniędzy samorządowych. Gmina Głuszyca przyjęła na siebie ten ciężar, mimo że subwencja oświatowa nie wystarcza na wszystkie wydatki szkoły, trzeba więc ją wspomagać z kasy miejskiej.

„To była decyzja, której nie da się przecenić. Możliwość kontynuowania nauki w szkole u siebie, na miejscu, bez konieczności dojazdu do Wałbrzycha, to dla wielu tutejszych absolwentów gimnazjum jedyna szansa. Istnienie szkoły średniej w każdej – obojętnie jakiej – miejscowości to tytuł do chluby. W dodatku jest to szkoła nowoczesna, dobrze wyposażona w pomoce naukowe i sprzęt informatyczny. Tutaj znają się wszyscy, nauczyciele i uczniowie, tutaj można się czuć jak w dobrej rodzinie, w drugim domu, znaleźć pomoc i radę w trudnych sytuacjach życiowych. Szkoła szczyci się dobrymi wynikami w nauce i wychowaniu, świetnymi wynikami egzaminów maturalnych i kwalifikacyjnych, mimo że nie trafiają do niej najlepsi gimnazjaliści. Szkoła ma piękną tradycję i swoją 50-letnią historię. W ciągu prawie 50 lat mury szkoły opuściło ponad 3000 absolwentów szkoły zasadniczej, 1100 maturzystów, to na średniej wielkości miasto dorobek bezcenny”.

Jak się okazuje był to głoś wołającego na puszczy. Aż trudno uwierzyć, że wśród radnych powiatu i osób desygnowanych przez tę radę do zarządu nie ma kogoś, kto otrząsnąłby się na moment i pomyślał, że przecież znalazł się w tym organie samorządowym po to, by szukać rozwiązań wspomagających samorządy gminne, a nie szukać odwetu. Przecież niszczenie czegokolwiek w każdej powiatowej gminie, to zarazem niszczenie powiatu.

Napisałem na początku, że poczułem się jak ostatni Mohikanin, któremu jeszcze na czymś istotnym i dla miasta, i dla powiatu zależy. Okazuje się, że dziś w naszym powiecie jest inaczej – liczy się doraźny, merkantylny interes własny. Zarząd Powiatu Wałbrzyskiego ma prawo sprzedać szkołę w Głuszycy, taka jest litera prawa, a jaka jest idea tego prawa, jaki duch, to się nie liczy.

Pytam więc najprościej – po co nam ten powiat?

Stanisław Michalik

Tagi: , , , , ,