Pływanie w wazelinie

Polecamy23 września, 2015

basinski_noweDrogi Czytelniku. Proponuję, abyś usiadł sobie wygodnie w fotelu, bo zajęcie miejsca na zydelku może Ci grozić nagłym upadkiem. Zacytuję bowiem kilka fragmentów z tzw. prasy niepokornej (ha!, ha!), zamieszczonych w tygodniku POLITYKA, a dotyczących prezydenta Andrzeja Dudy. A więc – jazda!

„Podniesienie przez prezydenta Dudę hostii z ziemi miało wymiar metafizyczny, a nie propagandowy. To był znak. Symbol. Bo tak właśnie, z ziemi, podnieść trzeba to wszystko, co najświętsze, a co upadło”. „I właśnie tam, w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów nasz Pan rozpoczął dzieło wskrzeszenia. Pierwszym efektem był cud, którego doświadczyliśmy w dniu Zesłania Ducha Świętego. Ten, który ulepił ciało, wyjął z jego wnętrza trochę gliny i przywrócił nam głowę państwa. Nowy prezydent może nie do końca zdawać sobie z tego sprawę, ale według wszelkich znaków na niebie i ziemi został powołany nie tylko do pełnienia służby publicznej, lecz i do realizacji Bożego planu wobec Polski”. „Gdy w święto Przemienienia Pańskiego wychowanek śp. Lecha Kaczyńskiego przysięgał przed Zgromadzeniem Narodowym, że będzie strzegł niezłomnie godności narodu, mocniej zabiły serca żywych i umarłych”.

Dobre, co? Ludziom o trzeźwym umyśle, po lekturze takich tekstów zapewne opadło wszystko, co opaść może, a co wrażliwszym może i włos się zjeżył na głowie. Mam tylko nadzieję, że w miarę nasilania się podobnej twórczości, nawet w szczelnej twierdzy Prawa i Sprawiedliwości, ktoś piśnie: „Basta, co za dużo, to niezdrowo”, a pozostali, którym zwoje w czaszce nie do końca się wyprostowały, zaczną coraz odważniej wyrażać swoje oburzenie na poronione do imentu pomysły czynienia z Andrzeja Dudy świętego za życia i bożego pomazańca. Tego się już nie da czytać, ani słuchać bez obawy o trafienie przez tak zwany szlag.

Podczas ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy, prezesa PiS uhonorowano tytułem „Człowieka Roku” (czekam na tytuł Sportowca i Kierowcy Roku!). Spośród ocen na ten temat, wyrażonych przez uczestniczącego w Forum senatora Włodzimierza Cimoszewicza, wyłowiłem takie oto: „wiało surrealizmem”, „ciekła wazelina”, „większość była poruszona i zniesmaczona”, „coś kompromitującego”, „forum partyjniackie”, „chodzi o podlizanie się komuś, kto przejmie władzę w Polsce”. Nie tylko na krynickim Forum coraz częściej odzywa się służalczość i, wybaczcie, włazidupstwo. Ludzie o bardzo giętkich kręgosłupach moralnych, np. w mediach, dają dowody żenującej małości i próbują zaskarbić sobie sympatię i łaskę PiS. Ostrzegam karzełków, że mogą się srogo przeliczyć. Takiemu np. Jackowi Kurskiemu nawet beczki wazeliny, póki co, nie pomogły.

Zasmuciło mnie wyrażenie przez kolegę felietonistę nadziei, że byłoby dobrze, gdyby PiS wygrało wybory, bo na realizację czeka sporo pilnych postulatów socjalnych (cytuję niedosłownie, ale z zachowaniem intencji autora). Ciągle uważam go za człowieka godnego szacunku, przede wszystkim za jego uparte dążenie do tego, by prawo i sprawiedliwość (pisane z małych liter) nie były pustymi słowami. Tym bardziej mi przykro, że wypowiada się o PiS z nadzieją i zupełnie tego nie rozumiem. Partia prezesa z Żoliborza od zawsze miała inne priorytety i trudno oczekiwać, by z natury pamiętliwy i mściwy jej guru, ze swoją starą kompanią, wyrzekli się z dnia na dzień niezłomnej wiary w to, co Polskę spycha na peryferie cywilizacji i zamyka w ciemnogrodzie. Felietonista o tym nie wie? Nie wierzę! Więc dlaczego obdarza PiS zaufaniem i chce dać szansę temu ugrupowaniu? Na próbę? Wolne żarty! O ile możemy tu w ogóle mówić o żartach… Felietoniście i mnie licznik bije coraz szybciej, a każdy dzień w dusznej i wrogiej Polsce może się okazać koszmarem. W tej sytuacji przynajmniej mnie nie stać na obdarzanie zaufaniem na próbę sił, które w przeszłości wielokrotnie okazywały (i trwają w tym) małość i podłość.

Na koniec o uchodźcach. Jestem za tym, by przyjąć taką liczbę nieszczęśników na jaką Polskę stać (12 tys. nie jest liczbą wygórowaną), bo upiorne i hańbiące, zwłaszcza dla epatujących miłosierdziem katolików, jest zamykanie drzwi przed uciekającymi od okrutnej śmierci z rąk islamskich potworów. Nic tu nie jest jednoznaczne, ale nazywanie idących setki kilometrów z dziećmi na rękach „bydłem” i „śmieciami”, będzie nam kiedyś słusznie wypomniane, a rewanż może się okazać dla Polski dotkliwy. Uaktywnić służby powołane do chronienia państwa i oddzielania uchodźców od emigrantów ekonomicznych, próbować zasymilować z Polakami tych, co tego sobie życzą i nie myślą o Zachodzie. Postawić tamę dopiero wówczas, gdy lawina zagrozi funkcjonowaniu i wydolności gospodarczej państwa. A rzekome setki czy tysiące zmierzających w naszym kierunku terrorystów, pozwolę sobie włożyć między bajki i bzdury. Ludzie z natury obawiają się obcych i są skłonni przypisywać wszystkim niecne zamiary, tym bardziej więc na mocne słowa zasługują ci z polskich VIP-ów i autorytetów (?), którzy wykorzystują te lęki w przyziemnych celach wyborczych. Bardzo możliwe, że Platforma Obywatelska przegra wybory także z tego powodu, że wykazuje dla uchodźców zrozumienie, ale przynajmniej zachowa ludzkie oblicze.

Antoni Słonimski jest autorem maksymy: „Jeśli nie wiesz, jak należy się zachować w jakiejś sytuacji, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie”. Jest w niej głęboka mądrość i etyczny drogowskaz, o którym wielu w Polsce zapomniało. W kraju, w którym wielu deklaruje żarliwą wiarę i miłość bliźniego, nazywając się nawet narodem wybranym, to po prostu niegodziwość.

Andrzej Basiński

Tagi: ,