Magiczny Wałbrzych

Polecamy12 sierpnia, 2015

stanislaw michalik To już 70 lat jak Wałbrzych stał się polskim miastem. Pisałem o tym w nr 23 Tygodnika DB 2010 z 11 czerwca z nadzieją, że jubileusz ten zaktywizuje inteligencję wałbrzyską, ludzi kultury i polityki do pokazania dorobku miasta na polu kultury. A że jest się czym pochwalić, posłużę się jeszcze jednym przykładem.

– Trzy razy wracałam do tego miasta w trzech kolejnych powieściach i wróciłam po raz ostatni. Czuję to głęboko, wyczerpałam tę ziemię. Pisałam „Ciemno, prawo noc” w Japonii, i zdałam sobie sprawę, że nie mam się już co oszukiwać. Że wrócę do Polski, a Polska jest dla mnie Wałbrzychem. Ja nie wracam do realnego miasta, ale do miasta z mojej pamięci, spędziłam tam jedynie 18 lat. Przez lata o tym nie myślałam, to było coś w rodzaju spiżarni. Te zalążki trwały we mnie, by odezwać się teraz – Tak właśnie skomentowała nagrodzoną książkę Joanna Bator podczas finałowej gali w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego , kiedy to stała się laureatką konkursu „Nike”.

Oto króciutki rys biograficzny Joanny Bator, pisarki, publicystki, podróżniczki, eseistki, specjalistki od antropologii kultury i gender studies, nauczycielki akademickiej:

Urodziła się 2 lutego 1968 r. w Wałbrzychu. Jako stypendystka programu Tempus, Fundacji Kościuszkowskiej i rządu japońskiego pracowała kolejno na uniwersytetach w Londynie (1998-1999), Nowym Jorku (1999-2000) i Tokio (2001-2002). Obecnie wykłada na Wydziale Kultury Japonii w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie. Znana także z artykułów zamieszczanych w „National Geographic” i „Voyage”. Jest laureatką nagrody im. Beaty Pawlak, przyznawanej za książki z dziedziny antropologii, za „Japoński wachlarz” (2004). Ta sama książka otrzymała również poznańską Nagrodę Wydawców. Pisarka została też nominowana do Nagrody Literackiej Nikeza książki „Piaskowa góra” (2009), za którą otrzymała nominację także Nagrody Literackiej Gdynia oraz za jej kontynuację „Chmurdalia” (2011).

Wiadomość o przyznaniu najważniejszej w Polsce nagrody literackiej „Nike” w roku 2013 powieściopisarce Joannie Bator, autorki książki „Ciemno, prawie noc” była miłym zaskoczeniem. Z pochodzenia wałbrzyszanka i co dla nas najcenniejsze, czyniąca miasto lat dzieciństwa i młodości miejscem akcji swoich powieści, stała się nagle sławna w całej Polsce. Nic więc dziwnego, że to wstrząsnęło lokalnym światem medialnym. Wszędzie, gdzie się tylko dało, można było przeczytać, usłyszeć i zobaczyć ceremonię wręczania nagrody i dowiedzieć się coraz więcej o pisarce i jej książkach. Jednym słowem: zawrzało nagle jak w kipiącym garncu, podczas gdy dotąd o Joannie Bator było cicho jak makiem zasiał. Może za wyjątkiem Biblioteki pod Atlantami w Wałbrzychu, która nieśmiało lansowała pisarkę i jej twórczość. Oczywiście, co jest zrozumiałe, trudno było przewidzieć, że jej specyficzna i dość zagadkowa powieść znajdzie uznanie szacownego jury konkursowego.

Pamiętam jak mocno zabiło mi serce na wieść o tej nominacji, a stało się to dwa lata temu w czasie transmisji telewizyjnej w niedzielne, wrześniowe popołudnie. Było się z czego cieszyć, bo Joanna Bator jest drugą wałbrzyszanką, obok Olgi Tokarczuk, która dostąpiła tego zaszczytu. Okazuje się, że Wałbrzych jest miastem szczególnym w Polsce, wbrew temu co się o nim krytycznie mówi i pisze. Mam satysfakcję, bo w mojej książce „Wałbrzyskie powaby” starałem się wszelkimi sposobami odczarować fałszywy obraz Wałbrzycha jako miasta budzącego grozę, miasta bezrobocia, biedy, zastoju. Wałbrzych stał się postrachem w mediach i jako taki był chętnie wykorzystywany w sztuce filmowej i literaturze (Przykład: „Panna Nikt”). Pisał o tym bardzo trafnie Mateusz Mykytyszyn w felietonie „Miasto schizofreniczne”:

„To Wałbrzych – „Polskie Detroit”, „Mordor”, miasto upadłe, pogardliwie pomijane, kojarzone z biedą i brzydotą chociaż ten wizerunek nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Z jednej strony jest uznawane za kulturalną pustynię, z drugiej jego największe atrakcje zdobią wszystkie foldery reklamowe Polski obok Krakowa, Warszawy i Gdańska. Gdy zabytki przemysłowe Górnego Śląska są modne i odwiedzane przez tysiące turystów, wałbrzyskie obiekty są kompletnie zapomniane i zdewastowane. Chociaż tutejsze zaułki uwielbiane są przez filmowców, niewielu widzów kojarzy je z konkretnym miejscem na ziemi. Tysiące turystów zachwyconych zamkiem Książ nie wie, że za górskim grzbietem widzianym z jego murów rozciągają się wałbrzyskie osiedla. W wyobraźni idylliczne górskie krajobrazy ustępują miejsca obrazkom z piekła rodem. Schizofrenia jaka opanowała ludzkie umysły jest nieuleczalna i bezrefleksyjnie przypisała sprzeczne ze sobą uczucia do tego samego miejsca. Taki jest właśnie Wałbrzych – piękny i odrażający jednocześnie –  mieszanka wybuchowa, wobec której nie da się przejść obojętnie”.

Coś z tej schizofrenii utkwiło także w laureatce konkursu, bo jej Wałbrzych też jest miastem owładniętym przez ciemne moce, miastem upiorów i mistyfikacji. Oto co można było przeczytać o jej książce w „Gazecie Wyborczej”:

„Joanna Bator, która jak mało kto w Polsce potrafi snuć opowieści, po raz trzeci powraca do rodzinnego Wałbrzycha. Tym razem jej bohaterką jest dziennikarka, która w rodzinnych stronach rozwiązuje kryminalną zagadkę zaginięć kilkuletnich dzieci. Równie ponure tajemnice skrywa przeszłość jej rodziny. Realny Wałbrzych zostaje przemieniony w miasto nocne, labiryntowe, w dużej mierze podziemne. Wyparta przeszłość niemal dosłownie dąży do wydostania się na powierzchnię. A jednocześnie w mieście trwa mesjanistyczno-narodowe szaleństwo. W roli niemego świadka – górujący nad Wałbrzychem zamek Książ, w którym zgodnie z legendą ukryty został skarb Hitlera. Przyjemność, jaką autorka czerpie z układania puzzli tej wielowątkowej historii, natychmiast udziela się czytelnikowi”.

Ale w książkach Joanny Bator trzeba umieć dostrzec ukrytą zręcznie ideę. W mrocznych, zastygłych budynkach dawnego Wałbrzycha działy się rzeczy ze świata ułudy, horroru i fantasmagorii, bo tak został zapamiętany przez dorastającą dziewczynkę. Nic w tym dziwnego, bo Wałbrzych od pierwszych lat po wyzwoleniu zdawał się być miastem magicznym. Był to specyficzny tygiel ludzi różnych narodowości, języków, kultur. Napływowi mieszkańcy miasta odnajdowali w nim wciąż nowe, tajemnicze miejsca i budzące grozę zakamarki. Frapującą zagadką był i pozostaje do dziś świat podziemny Wałbrzycha. Trwały ślad tej magicznej przeszłości Wałbrzycha znajdujemy w książce Jerzego Rostkowskiego „Podziemia III Rzeszy”. Ale ten świat odszedł, należy do przeszłości. Powoli wyłania się z odmętu coś nowego, twórczego. I w tym znajduje autorka nutę optymizmu, z którą chce się podzielić z czytelnikami.

Zaś otrzymaną nagrodę skomentowała Joanna Bator żartobliwie słowami:

– Jestem zaszczycona i szczęśliwa. Od dzisiaj Nike będzie mi się kojarzyła głównie z tą nagrodą, a nie butami do biegania.

A odbierając wcześniej złote pióro dla finalistów Nagrody Nike, zaapelowała:

– Polacy, czytajcie książki!

I tym apelem kończę mój drobny wkład do promieniejącego od pewnego czasu coraz mocniej w mediach wałbrzyskiego entuzjazmu. Bo dzieje się to wszystko w tak ważnym momencie, gdy Wałbrzych ruszył z miejsca, przybyło wiele nowych dróg, nowych inwestycji, dużo remontuje się budynków, powstają nowe kamienice, obiekty sportowe, obiekty kulturalne typu Stara Kopalnia czy Górniczy Dom Kultury, reformuje się wałbrzyską oświatę. Wałbrzych jest uważany za brzydkie miasto, ale w rzeczywistości jest to jedno z najpiękniej położonych miast w Europie i znajdują się w nim miejsca urzekające urodą. Mamy w Wałbrzychu mnóstwo zabytków i atrakcji turystycznych, z czego nie zdajemy sobie sprawy, a także mądrych i wartościowych ludzi.

Gdyby Wałbrzych chciał powielić pomysł albumu „Twórcy Partnerstwa Sowiogórskiego”, o którym pisałem niedawno, to okazałoby się, że byłaby to pozycja dużej wagi i znacznych rozmiarów. Ale najwyższy czas, by to zrobić. Z najprostszego szacunku dla tych wałbrzyszan, którzy pozostawili ślad swojej stopy w kulturze magicznego miasta nad podziemną Pełcznicą.

Wałbrzych był od prawieków i jest nadal magicznym miejscem na ziemi, pełnym tajemnic i fascynacji. Wiem, że dla wąskiej grupy malkontentów Wałbrzych jest miastem, w którym dominuje „ciemno, prawie noc”, ale właśnie Joanna Bator jest osobą, dla której już od dawna zabłysło nad Wałbrzychem promieniejące światło. Czas najwyższy, by dostrzec jak wiele dobrego dzieje się w Wałbrzychu, pokazać także osiągnięcia kultury wałbrzyskiej i należycie je docenić.

Stanisław Michalik

Tagi: ,