Spoglądam niezależnym okiem

Polecamy14 lipca, 2015

bohun bartkiewiczNiedawno napisałem, że 8 letnie rządy PO doprowadziły do takiego stanu, że spora (nawet chyba wielka) część moich rodaków RP zapomniała, co się w Polsce w czasach rządów PiS (tzw. IV RP) działo i jak wiele ludzkich tragedii to rządzenie spowodowało. Nie napisałem wtedy prawdy, a więc napiszę to teraz. Jednym z takich, którym rządy PO zamazały jakby tamten czas, jestem ja sam.

Mimo swoich zdecydowanie lewicowych poglądów (chociaż od ćwierćwiecza jestem konsekwentnie bezpartyjnym) nabieram coraz większego przekonania, że dalsze rządy Platformy są dla Polski i Polaków nad wyraz niebezpieczne, przez co należy zrobić wszystko, aby Platformę od władzy skutecznie odrzucić. Zdaję przy tym sobie sprawę z tego, że jedyną siłą polityczną, która ma realne szanse na przejęcie sterów rządowych, jest obecnie Prawo i Sprawiedliwość i przyznam się szczerze, że nie wywołuje to już mojego niepokoju, jak w wyborach w roku 2007 i 2011, kiedy najgłówniejszym celem PiS była walka z jakimiś mitycznymi układami polityczno-finansowo-szpiegowskimi z Moskwą w tle. Nie sądzę, aby PiS obecnie o układach zapomniał, ale wydaje mi się, że zmieniła się chyba perspektywa ich postrzegania. Odnoszę wrażenie, że mówiąc dzisiaj o układach politycy PiS mają na myśli tych wszystkich cwaniaków i hochsztaplerów rożnej maści i wielkości, którzy pod parasolem ochronnym PO rozkradali co się dało, jak się dało i kiedy się dało, albo planowali nowe możliwości zagrabienia majątku wspólnego. Tego, który jeszcze w rękach państwa, czyli społeczeństwa, pozostał. I dlatego jest to dla mnie jeden z kilku  powodów, dla których uważam, że PO od rządzenia należy odsunąć. Jestem więcej niż pewny tego, że po przejęciu władzy PiS nie będzie się bało pokazać „wilczego pazura” i tych wszystkich wspomnianych wyżej cwaniaków i hochsztaplerów rozliczy do korzeni. Do ostatniej złotówki, do ostatniego interesu, jaki w czasach rządów PO dokonali. Na takie moje przekonanie wpływa ośmioletnia obserwacja poczynań PiS oraz tego, o czym mówią jego prominentni przedstawiciele. I to nie tylko w okresie wyborczym, co w tym przypadku jest dla mnie najważniejsze.

Drugim czynnikiem, który spowodował, że mimo bardzo przykrych nieraz doświadczeń z przeszłości, z pewną nadzieją spoglądam na Prawo i Sprawiedliwość, jest jego podejście do państwa, które jest osią jego wszelkiej polityki. Ponieważ i ja „tęsknię” do państwa silnego i sprawnego, zarządzanego w najważniejszych dla niego obszarach w sposób zdecydowanie scentralizowany, wiele wypowiedzi PiS w tej kwestii jest absolutnie tożsame z moimi poglądami. Jednym z postulatów tej partii jest stworzenie silnego państwowego sektora gospodarczego, co miałoby doprowadzić do zmiany z kraju marketów i montowni, na kraj mający nie tylko zakłady produkcyjne, ale też i warunki do rozwoju własnej myśli technicznej i innowacyjnej, a także własnej bankowości. Kraju, w którym sektor państwowy byłby nie tylko konkurencją dla prywatnej przedsiębiorczości, ale też istotnym jej uzupełnieniem. Przykładem dla mnie jest Korea Południowa, która po wprowadzeniu centralnego planowania i stworzeniu silnego sektora państwowego, w bardzo szybkim tempie z kraju zacofanego stała się jednym z azjatyckich tygrysów przemysłowych. Jestem przekonany, że za rządów PO Polska nigdy nie miała i mieć nie będzie takiej szansy rozwojowej, ponieważ dla PO i jej beneficjentów nie interes kraju jest ważny, lecz jak najbardziej własne prywatne interesy i interesiki. Mam podstawy aby tak twierdzić i tylko zbyt wielka liczba dowodów powoduje, iż ograniczę się tylko do dwóch. Sprawa pierwsza, to celowe działanie rządu PO zmierzające do postawienia w stan bankructwa największego polskiego przedsiębiorstwa, czyli KGHM. Według fachowców i związkowców, jeszcze 2-3 lata takich rządów (podatek od kopalin wprowadzony przez ministra finansów Rostowskiego), a Polska Miedź ogłosi upadłość, na co z wielką nadzieją czekają koncerny miedziowe z USA, Kanady, Chile i Australii. Druga sprawa to powolna, ale konsekwentna polityka celowego zadłużania polskich szpitali, co ma doprowadzić do ich stopniowej prywatyzacji, zapowiadanej zresztą w sławetnej rozmowie posłanki z PO z agentem Tomkiem z CBA. Dzieje się tak, ponieważ celowym działaniem Platformy jest całkowita wyprzedaż wszystkiego, co się jeszcze da sprzedać, aby państwo polskie na nic już wpływu (w gospodarce) nie miało. A państwo bez własnego przemysłu, to państwo pozbawione faktycznej suwerenności.

Natomiast jeżeli chodzi o PiS, to słyszę bez przerwy, iż jednym z głównych celów jest obrona naszej suwerenności, w tym także suwerenności gospodarczej, dającej szanse na szybki rozwój nie tylko gospodarczy, ale też kulturalny i społeczny (socjalny). I dla mnie jest to bardzo ważne, tak jak i to, co kilka dni temu w sprawie JOW powiedział jeden z najbardziej prominentnych polityków PiS, a mianowicie Joachim Brudziński. Otóż z wypowiedzi tej (ale nie tylko tej) wynika, że PiS nie popiera idei wyborów jednomandatowych z tego powodu, że wyeliminują one reprezentację znacznej części społeczeństwa, tak jak np. w ostatnich wyborach w Wielkiej Brytanii, gdzie 4 miliony obywateli reprezentowanych jest przez jednego posła. PiS wie, że Platformie bardzo na tym zależy (daje jej szanse na trwałe pozostawanie w parlamencie), a ja wiem, że to właśnie jest głównym powodem, dla którego PiS idei JOW nie popiera. Jednakże to mi wystarcza, bo daje jakąś gwarancję, że ten chory pomysł zgaśnie zanim zdąży na poważnie polskiej demokracji zagrozić.

I w tym miejscu muszę przejść do jasnej deklaracji. Otóż nie jestem jakimkolwiek zwolennikiem Prawa i Sprawiedliwości, ale życie nauczyło mnie spoglądać na nie realnie, przez co dostrzegam, że tamy dla chorej działalności PO polska lewica nie jest w stanie postawić. A jeżeli nie może tego dokonać, to musi się ugiąć, jak trzcina pod naporem wiatru. Ugiąć, aby się później wyprostować. Tamę taką może w chwili obecnej postawić jedynie PiS, które niezależnie od intencji lewicy władzę w Polsce i tak przejmie, a więc lewica będzie miała czas, aby swe siły odbudować i odzyskać zaufanie tych wszystkich, którzy przyszłość Polski widzą pod jej rządami. Dlatego też w nadchodzących powoli wyborach parlamentarnych nie zamierzam marnować swego głosu na podtrzymanie Platformy. Oddam go na lewicę, aby dać jej szanse stworzenia silnego ugrupowania parlamentarnego, zdolnego współpracować z PiS w realizacji – w wielu wypadkach – słusznych przecież programów socjalnych, jakie są zbieżne z programem SLD. I do tego namawiać będę wszystkich, którym z lewicą, mimo jej rożnych zawirowań, po drodze.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,