Spoglądam w przyszłość

Polecamy7 lipca, 2015

bohun bartkiewicz Szkody nie tylko gospodarcze, ale przede wszystkim społeczne i świadomościowe, jakie stały się efektem 8-letnich rządów Platformy Europejskiej – czego niektórzy, nawet nie będący zwolennikami tej formacji, nijak dostrzec nie mogą – spowodowały, iż wiele niegodziwości mających miejsce w czasach tzw. IV Rzeczpospolitej odeszło w zapomnienie. I to moje twierdzenie nie jest wyrazem mojej uległości wobec „społecznych trendów i owczego pędu” (w domyśle) społeczeństwa, a jedynie stwierdzeniem najzwyklejszego faktu. Niepodważalnym dowodem tego jest to, iż z prezydentem B. Komorowskim wygrał, raczej mało rozpoznawalny kandydat, namaszczony przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego i jeżeli ktoś nie chce tego dostrzec, to musi być bardzo mocno zauroczony „osiągnięciami” Platformy. Faktem jest, że w pierwszej turze prezydenckich wyborów oddałem głos na Bronisława Komorowskiego, ale nie uczyniłem tego z powodu, że np. obywatele Rzeczypospolitej nagle, dzięki PO, poczuli się bezpieczniejsi, że PO poniechała lustracji itp. itd. Pamiętam doskonale, że i lustracja, i IPN, a także CBA, jest wspólnym dzieckiem Platformy i PiS, a więc niby dlaczego tylko PiS ma za to zbierać cięgi? A obywatelom pod rządami PO wcale nie żyje się bezpieczniej, czego przykładem nich będą setki ujawnianych przez media spraw, w których ci właśnie obywatele zostają sprowadzeni do nic nieznaczącego przedmiotu. Spraw tych są tysiące, ale media nie są w stanie wszystkie wszystkich ich pokazać i nagłośnić. Wiem coś o tym sam, ponieważ osobiście z kilkunastoma takimi sprawami mam do czynienia i w zasadzie mogę tylko bezsilnie zaciskać pięści. Faktem jest, że za czasów tzw. IV RP szalał nijaki Zbigniew Ziobro i całe zastępy oddanych mu prokuratorów, a także funkcjonariuszy policji, którzy wsadzali do więzień całkiem niewinnych ludzi. Lecz faktem jest też, że i dzisiaj, pod rządami Platformy, przez te osiem lat działy się rzeczy tak samo gorszące. Dzisiaj mało kto zajmuje się samobójczymi zamachami zdesperowanych Polaków, którzy dobierają sobie życie tylko z tego powodu, że stracili wszelką nadzieję. A stracili ją dlatego, że państwo to (pod rządami PO) funkcjonuje jedynie teoretycznie i całym swym majestatem kryje niegodziwości jakich na obywatelu dopuszczają się jego urzędnicy. Barbara Blida nie zginęła dlatego, że system był jakiś zbrodniczy, tylko dlatego, że w systemie tym działali funkcjonariusze, którzy zapomnieli co to jest prawo i sprawiedliwość, oraz na czym polega demokracja. Platforma, kiedy doszła do władzy, nie postawiła tych ludzi przed sądami. Mało, pozwoliła im dalej funkcjonować w przestrzeni publicznej, a nawet  ramach państwowego aparatu, mimo, że w wielu z nich winno znaleźć się przed Trybunałem Stanu, bo jeżeli nawet nie popełnili przestępstw kryminalnych, to dopuścili się rażących naruszeń demokratycznych zasad i zapisów konstytucyjnych. A co zrobiła PO? Nic. Dosłownie. Tak samo postępuje w stosunku do nazbyt licznych swoich partyjnych towarzyszy, którzy umaczani są w tak wielkich i licznych aferach, przy których pseudo afera Rywina, jaka pogrążyła SLD, jawi się jak szara myszka polna przy Pałacu Kultury w Warszawie. Faktem jest, że Bronisław Komorowski wybory prezydenckie przegrał tylko niewielką ilością głosów, ale przecież A. Duda wygrał ZNACZNIE większą ilością głosów, jakie społeczeństwo gotowe jest oddać na PiS. A to oznacza, że ci, którzy oddali swe głosy właśnie na niego, mieli po dziurki w nosie tego prezydenta, tak jak mają obecnie w nosie rządy Platformy, która obdarowała ich jedynie wielką beznadzieją. Jedni wyjechali, inni popierają Pawła Kukiza i jego nieistniejący ruch, czy też partię. Trudno nazwać coś, co jeszcze nie istnieje. Ale jedno jest pewne, a mianowicie to, że ten szturm, jaki przypuścili zwolennicy P. Kukiza, jest dzieckiem Platformy i jej polityki „ciepłej wody w kranie” i za to też PO musi ponieść odpowiedzialność.

Każdy rozsądny wie, że kierowanie państwem jest czystą polityką, a politykę mogą realizować tylko partie polityczne, bo jeżeli się je zlikwiduje, to pozostanie jedynie czysta anarchia. Szansonista Kukiz tego nie wie, bo i skąd i dlatego na swym „zjeździe” woła, że on żadnego programu nie ma i mieć nie będzie, ponieważ programy to oszustwo. A to, co jest, należy zburzyć, tak jak Balcerowicz zburzył polską państwową gospodarkę, pozostawiając po sobie ruiny i zgliszcza. Jednym słowem (..) i kamieni kupa. Kukiz prawi, że jak się już wszystko zburzy, to coś się wymyśli, ale najważniejsze są jednomandatowe okręgi. Tak samo myślą jego zwolennicy, którzy na równi z nim nie mają pojęcia czym to demokracji grozi. Ale wie o tym doskonale Platforma i mimo wszystko ten chory pomysł podchwyciła. Może niektórzy nie wiedzą, albo się nie domyślają, dlaczego Platforma pomysł Kukiza (a w istocie swój dawny polityczny zamiar) uczyniła to tak ochoczo. Ja się domyślam, a w zasadzie jestem tego pewny. Politycy tej partii doskonale zdają sobie sprawę, że nadszedł czas, iż mogą być przez „populistyczny naród” zmieceni ze sceny politycznej, dlatego robią wszystko, aby całkowicie pogrążyć mniejsze partie, takie jak PSL i SLD, bo wtedy w wyborach większościowych mandatami tymi podzielą się z PiS, a to oznacza, że utrzymają się w parlamencie, co być może w przyszłości zaowocuje wygranymi wyborami. Ale wtedy już żadne inne partie się nie przebiją. Lecz Platforma musi mieć pewność, więc na dodatek wrzuca „kukizowy” pomysł likwidacji dofinansowania partii politycznych z budżetu. Doskonale wiedzą, że wszystkie zmarginalizowane i „nieparlamentarne” partie żadnych dotacji nie otrzymają, bo nikt nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto, więc szeroki strumień pieniędzy popłynie do tych ugrupowań, które będą się na scenie politycznej liczyły, a to pozwoli na utrzymanie szansy powrotu do władzy. I dlatego, mimo że pamiętam liczne antyspołeczne działania SLD, będę lewicę wspierał nie dając się uwieść – jak niektórzy – łabędzim śpiewem Platformy, dlatego, że to właśnie lewica będzie w stanie doprowadzić do tego, że przynajmniej znaczącej większości Polaków będzie się żyć lepiej, bo państwo ma być dla nich, a nie odwrotnie. Doskonale wiem kim jest A. Macierewicz, posłanki Pawłowicz, Wróbel i Kępą i czego się po nich spodziewać. Ale ja to wiem, a nie mam pojęcia czego będę się mógł jeszcze spodziewać po posłach z Platformy, którzy mówią jedno, a czynią drugie. I jakoś tak zawsze wychodzi, że czynią dobrze tylko swoim i swojemu środowisku.

 

PS.

A pana Andrzeja Basińskiego, którego niezmiernie szanuję, przepraszam, że w Jego tekście nie dostrzegłem jednego maleńkiego słówka „NIE”. Jednakże przypomnę też, iż głoszenie własnych ocen i opinii, nie należy utożsamiać z atakiem. Bo każdy ma prawo do własnego zdania  i wyrażania go publicznie.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,