Nagonki ciąg dalszy?

Polecamy5 lipca, 2015

SkarupaNiespełna dwa miesiące temu pisałem o braku miejsc parkingowych przed wałbrzyskim ratuszem. Wówczas ten fakt nazwałem wypadkiem przy pracy. Okazuje się, że nie jest to prawdą, bowiem mamy kolejny odcinek dramatu o podobnym tle.

W dniu 17 czerwca 2015 roku zapragnąłem po miesięcznej przerwie zajechać (tym razem autem) do zamku Książ. Lubię to miejsce i częściej bywam tam na moim trzykołowym rowerze. Dojechałem drogą dojazdową do rozwidlenia: jedna droga do stadniny, a druga do zamku i tu zostałem zatrzymany przez pracownika ochrony, który zażądał 15 złotych za wjazd. Pokazałem moją Europejską kartę postojową dla osób niepełnosprawnych i otrzymałem odpowiedź, że takie coś tu nie działa. Ręce opadają, czyli Książ nie jest w Europie, albo ktoś prywatny go wykupił.

Jednak po delikatnych negocjacjach zostałem wpuszczony do parku. Dojechałem pod bramę wejściową na plac zamkowy, gdzie jeszcze niedawno znajdowały się trzy koperty dla niepełnosprawnych, a tu najzwyklej nic, po prostu nic. Okazuje się, że tu również zlikwidowano miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych. Na kracie wejściowej wiszą już dwie tabliczki o treści: zakaz wjazdu na rowerach, zakaz wprowadzania psów, na razie brakuje trzeciej o treści: zakaz wejścia niepełnosprawnym. Przez chwilę pomyślałem, czy to wszystko dzieje się na jawie, czy może jestem w jakimś amoku.

Podszedłem do hotelu zapytać o to, kto tu przy tej przebudowie szefuje, bo chciałbym zapytać, jak to ma wyglądać dalej, no może i nas (niepełnosprawnych) wpuszczą, ale czy nie będą potem z wieży rzucać w przepaść – nikt nie wie… Oczywiście żartuję, choć cała sprawa na kabaretową nie wygląda. Niestety, nikt nie raczył nawet przez telefon cokolwiek wyjaśnić (a Obywatel w końcu jakieś prawa ma??? Ha, ha, ha), dowiedziałem się tylko, że w obecnej chwili nie ma nikogo, kto jest kompetentny.

Udałem się pod drugi hotel i tam jest i podjazd, i są koperty, zapytałem więc ochroniarza, który odpowiedział, że tu wszyscy rządzą i do tego nikt nic nie wie, ale jak coś się zadzieje, to zwykły ochroniarz dostanie po nosie. Niby niewiele, ale zawsze to jakaś informacja.

Finał moich odwiedzin w obejściu zamkowym był taki, że już nie usiadłem przy stoliku przed kawiarnią, choć z takim zamiarem tu przyjechałem i pomyślałem: w jakim kierunku to wszystko idzie, co następne będzie w Wałbrzychu, po zamku Książ? Do czego nie będziemy mięli dostępu? O innych czarnych scenariuszach już nawet nie będę pisał.

Jestem obywatelem z pełnymi prawami konstytucyjnymi w swojej OJCZYŹNIE, płacę takie same podatki, jak wszyscy, a znajduję w moim najbliższym otoczeniu coraz więcej ograniczeń. Jeśli więc jestem wolnym Polakiem w wolnym kraju, to o co zatem oznacza wolność?

Wyjeżdżam z parku książańskiego i zatrzymuje mnie już inny ochroniarz i pyta mnie o bilet. Porozmawialiśmy sympatycznie, ale dowiedziałem się, że finał tych wszystkich nowoczesnych przeróbek będzie taki, że tu nikt na bramie nie będzie stał, tylko zostanie zamontowany automat, który wyda (lub nie) bilet wjazdu i z nim już żadna dyskusja będzie niemożliwa. A czy człowiek na wózku dosięgnie do tego automatu? W samym Wałbrzychu jest takich osób nie całe 2000.

Niech mnie ktoś pocieszy, że to się nie dzieje na prawdę, a to, co usłyszałem, to jakaś kabaretowa zmowa, aby w Wałbrzychu żyło się weselej…

Eugeniusz Skarupa

Tagi: , , , , ,