Zapomnieli o rowerzystach

Polecamy3 lipca, 2015

Od kilku dni nie można dojechać do zapory na jeziorze Bystrzyckim od strony Lubachowa. Zarządzający drogą powiat wałbrzyski wprowadził na niej ruch jednokierunkowy. – Pomysł dobry, ale wykonanie jak zwykle… U progu wakacji urzędnicy zapomnieli o rowerzystach! – mówią stali użytkownicy drogi wokół jeziora.

 

Z naszych informacji wynika, że zmiana organizacji ruchu została wprowadzona w poniedziałek, 29 czerwca. W Lubachowie, przed mostem na rzece Bystrzycy, pojawił się znak informujący o zmianie organizacji ruchu. Kilkadziesiąt metrów dalej ustawiony został znak informujący o drodze bez przejazdu (tzw. „ślepa ulica”), a przy budowanej u podnóża zapory oczyszczalni ścieków ustawiony został pierwszy znak zakazujący wjazdu. Kolejny zakaz wjazdu został postawiony za skrzyżowaniem z boczną drogą, która prowadzi do stacji wodociągowej, a trzeci za restauracją Fregata. Jadąc od drugiej strony, od Zagórza Śląskiego w kierunku zapory, za skrzyżowaniem z drogą w kierunku Michałkowej, ustawiony został znak informujący o drodze jednokierunkowej.

– Ktoś zapomniał wcześniej, na głównej drodze z Jedliny Zdroju do Świdnicy, postawić znaki informujące o tych zmianach. Co chwilę samochody wjeżdżają i zawracają koło budowanej zapory. Strach pomyśleć, co będzie w nadchodzący upalny weekend, gdy przyjadą setki samochodów – powiedział nam jeden z kierowców napotkanych koło zapory.

Stali użytkownicy drogi wiodącej wokół jeziora Bystrzyckiego pomysł z wprowadzeniem ruchu jednokierunkowego chwalą, choć narzekają na wykonanie oznakowania.

– W weekendy, gdy jest ciepło, czasami na tej drodze dochodzi do dantejskich scen. Kierowcy parkują gdzie popadnie i są miejsca, że nawet samochodem osobowym trudno jest przejechać. W ubiegłym roku nawet strażacy nie mogli dojechać do zapory wozem bojowym, gdy była potrzebna ich interwencja. Niebezpiecznie jest chodzić i jeździć rowerem. Dlatego pomysł z ruchem jednokierunkowym jest dobry. Ale jesteśmy regionem turystycznym i nie możemy zapominać o tych, którzy przyjeżdżają do nas i korzystają z atrakcji turystycznych. Dlatego urzędnicy powinni lepiej przygotować te zmiany – powiedziała nam mieszkanka Jugowic, która na drodze wokół jeziora regularnie uprawia nordic walking.

– Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle – powiedział nam jeden z kilkudziesięciu rowerzystów, którzy we wtorkowe popołudnie jechali „pod prąd” od Lubachowa do zapory i dalej, w kierunku Michałkowej czy Zagórza Śląskiego. – Jesteśmy u progu wakacji, tymczasem urzędnicy zapomnieli o rowerzystach, dla których jest to jedna z najlepszych tras w regionie. A wystarczyło pod znakami zakazu wjazdu dodać tabliczkę z informacją, że zakaz nie dotyczy rowerzystów.

Zaskoczeni zmianą organizacji ruchu byli – między innymi – pracownicy firmy wodociągowej, którzy muszą nadkładać kilka kilometrów, by dojechać do swojej bazy, ulokowanej w Lubachowie koło zapory oraz kierowcy świdnickiej firmy komunikacyjnej, której autobusy obsługują linię Świdnica – Lubachów.

Mimo wielu prób, nie udało się nam przed zamknięciem tego wydania skontaktować ani ze starostą wałbrzyskim Jackiem Cichurą, ani z odpowiedzialnym za powiatowe drogi wicestarostą Krzysztofem Kwiatkowskim.

Robert Radczak

lubachow_zakaz_wjazdu

 

 

 

 

 

 

Wprowadzenie zakazu wjazdu od strony Lubachowa zaskoczyło kierowców i rowerzystów.

Tagi: , , , , ,