Tygodnik DB2010

Kpiny z prawa

Już dwukrotnie (Tygodnik DB2010 nr 22 z 03.06. i nr 23 z 11.06.2015) poruszałem sprawę parkowania na chodniku dla pieszych, który na sporym odcinku – biegnącym wzdłuż ul. Wieniawskiego w Wałbrzychu – oddzielony jest od jezdni szerokim pasem zieleni. W tekstach moich publikacji zwracałem uwagę, że – zgodnie z obowiązującym wszystkich użytkowników dróg publicznych prawem drogowym – parkowanie na chodnikach w opisanej sytuacji jest niedozwolone i zagrożone konkretnie oznaczoną w kodeksie wykroczeń karą grzywny. Niestety, mimo, że od tych publikacji upłynęło już kilka tygodni, wałbrzyskie służby porządkowe (policja i straż miejska) nie widzą w tym żadnego problemu. Świadczy o tym absolutny brak reakcji na to, o czym  pisałem wymienionych wyżej numerach Tygodnika DB2010. Każdego dnia (również do dnia wydania i tego numeru tygodnika), na wskazanym miejscu kierujący pojazdami w dalszym ciągu urządzają sobie miejsce parkingowe. Jest to tym bardziej bulwersujące, że w pobliżu znajdują się bezpłatne parkingi lub miejsca, gdzie – zgodnie z przepisami – można swój samochód bezpiecznie pozostawić. Mają one wszak jedną wadę, a mianowicie, wymagają w konsekwencji użycia własnych nóg. A widać dla wielu jest to ponad ich fizyczne możliwości. Jestem w stanie zrozumieć to, ale absolutnie niezrozumiała dla mnie jest wspomniana bezczynność organów powołanych do egzekwowania przestrzegania prawa.

Długo się nad tym zastanawiałem, aż wyjaśnienie przyszło ze strony Czytelnika Tygodnika DB2010, który przysłał mi fotografię, na której widać stający przy krawędzi jezdni fotoradar wałbrzyskiej straży miejskiej, a kawałek dalej – zamaskowany innymi stojącymi na chodniku pojazdami – samochód służbowy tejże formacji (nr rejestracyjne do wiadomości redakcji), w którym na niesfornych kierowców „czyhają” strażnicy miejscy. Maskowanie idealne, które w jakiś sposób tłumaczy to, że owi funkcjonariusze nie dostrzegają innych pojazdów, których kierujący ewidentnie złamali prawo. Zastanawiam się: czy siedzący za kierownicą samochodu strażnik miejski miał w ogóle świadomość, że jemu również przepisów łamać nie wolno? Jestem przekonany, że nie, co nie jest zbyt optymistyczną konstatacją. A więc, sytuacji kiedy ani policjanci, ani strażnicy miejscy nie reagują na publiczne sygnały o codziennych przypadkach łamania (we wskazanym miejscu) ustawy prawo drogowe i kodeksu wykroczeń, nie pozostanie mi nic innego, jak zwrócić się do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu z zapytaniem, czy sytuacja ta nie wypełnia dyspozycji artykułu 231 § 1 Kodeksu karnego. W moim bowiem przekonaniu mamy bez wątpliwości do czynienia z klasycznym przypadkiem niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego (czytaj komendantów wałbrzyskich stróżów prawa obu formacji) ze szkodą dla interesu publicznego. Swoją drogą ciekawi mnie, czym zajmują się służby prasowe Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu i Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu, że na moje wcześniejsze publikacje w ogóle nie zareagowały… Czyżby w ich ocenie była to nie warta uwagi błahostka? Jeżeli tak, to przypomnę niektórym wałbrzyskim decydentom z ulic Matejki i Mazowieckiej, że brak reakcji świadczy o braku poszanowania dla własnego państwa, obywateli, a też i siebie samego. Po co nam tacy stróże prawa, którzy nie potrafią wyegzekwować jego przestrzegania od samych siebie? Przypomnę też, że poszanowanie prawa można i należy kształtować poprzez działania powodujące nieuchronność i szybkość ukarania.

Janusz Bartkiewicz

 

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

 fotoradar wieniawskiego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcie fotoradaru wałbrzyskiej straży miejskiej na ul. Wyeniawskiego w Wałbrzychu nadesłane przez naszego Czytelnika.

Tags: , , ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej