Czekając na (skuteczną) lewicę

Polecamy16 czerwca, 2015

basinski_nowe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielokrotnie pytano mnie, czy jestem platformersem. Zgodnie ze stanem faktycznym odpowiadam: nie jestem członkiem PO, ale mimo – licznych błędów i wypaczeń tej partii oraz wielokrotnych zaniechań – popieram ją, jak miliony innych, ponieważ – moim zdaniem – na naszej politycznej scenie jest ugrupowaniem najbardziej przewidywalnym i zapewniającym obywatelom różnorakie bezpieczeństwo. Nie wchodzą tu w grę żadne idee, które często rodzą fanatycznych wyznawców. Wcale się mojej postawy nie wstydzę, bo właśnie bezpieczeństwo moich bliskich i moje własne mają u mnie absolutny priorytet.

Jeśli chodzi o przekonania, od wielu lat jestem lewicowcem, ale nie takim, który bogatym odbiera i biednym rozdaje, jak Janosik, chociaż całym sercem jestem za akcjami charytatywnymi. Od państwa domagam się zapewnienia jego obywatelom równego życiowego startu, popierania uzdolnionych, ale i pewnej opieki nad mniej zaradnymi oraz troski o zapewnienie możliwie jak najszerszej, bezpłatnej lub taniej ochrony zdrowia, a także wymagania od pracodawców respektowania praw pracowniczych. To tak w największym skrócie. Dodam jeszcze, iż mimo, że jestem wierzącym, domagam się od państwa, by nie dało się Kościołowi spychać do narożnika i okładać w nim razami w postaci różnego rodzaju zakazów, m.in. odbierających ludziom szanse na znalezienie szczęścia, jak w przypadku in vitro. Innymi ciosami zadawanymi państwu przez Kościół, są te powstałe z jego politycznych sympatii i zaangażowania w popieranie partii, czego mamy teraz rozliczne przykłady. Tak się jakoś dziwnie składa, że forowane przez Kościół ugrupowania z Bogiem na ustach są jednocześnie siedliskiem trującego fermentu, czego Kościół nie dostrzega lub dostrzegać nie chce, tracąc w ten sposób wiarygodność i zaprzeczając swojej misji. Tego nie znoszę i potępiam z całą mocą.

Z lewicowości nie wyleczyły mnie rządy Leszka Millera, który w pierwszych latach tego wieku robił wszystko, by zniechęcić do lewicy jej zwolenników, rzekomo w imię realizacji celów wagi wyjątkowej, jak np. wejście Polski do Unii Europejskiej. Flirt z wielkim biznesem i kościelnymi hierarchami robił żałosne wrażenie. Wielu autentycznie chorych i potrzebujących opieki państwa, straciło w tym okresie renty i było traktowanych jako wyłudzacze świadczeń. Miller za pośrednictwem orzeczników ZUS uzdrawiał inwalidów i obiecali mu tego nie zapomnieć. Działo się to wtedy, gdy rozszalało się bezrobocie. Ciągle czekam na odrodzenie się nowoczesnej, energicznej i skutecznej lewicy, zdolnej do przejęcia władzy. Ale lata lecą, lewica wyczynia różne kompromitujące ją wolty i kombinacje alpejskie i nie wiem, czy kiedykolwiek moje oczekiwania względem jej staną się ciałem. Prawdopodobnie ich nie dożyję.

Póki co, liczę na złapanie głębszego oddechu przez PO, która dostała zadyszki. Wcześniej, na własne życzenie, wpakowała się w kłopoty i sporo zwolenników machnęło na nią ręką. Nie tracę jednak nadziei, że się pozbiera i wreszcie sprosta wyzwaniom, które podczas kampanii prezydenckiej nabrały jaskrawości.

Śmiem twierdzić, że to nie bezrobocie, wyjazdy młodych za granicę i arogancja zasiedziałej w fotelach władzy, najbardziej dopiekły wyborcom. Bezrobocie, w zestawieniu z wieloma europejskimi krajami, wcale wysokie u nas nie jest. Są w Polsce rejony, gdzie ponoć daje się we znaki, a tymczasem przedsiębiorcy nie mogą znaleźć pracowników, którzy wolą porobić na czarno, a do pośredniaka idą tylko po ubezpieczenie. Problemem, który najbardziej dokucza i nabrzmiewa, są, moim zdaniem, umowy śmieciowe, tzw. elastyczny czas pracy i zbyt niskie zarobki. Odbierają ludziom godność i nadzieję. Przeprowadzane badania stwierdziły, że wielu pracodawców może bez szkody dla wyników gospodarczych firmy dać podwyżki, ale tego nie robi, bo… nie i tyle. Stoi za tym chęć zachowania poczucia władzy nad podległym sobie zespołem, a poza tym pycha i pospolita małostkowość.

Jeśli planujecie jesienią wykonanie skoku z trampoliny do basenu bez pewności, czy jest w nim woda, macie jeszcze czas do zastanowienia. Ani PiS, ani Paweł Kukiz, nie odczarują polskich kłopotów, nie bądźcie naiwni i łatwowierni. W przypadku uporu i przemożnej chęci pokazania władzy wyprostowanego środkowego palca, możecie tylko najeść się wstydu za Polskę i na wiele lat pożegnać się ze wspomnianym na wstępie poczuciem bezpieczeństwa. Platforma przeżyła szok i nadchodzące wybory są znakomitą okazją, by ją docisnąć i wymagać od niej burzy mózgów oraz energicznego szukania skutecznych rozwiązań problemów, które obrzydzają Polakom życie. Pogłoski o śmierci lub rozpadzie PO, to tylko pobożne (?) życzenia jej śmiertelnych wrogów. Platforma posiada wystarczający potencjał, by zmierzyć się z wyzwaniami na rynku pracy i nie tylko tam.

Andrzej Basiński

Tagi: ,