Wałbrzych – jedno z miast Archipelagu

Polecamy18 maja, 2015

stanislaw michalikStało się głośno w ostatnich tygodniach w naszych lokalnych mediach o dziennikarzu „Polityki”, znanym z sensacyjnych artykułów, a następnie książki o „zaoranym” mieście niedaleko Jeleniej Góry – Miedziance. Nazywa się Filip Springer. W Głuszycy mieliśmy okazję z nim się zetknąć swego czasu, gdy przybył do nas, jak przystało na prawdziwego turystę, pieszo z plecakiem, w poszukiwaniu śladów Olgi Tokarczuk. Pisałem o tym w „Głosie Głuszycy”, a potem w moim blogu, bo przy tej okazji Filip Springer zamieścił w poznańskim Magazynie Turystyki Górskiej NPM (nr 12, grudzień 2007) ciepły artykuł o naszym rodzimym artyście-rzeźbiarzu, Jerzym Marszale w Łomnicy.

Dziś o Filipie jest głośno, gdyż pojawił się w Wałbrzychu jako inicjator pomysłu uruchomienia Magazynu Miast Archipelagu, który tworzony będzie na platformie Filipboard przez kilkudziesięciu lokalnych dziennikarzy, miejskich aktywistów i blogerów z tych właśnie miast.

Archipelag, to grupa sąsiadujących obok siebie wysp. Archipelagiem, oczywiście w znaczeniu przenośnym, nazywa Filip Springer byłe miasta wojewódzkie w Polsce, które – w wyniku reformy administracyjnej – utraciły uprzywilejowaną pozycję, a dziś z trudem podnoszą się z przymusowej degradacji, by odbudować swą rangę i znaczenie. Jesienią tego roku odwiedzi on wszystkie z trzydziestu jeden miast i będzie relacjonował tę podróż na bieżąco. Każdy będzie mógł zobaczyć, gdzie aktualnie się znajduję, co robi i dokąd zmierza. Teksty będą się tu przeplatać z fotografiami i formami multimedialnymi.

Ale to nie wszystko. W tym samym czasie dziennikarze „Polityki” przyjrzą się byłym miastom wojewódzkim, tak jak przyglądali się polskim metropoliom, w ramach cyklu „Portrety Miast Polskich”. W cyklu publikacji wyciągną swoje wnioski i diagnozy, dotyczące najważniejszych problemów Polski mniejszych miast. O tym wszystkim będą też mówić na falach radiowej Trójki.

Wiadomo, że przedsięwzięcie Filipa Springera budzi u wszystkich naszych lokalnych patriotów ogromne zainteresowanie. Jest nadzieja, że wreszcie uda się odczarować funkcjonujące o Wałbrzychu, w krajowych mediach, mity jako umierającego miasta, pełnego nierozwiązanych problemów gospodarczych i społecznych po upadku przemysłu węglowego.

O Wałbrzychu pisze już teraz po pierwszym rekonesansie w tym mieście Filip Springer:

„Od początku lat 90. miasto straciło ponad dwadzieścia tysięcy mieszkańców. Przez całe lata było stolicą bezrobocia i beznadziei, a kolejni dziennikarze przyjeżdżali tu tylko po to, by po raz kolejny nakręcić dokument albo napisać reportaż o ludziach wygrzebujących węgiel z biedaszybów. To one stały się synonimem Wałbrzycha na całe lata… Trzeba sporo dobrej woli, żeby pod warstwą tamtych zaniedbań dostrzec absolutnie genialną architekturę miasta, jego świetne położenie, mnóstwo zieleni i taką liczbę zabytków, że można by nimi obdzielić przynajmniej kilka podobnej wielkości ośrodków”.

I nieco dalej:

„Właśnie dlatego wymyśliliśmy ten projekt. Chcemy się przyjrzeć byłym miastom wojewódzkim. Takim jak Wałbrzych, Siedlce, Koszalin czy Biała Podlaska. Wiele z nich obrosło stereotypami, które od dawna są już nieaktualne”.

Podsumowaniem Miasta Archipelagu będzie książka reporterska, która jesienią 2016 roku zostanie wydana przez Wydawnictwo Karakter. Znajdą się w niej teksty i fotografie, które nie były publikowane w internecie.

Nie ukrywam, że pomysł Filipa Springera jest mi bardzo bliski. Będę z zainteresowaniem i wielkimi emocjami śledził efekty dziennikarskiego audytu w mieście, któremu poświęciłem tyle serca w wydanej w ubiegłym roku mojej książce „Wałbrzyskie powaby”. Tam właśnie starałem się odczarować  stereotyp Wałbrzycha jako miasta bez przyszłości. Najwyższy czas – pisałem w książce – aby zdjąć z miasta odium zatęchłej dziury, gdzie panoszy się brud, smród, ubóstwo i biedaszyby, a na ulicach można spotkać tylko pijaczków i zbieraczy złomu. Trzeba pokazać prawdziwy obraz miasta, w którym – tak samo jak w innych miastach na Śląsku – obok trudnych problemów społecznych dzieje się też wiele dobrego. To da się zauważyć, że od 2011 roku Wałbrzych zmienia się na korzyść w niespotykanym dotąd tempie. Dostrzegają to wreszcie lokalne i ponad lokalne środki przekazu. Mamy prawdziwy urodzaj na pozytywne wieści o Wałbrzychu we wszystkich mediach. Zmienia się obraz miasta – nagle oczom i uszom czytelników i słuchaczy ukazuje się Wałbrzych jak odkrycie „archeologiczne” o niebywałej wartości. Stał się cud, skoro tylu dziennikarzy przejrzało na oczy i dostrzegło w mieście i jego otoczeniu nie tylko biedę, marazm, stagnację i brudy polityczne, ale także walory turystyczne i krajobrazowe, znaczący rozwój nowoczesnego przemysłu, rozwój infrastruktury miejskiej, postęp w rewitalizacji centrum i niektórych dzielnic mieszkaniowych. Już nie mamy rozdzierania szat nad „biedaszybami” i bolesnego zawodzenia nad rosnącym bezrobociem, sypiącymi się budynkami czynszowymi, dziurawymi drogami i paraliżem komunikacyjnym z powodu braku obwodnicy miasta. Wcale nie chcę powiedzieć, że tych problemów nie ma i że nie są one ważne, ale nie są one dolegliwością li tylko Wałbrzycha. Takich miast jak Wałbrzych zbliżonych do siebie liczbą ludności i rozmiarami skutków upadłości kopalń węgla kamiennego jest sporo na Górnym Śląsku i w innych częściach kraju.

Jestem pewien, że taki właśnie obiektywny i prawdziwy obraz Wałbrzycha zostanie dostrzeżony i odsłonięty przez dziennikarzy penetrujących miasto bacznym okiem kamery. Czekamy na to z nadzieją i zaciekawieniem.

Stanisław Michalik

Tagi: ,