Tygodnik DB2010

Wyborcza katarynka

stanislaw michalikPogoda tegorocznej wiosny nastraja optymistycznie. W złocistych promieniach słońca można oniemieć z zachwytu, bo tak olśniewająco zielone lasy pojawiają się tylko o tej porze roku i tylko wtedy, gdy uśmiechnie się do nas słonce. Jeszcze może dzień dwa i niebo znów się powlecze czarnymi chmurami, posypie zimnym deszczem, a może i śniegiem i stanie się tak, jakbyśmy z błyszczącego srebrem nieba wstąpili w mroczne podziemia Osówki…

Wiadomo, jest początek maja, a w naszych górach wczesną wiosną wszystko jest możliwe. A ponadto mamy kampanię wyborczą, która jest w stanie popsuć najlepszy nastrój.

Nie miałbym serca, gdybym nie zabierał dzisiaj głosu na temat zbliżających się wyborów, zwłaszcza, że po głowie lata mi jak gołębica Strockmeiera z czeskiego, szpitalnego serialu, kapitalny aforyzm Stanisława Tyma: „słońce obietnic świeci nocami, aż spać nie można od tego blasku”, albo też myśl Bertranda Russela: „to smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości”. Szkoda, że wśród kandydatów wyborczych za mało jest dyplomatów, a dlaczego? Bo dyplomata to taki, co dwa razy pomyśli, zanim nic nie powie.

Niestety, kandydatom na prezydenta nie zamykają się usta, a nasze media robią z wyborów kabaret. Oto co – zdaniem internetowego portalu Onet – stanowiło w tej kampanii szczególnie interesujące wydarzenia. Przede wszystkim urzędujący prezydent i jego gafy, jak ta z popisami w parlamencie japońskim i przywołaniem towarzyszącego mu gen. St. Kozieja: chodź tu szogunie! Albo też z wróżką Szeptuchą, zdejmującą zły urok z prezydenta. Znacznym zainteresowaniem cieszyła się miss piękności M. Ogórek w telewizyjnym klipie, w którym zmieniła tak wyraźnie tembr głosu, że pojawiło się podejrzenie o podróbę. Jeszcze większą sławę przyniosła jej seksowna kreacja na jednym z balów, robiąca wrażenie przewiewnej halki. Potrafiła nas wzruszyć do łez matka Dudy, przepraszająca za zbieranie głosów na swojego syna wśród studentów, natomiast prawdziwy zachwyt wzbudził utalentowany wokalista i gitarzysta Adam Jarubas. Ale gdzie mu do kunsztu wokalnego Pawła Kukiza, który jednak bardziej śpiewająco wypadł w You Tube, gdzie mogliśmy go zobaczyć w olśniewającym garniturze i pod krawatem. Klasą dla siebie jest Janusz Korwin – Mikke – nie tylko z uwagi na gotowość strzelania do strajkujących górników, ale także jako specjalista w grach obrazkowych, czemu dał wyraz na Pyrkonie w Poznaniu.

To tylko garstka wyborczych newsów krążących w mediach jak meteory w układzie słonecznym w ciągu całej kampanii, która mieni się prezydencką. I chodzi w niej o prezydenta na nową, pięcioletnią kadencję w ponad 30-to milionowym kraju w środku Europy nad Wisłą i Odrą.

Mamy też chyba dosyć tej telewizyjnej paplaniny o gruszkach na wierzbie, zamiast rzeczowej dyskusji o Polsce, jej przyszłości i roli prezydenta w jej kształtowaniu. W mediach ma miejsce festiwal obietnic, najczęściej nie mających nic wspólnego z konstytucyjną rolą i kompetencjami prezydenta. Niestety, marketing wyborczy wskazuje, że warto obiecywać niemożliwe, bo znajdzie się zawsze znaczna liczba naiwnych, którzy w to uwierzą. Wolimy głosować na partie, a mniej ważny jest człowiek, jego dokonania i autorytet, a potem sami się dziwimy jakiego to mamy prezydenta.

Ale już dość na ten temat, przecież nie chodzi o to, by potęgować depresję z powodu kompromitującej nas, Polaków, kampanii wyborczej. W promieniach słonecznych uwierzmy, że będzie lepiej, a przynajmniej tak samo jak we wróżbach katarynki z wiersza wielkiego maga Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Przypominam go moim wiernym Czytelnikom na podtrzymanie dobrego nastroju. I bardzo proszę: nie wyciągajcie z tego wiersza w stosunku do tych kandydatów, co przegrają wybory, żadnych analogii:

 

Kataryniarz

(kręcąc korbą i przemawiając do katarynki)

 

Lekarstwo na moją biedę,

ty moje grające serce!

Kręcę cię jak niejeden

poeta swoje wiersze.

 

Dzieciom, wariatom w obłokach

ileż radości przyczyniasz,

O, jakże mam cię nie kochać,

ostatni kataryniarz.

 

Papuga nad piszczałkami

jak subiekt w obłędnym sklepie,

wróżby sprzedaje gapiom,

że jutro będzie lepiej.

 

Wiadomo ludziom potrzeba

trochę bengalskich ogni,

z papugi mam trochę chleba,

więc wołam: – Lora, ciągnij!

 

Lora radośnie wrzeszczy

głosem Elżbiety Drużbackiej.

lecz któż jestem ja? Tyci świerszczyk

w szczelinach cywilizacji.

 

A tych wszystkich miłośników bengalskich ogni, którzy uwielbiają papugi i ich wróżby pragnę pocieszyć – za parę miesięcy mamy znów festiwal obiecanek wyborczych, tym razem parlamentarnych. Będzie wesoło!

Stanisław Michalik

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej