Made in Ameryka

Polecamy2 kwietnia, 2015

bohun bartkiewiczPrawdopodobnie jestem z natury konserwatystą, raczej umiarkowanym, albowiem zawsze ze sporym sceptycyzmem podchodzę do zmian czegoś, co przez lata miało ugruntowany charakter i dobrze się sprawdzało. A już szczególnie alergicznie reaguję, jeżeli wprowadzane zmiany są odzwierciedleniem amerykańskich wzorców rodem z USA.

Od samego początku bardzo mi się nie podobał nowy twór w strukturze policji o nazwie Centralne Biuro Śledcze, które wzorowane było na amerykańskim Federalnym Biurze Śledczym, mającym olbrzymie zasługi w zwalczaniu amerykańskiej przestępczości z tzw. wyższej półki. Rzecz w tym, że istnienie takiego organu w USA ma swoje uzasadnienie wynikające ze struktury tamtejszych organów ścigania, w ramach których istnieją policje stanowe i „policja państwowa”, czyli FBI. Konieczność funkcjonowania tej struktury wynika z faktu, że amerykańska policja stanowa może skutecznie i zgodnie z prawem działać jedynie w granicach danego stanu, który ma własną konstytucję i własne prawa. W takim systemie musi więc istnieć policyjny organ mogący samodzielnie funkcjonować na terenie całego państwa. W Polsce jest jedna policja, której poszczególne jednostki – niezależnie od ich organizacyjnego usytuowania – funkcjonują na podstawie tej samej ustawy i z takimi samymi kompetencjami w zakresie policyjnych uprawnień. Zatem funkcjonariusze z jednego województwa mogą prowadzić swe autonomiczne działania na terenie całego państwa, niekiedy nawet nie powiadamiając o tym właściwej jednostki terytorialnej. Z tego tylko względu, żadne polskie FBI nie miało (i nie ma) sensu, bo wystarczyło w jego kompetencje wyposażyć istniejące wydziały kryminalne komend wojewódzkich. Nie byłoby wtedy sporów kompetencyjnych, niezdrowej rywalizacji i – powiedzmy sobie prawdę – cichej wojenki pomiędzy pionami kryminalnymi, a wydziałami CBŚ. Odbierania prowadzonych spraw, albo ich dublowania, czy też podkupywania tajnej agentury operacyjnej. Ale stało się i amerykańska struktura zawitała w Polsce, później jeszcze rozbudowana o instytucję świadka koronnego i jego ochrony. Mówi się, że jego wprowadzenie doprowadziło do rozbicia tzw. polskiej mafii, co w mojej ocenie jest totalną bzdurą. Jestem przekonany, że instytucja ta sprowadziła na polskie organy ściągania, a przede wszystkim na wymiar sprawiedliwości, ciężką chorobę, której najbardziej tragicznym efektem było i jest naruszanie podstawowych praw obywatelskich, zasady równości stron w procesie, a także prawa do obrony. Świadkowie koronni zaczęli „rządzić” prokuratorami, zwłaszcza tymi, którym marzyły się wielkie wyniki, co w efekcie spowodowało, że setki (a raczej tysiące) niewinnych ludzi trafiło do więzienia, z czego bardzo duży odsetek na wiele lat. W tym także i sami policjanci. Stracili oni zdrowie i cały dorobek swego życia, za co inni otrzymywali nagrody i awanse. Świat przestępczy nie został przez to rozbity, czego dowodem są opublikowane ostatnio dane Komendy Głowna Policji, z których wynika, że Centralne Biuro Śledcze w roku 2014 zidentyfikowało na terenie Polski 803 polskie grupy przestępcze, 106 międzynarodowych i 8 cudzoziemskich, z czego 3 rosyjskojęzyczne. Razem więc jest ich 917, czyli po jednym zorganizowanym gangu na każde polskie miasto i miasteczko. Jak więc ma się to do twierdzenia, że dzięki CBŚ i świadkom koronnym ukręcono łeb „polskiej mafii”? Każdy, kto tak twierdzi, a jest takich bez liku, bzdury prawi. Można, co najwyżej stwierdzić, że dzięki paru świadkom koronnym rozbito kilka zorganizowanych grup, ale śmiem twierdzić, że dokładnie tego samego dokonaliby policjanci z wydziałów kryminalnych, gdyby ich odpowiednio doposażyć i wyposażyć w takie same jak CBŚ uprawnienia operacyjne i proceduralne. Po co więc było tworzyć ten sztuczny twór? Dla nowych stołków i większych apanaży? Wątpliwy argument. Po prostu w ramach szkoleń do USA pojechało kilku ważnych oficerów z KGP, którym się strasznie działanie FBI spodobało i zamarzyli sobie takie coś zmajstrować w Polsce. A Polska to taki kraj, gdzie wszystko, co amerykańskie, to wielki cymes.

Pamiętam doskonale, jak CBŚ powstawało w Wałbrzychu i wiem doskonale (zresztą nie tylko ja), że powstało ono na bazie funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego KWP, których do przejścia namówił nowo mianowany naczelnik tego nowego wydziału, późniejszy zastępca komendanta głównego policji. Nie byli to żadni herosi i niczym się od tych, co w wydziale kryminalnym pozostali, nie różnili. Prywatnie uważam, że jednak ci lepsi w kryminalnym zostali. Ale to kwestia ocenna. Nie dziwota więc, że największym ich sukcesem było rozbicie jednej z wałbrzyskich zorganizowanych grup przestępczych, co nastąpiło dzięki temu, że zabrali wszelkie materiały operacyjne, jakie na temat tej grupy uzyskali funkcjonariusze wałbrzyskich wydziałów kryminalnych KWP i KMP. Gdyby tego nie zrobili, to ta grupa zostałaby rozbita tak samo, a może nawet z większymi efektami. Zresztą, to nie jedyny przypadek, bo CBŚ w tamtym czasie „podbierał” z wydziałów kryminalnych i z PG rozpoczęte tam sprawy, które w zasadzie tylko później kończył. Działo się tak na terenie całej Polski. Wspominam o tym dlatego, że od lat o CBŚ pisze się i mówi wiele półprawd, a jedna z nich jest ta, o której wcześniej wspomniałem, jakoby polskiej mafii został przetrącony kark.

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami, jak polskie sądy oczyszczają członków wielkich gangów ze stawianych im zarzutów. I to nie dlatego, że są oni jak aniołkowie, tylko dlatego, że CBŚ skaszaniło robotę i wraz z prokuraturą nie zdołało przedstawić tak twardych dowodów, aby sądy nie miały żadnych wątpliwości. Po co więc nam takie specjalne, ale bardzo kosztowne, struktury policyjne? Mafia funkcjonuje nadal, tylko przeszła pewną ewolucję, czego o samej policji, a szczególnie CBŚ, powiedzieć nie można. Współczesna mafia to z reguły panowie w białych kołnierzykach, którzy już z gnatami po ulicach nie biegają, bomb sobie nie podkładają, ani też nie robią kokosów na haraczach i porywaniu ludzi. To drobnica, którą pozostawili „normalnym” gangom, bo prawdziwa mafia, to wielkie operacje finansowe, wielki przemyt, a nawet inwestycje gospodarcze. A tu z miejsca pojawia się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co powoduje, kolejne wzajemne wojenki kompetencyjne i personalne, często o podłożu ambicjonalnym. Ponadto od kilku lat do tego towarzystwa dołączyło Centralne Biuro Antykorupcyjne, którego kompetencje śledcze i operacyjne pokrywają się na znacznym obszarze z kompetencjami policji zastrzeżonymi dla CBŚ i kompetencjami ABW. Korzysta z tego mafia, która sobie spokojnie funkcjonuje, czego dowodem jest brak jakichś wielkich, spektakularnych sukcesów tych służb. A to o czymś świadczy. Zwłaszcza, że co rusz słyszymy i czytamy o jakichś wielkich aferach finansowych, które miały miejsce pod czujnym, ale widocznie całkowitym ślepym okiem, wszystkich służb z osobna i razem wziętych. Tak więc bez trudu można dostrzec, że towar „made in USA” często bywa zwykłym chłamem. Zastanawiam się więc, czy takim „chłamem” nie okaże się też wielka nowelizacja procesu karnego, oparta na amerykańskich wzorach, która wejdzie w życie z dniem 1 lipca br. Ale o tym następnym razem.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,