Ich chleb powszedni?

Polecamy20 marca, 2015

bohun bartkiewiczJestem święcie przekonany, że główną iskrą do wszczęcia tumultu pod komisariatem w Legionowie, była informacja o śmierci młodego człowieka, który zatrzymany przez policjantów, połknął posiadaną przez siebie torebkę z narkotykami. W wyniku tego zadławił się i umarł na komisariacie. Tumult powstał dlatego, że mało już kto policji wierzy. W środkach masowego przekazu nieomal każdego dnia pojawiają się przykłady drastycznych i niezgodnych z prawem zachowań funkcjonariuszy policji, którzy – nadużywając prawa do zastosowania środków przymusu bezpośredniego – dopuszczają się znęcania nad osobami, które z różnych powodów wpadły w ich ręce. Legionów nie jest wyjątkiem, bo niedawno w innym mieście w Polsce miały  miejsce podobne zamieszki przed budynkiem komisariatu policji, także z powodu zgonu zatrzymanego.

Również w Wałbrzychu nie tak dawno mieliśmy podobne zdarzenie, bo człowiek który został przez policjantów pobity na terenie komisariatu, zaraz po jego opuszczeniu umarł na ulicy. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy postawiła zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym dwóm wałbrzyskim policjantom, jakby nie dostrzegając, że na terenie tego komisariatu nie byli sami. Mało, nie byli sami, kiedy miało miejsce – nie boję się użyć tego słowa – to ich zwierzęce zachowanie. Ale o tych osobach cicho jak makiem zasiał. Obecnie, jak się okazuje, w zupełnym milczeniu i w tajemnicy – bo śladu o zdarzeniu nie ma na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Świdnicy – prokuratura ta, 23.12.2014 roku, skierowała do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu akt oskarżenia przeciwko dwóm innym funkcjonariuszom Komisariatu I Policji w Wałbrzychu, którzy w maju 2014 roku pobili pałką zatrzymanego mężczyznę, aby zmusić go do przyznania się do czegoś, do czego on przyznać się nie chciał. Nie wiem dokładnie, jak brzmi zarzut postawiony tym funkcjonariuszom, albowiem na moje pytanie w tej sprawie, skierowane 4 marca br. do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, żadnej odpowiedzi nie otrzymałem. Dlatego bazuję na informacji, jaką w mediach opublikował red. Michał Wyszowski. Wynika z niej, że funkcjonariuszom tym grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. Wydaje mi się, że jest to informacja wiarygodna, albowiem M. Wyszowski przeprowadził rozmowę z panią rzecznik tejże prokuratury. Ponieważ jest wiarygodna, to jest zarazem zdumiewająca. Moje zdumienie jest tego rodzaju, że akurat trochę kodeks karny znam i wiem, że takie zagrożenie określone jest w art. 231 § 1, a więc kiedy mamy do czynienia z przekroczeniem uprawnień. Natomiast z informacji przekazanej red. Wyszowskiemu przez prokuraturę wynika, że człowiek został pobity, bo nie chciał podpisać jakiegoś dokumentu (myślę, że przyznania się do winy w jakiejś sprawie), a w takim przypadku i przepis jest inny, a zagrożenie o wiele wyższe. Jest tak, albowiem kodeks karny w art. 246 ustanawia karę pozbawienia wolności od roku do 10 lat grożących funkcjonariuszowi, który w celu uzyskania określonych zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczenia, stosuje przemoc, groźbę bezprawną lub w inny sposób znęca się fizycznie lub psychicznie nad inną osobą. Czyżby nikt w prokuraturze okręgowej nie był w stanie zauważyć okoliczności i powodów, dla których pobito pałką tego człowieka? Zresztą nie tylko w prokuraturze okręgowej takie problemy występują, na co niedawno zwrócił uwagę wałbrzyski sąd rejonowy, który uchylił postanowienie o umorzeniu śledztwa i sprawę zwrócił do Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, celem jej ponownego rozpoznania, z uwzględnieniem wszystkich dowodów występujących w sprawie dotyczącej zawiadomienia o pobiciu zgłoszonego przez pana Michała Zaborowskiego.

Przypomnę, że Sąd Rejonowy w Wałbrzychu rozpatrując skargę pana Michała na bezpodstawne (wg niego) zatrzymanie, uznał, że zatrzymanie to było uzasadnione, ale jednocześnie w uzasadnieniu do swojego orzeczenia wskazał, że z dowodów znajdujących się w aktach sprawy wynika bez żadnych wątpliwości, że skarżący został przez przesłuchujących go policjantów brutalnie i dotkliwie pobity. Akurat tej części uzasadnienia prokurator umarzający śledztwo nie dostrzegł, natomiast powołał się na ustalenia policjantów, którzy prowadzili czynności procesowe dotyczące kradzieży złomu, której sprawstwo zarzucali panu Michałowi. W czasie tych czynności przesłuchiwany nie przyznawał się do stawianego mu zarzutu, więc – aby go zachęcić do współpracy – policjanci użyli pałki, pasa służbowego, ciężkiej książki i pięści (co dokładnie opisał w uzasadnieniu sąd rejonowy), a następnie przeprowadzili dowodową czynność procesową w postaci wizji lokalnej, podczas której pan Michał wskazywał miejsca, gdzie rzekomo dokonywał kradzieży, co zostało udokumentowane zarówno stosownym protokołem, jak i fotografiami. Następnie sprawa trafiła do Komisariatu V Policji w Wałbrzychu, gdzie w wyniku dalszych czynności procesowych ustalono, że pan Michał jednak tej kradzieży nie dokonał. Fakt, że nie ustalono faktycznego sprawcy kradzieży nie przeszkadzał pani policjantce prowadzącej dochodzenie, w wydaniu postanowienia o zmianie zarzutu z kradzieży na paserstwo. Na pewno sąd nad tą sprawą pochyli się bardziej dokładnie niż policja i prokuratura, ale akurat tu nie o to chodzi. Zastanawiam się bowiem nad przyczynami, dla których prokuratura tych okoliczności nie uwzględniła w sprawie o pobicie na komisariacie I. Nie chce mi się wierzyć, że pan Michał kłamał mówiąc, że do przyznania się oraz udziału w wizji lokalnej został zmuszony dotkliwym biciem. Ja mam z tym trudności, ale może prokuratura akurat jest przekonana, że pan Michał po prostu sobie z policjantów żarty uczynił i tak dla zabawy do kradzieży się przyznał i podczas wizji pokazywał miejsca, w których ich dokonał. Jestem ciekawy jaką decyzję podejmie prowadzący sprawę prokurator, bo wcale nie jest wykluczone, że ponownie to śledztwo umorzy, biorąc pod uwagę, że raczej pan Michał żartował, niż był zmuszany do określonego zachowania i przyznania się do winy.

Poza tym, w prokuraturze w Świdnicy toczy się śledztwo w sprawie pobicia na Komisariacie I pana Damiana Czermanika, który został zatrzymany za to, iż jakiemuś facetowi w krótkich spodenkach, z rowerem przy boku, odpowiadając na wulgarną zaczepkę, odpowiedział być może niezbyt elegancko. Miał pecha, bo tym facetem w krótkich gaciach był funkcjonariusz policji. Kolejną sprawą, nad jaką pochyla się obecnie wałbrzyski sąd, jest sprawa umorzenia śledztwa dotyczącego pobicia przez funkcjonariuszy dwóch mieszkańców Lichenia, którzy zostali zatrzymani, jako podejrzewani o dokonanie wykroczenia. W tej sprawie zarzucono jednemu, że nie chciał się wylegitymować, chociaż na nagraniu filmowym widać, że policjant z gazem w ręku, rzuca się na stojącego spokojnie człowieka, pryska mu tym gazem w oczy, a następnie usiłuje obalić na ziemię. Chyba aby założyć mu kajdanki.

Myślę, że brutalność policji osiąga już masę krytyczną, bo policja w demokratycznym i praworządnym państwie nie pałą, a prawem winna egzekwować porządek. Przymus to środek ostateczny, ale niestety, dla zbyt dużej liczby funkcjonariuszy, stał się chlebem powszednim.

Janusz Bartkiewicz

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,