Huśtanie łódką

Polecamy20 marca, 2015

basinski_nowe„Ten bałwan, ten dureń, ten szkodnik” – tak o Jarosławie Kaczyńskim wyraził się w programie TVN24 „Szkło kontaktowe” Władysław Frasyniuk.

Frasyniuk nie rzuca słów na wiatr i można mu wierzyć. Od dawna nazywany jest ikoną Solidarności. Dla pełnej jasności – tej pierwszej.

Inna opinia. „Nie będę odkrywczy, gdy powiem, że człowiekiem, który dokonał we współczesnej Polsce największych szkód, jest Jarosław Kaczyński. Psuje (…) Polskę namiętnie. Niszczy państwo, morduje w ludziach potrzebę emocji ojczyźnianych. To potwór odpowiedzialny za degrengoladę sfery uczuć wyższych do ojczyzny”. Autorem tych słów jest, przede wszystkim wybitny reżyser filmowy, Kazimierz Kutz.

Ciekawymi spostrzeżeniami na temat zachowań prezesa, podzielił się Tomasz Lis na łamach „Newsweeka”, komentując m.in. jego oskarżenia o sfałszowanie wyborów.

„Kolejna erupcja szaleństwa, niegodziwości i agresji Jarosława Kaczyńskiego, wznowiła dyskusję – czy u niego to cynizm, czy paranoja. Podrzucam tu trzecią możliwość – to idealizm. (…) Kaczyński znając siebie i swoje defekty, próbuje ocalić Polskę przed samym sobą i ostrzec Polaków przed nieuchronnymi następstwami zdobycia przez siebie władzy. Powie ktoś, że to nielogiczne, przecież ostrzegać nas powinien przed wyborami, a nie po wyborach, bredząc o jakimś fałszerstwie (…). Perorując o fałszerstwie, celowo opowiada piramidalne bzdury, obrażające inteligencję każdego, kto nie jest fanatykiem albo półgłówkiem (ewentualnie tym i tym). Ten absolutnie świadomie serwowany nam groteskowy bełkot jest skierowanym do nas krzykiem rozpaczy – nie głosujcie na PiS, zwariowaliście, komuś takiemu jak ja chcecie oddać władzę? Będąc człowiekiem wybitnie inteligentnym, prezes czuje się zażenowany, że musi opowiadać aż tak koszmarne bzdury, by dotarło do nas, że nie można oddać mu władzy”.

Znowu „miesięcznica” na Krakowskim Przedmieściu. Znowu ks. Małkowski dokonuje egzorcyzmów i wypędza diabła z trzewi i dusz urzędujących w Pałacu Prezydenckim. Znowu pokaz niesłychanej bezczelności i ciemnoty, czemu nie chce przeciwdziałać przesiąknięty politykowaniem episkopat, gdzie jednostki rozsądne i kierujące się prawdziwą miłością bliźniego, są coraz mniej widoczne. Za swoje hasła i nawoływania, prowodyrzy takich spędów powinni być ścigani z urzędu i tylko dziwić się należy, że tak się nie dzieje. Obok nawiedzonego egzorcysty stoi oczywiście prezes, z uśmieszkiem na obliczu. Gdyby ktoś się pytał – kolejny raz czci ofiary katastrofy smoleńskiej… Trzeba nie mieć za grosz wstydu, honoru i zwykłej przyzwoitości.

Wśród małych wzrostem wielokrotnie byli ludzie wielcy duchem. Ale prezesa to nie dotyczy. Jego małość podkreślają otaczający go zewsząd ochroniarze (czego prezes, podobno zbawca Polaków, tak się obawia ?!). Podgrzewa emocje, steruje mrzonkami i podejrzeniami swoich wyznawców oraz stale zachęca do antysystemowych działań. Szef największej partii opozycyjnej opętany jest manią prześladowczą i wolą szkodzenia państwu. Potrafi budzić demony. Albo rzeczywiście wierzy w przeróżne idiotyzmy, które wykrzykuje na wiecach i parteitagach, albo w głębi duszy śmieje się z nich, co ustawia go jako wyjątkowego cynika, gotowego podjudzić wyznawców do najgorszego, nie biorąc za to odpowiedzialności.

Prezes i jego sekta zatruli atmosferę w Polsce. Sprawili, że Polak Polaka najchętniej utopiłby w łyżce wody i wbił mu nóż w plecy. Nikt rozsądny nie uwierzy w to, że dziennikarze w Polsce są zniewoleni. Mają wyjątkowo szerokie pole do różnego rodzaju popisów. Służą im łamy wielu gazet oraz studia radiowe i telewizyjne. Czy brakiem wolności ma być szczucie w środkach przekazu i oblewanie pomyjami przedstawicieli władzy? Toż to wolność wyjątkowa i bezgraniczna! A co mają powiedzieć księża Boniecki i Lemański, jedni z nie tak wielu sprawiedliwych w sutannie, którym ich przełożeni zakazali wypowiedzi dla mediów?! Dodam, że gdy PiS objęło władzę, dziennikarze uznani za „reżimowych”, z dnia na dzień wylądowali na bruku. I kto tu kogo poucza?!

Prezesowi ciągle brakuje niepokojów i robi politykę na ulicy zamiast w odpowiednich do tego instytucjach. „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” i święte obrazki. Oto żałosny obraz polskiej opozycji.

Zmarła śmiercią naturalną sprawa rzekomych fałszerstw wyborczych. Sądy dopatrzyły się jedynie pojedynczych nieprawidłowości. PiS wrzeszcząc o fałszerzach, obraziło tysiące ludzi w komisjach i miliony wyborców. „Afera” okazała się dęta, ale nikomu w tej partii nie przyszło do głowy przeprosić za nikczemne oskarżenie.

Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że w normalny sposób władzy już nie zdobędzie. Kołysze więc polską łódką, licząc również, iż jakiś niespodziewany sztorm wyrzuci za burtę jego przeciwników. Najlepiej w roku nasyconym wyborami.

Andrzej Basiński

Tagi: ,